Większość potrzebna do przyjęcia wniosku o wotum nieufności - co oznaczałoby dymisję rządu - wynosi 288 głosów. Za wnioskiem LFI opowiedziało się 269 posłów, a za wnioskiem prawicy - 142. Tradycyjnie RN przyłącza się do wniosków złożonych przez skrajną lewicę, natomiast ta nie wspiera RN swymi głosami podczas takich głosowań. Z tego powodu wniosek RN oceniano jako mniej niebezpieczny dla mniejszościowego rządu Sebastiena Lecornu.
Opozycja złożyła wnioski, gdy w miniony wtorek, podczas obrad nad budżetem na bieżący rok, premier zastosował artykuł konstytucji umożliwiający przyjęcie ustawy z ominięciem głosowania. Taki krok uprawnia opozycję do złożenia wniosków o wotum nieufności. Odrzucenie ich oznacza, że projekt ustawy - a jest nią w tym przypadku część budżetu dotycząca dochodów - zostaje przyjęty.
To jednak dopiero pierwsze z trudnych głosowań budżetowych czekających mniejszościowy rząd. Nie mogąc zebrać większości, która poparłaby rządowy projekt budżetu, Lecornu będzie musiał ominąć głosowanie jeszcze dwukrotnie: przy części budżetu dotyczącej wydatków (zrobi to jeszcze w piątek) i na koniec - by uchwalić cały budżet. Za każdym razem opozycja odpowie próbą przyjęcia wotum nieufności.
Po ustępstwach, które Lecornu poczynił wobec Partii Socjalistycznej (PS), ta zapowiedziała, że nie poprze prób zmuszenia rządu do dymisji. Wynik piątkowego głosowania był więc przewidywalny, jest ono jednak oceniane jako próba sił przed dwoma kolejnymi, a zwłaszcza trzecim, które powinno nastąpić na początku lutego.
Wniosek LFI - do którego uchwalenia zabrakło 19 głosów - poparła skrajna lewica i prawica z sojusznikami i niemal wszyscy deputowani dwóch innych frakcji lewicowych. Mimo oficjalnego stanowiska PS również pięciu deputowanych tego ugrupowania (z ogółem 69) głosowało przeciw rządowi.
W obecnej sytuacji politycznej we Francji dymisja rządu oznaczałaby prawdopodobnie przedterminowe wybory parlamentarne. LFI i RN są zdeterminowane, by zmusić rząd do ustąpienia.