Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Felsztyński dla Niezalezna.pl. Klęska protestów przeciwko Łukaszence rozwiązała Putinowi ręce na Ukrainie

- Klęska ruchu protestacyjnego z 2020 r. przeciwko Łukaszence stała się główną przyczyną wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie w lutym 2022 r. Łukaszenka pozostał u władzy i oddał swój kraj do dyspozycji Putina, umożliwiając rosyjskim wojskom skoncentrowanie się na Białorusi i inwazję na Ukrainę. W obecnej sytuacji świadomość strategicznego znaczenia Białorusi – jest integralnym elementem polityki obronnej państw Europy Środkowo-Wschodniej – mówi portalowi Niezalezna.pl dr Jurij Felsztyński, współautor światowych bestsellerów „Korporacja Zabójców” oraz „Wysadzić Rosję”, który zaprezentował w Warszawie nową książkę, poświęconą opozycyjnej Białorusi.

Autor:

Od lat bada Pan historię Rosji i jej służb specjalnych. Ale na początku 2006 r. ukazała się Pana książka, poświęcona Białorusi i oparta na doświadczeniach białoruskiej opozycji. Jej premiera odbyła się w Warszawie. Co wzbudziło Pana zainteresowanie tematem Białorusi? I czy w tym wszystkim wciąż jest ślad służb specjalnych? Dlaczego w Pana opinii, ta książka jest aktualna?

Nie trzeba być mistrzem strategii, żeby zrozumieć, że we współczesnym świecie Białoruś jest kluczem do europejskiego bezpieczeństwa. Graniczy z Ukrainą od wschodu, a z Litwą i Polską od zachodu. Przed inwazją na szeroką skalę na Ukrainę w lutym 2022 r. Rosja wykorzystywała Białoruś jako kluczowy poligon przygotowawczy do ofensywy. Zaś atak na Kijów z Białorusi stał się głównym kierunkiem uderzenia wojska rosyjskiego. Zakładano, że błyskawiczne zdobycie Kijowa doprowadzi do kapitulacji Ukrainy i powrotu rządu [obalonego w 2014 r. prezydenta] Wiktora Janukowycza na Ukrainę, a wojska rosyjskie będą mogły dotrzeć przez Odessę do granic Mołdawii, gdzie, w regionie zwanym Naddniestrzem [separatystyczny region Mołdawii], Rosja również dawno temu utworzyła przyczółek niezbędny do zdobycia tej małej republiki, która, podobnie jak Ukraina, do 1991 r. była częścią ZSRS.

W kolejnym etapie rosyjskie władze planowały przedstawić NATO ultimatum o wycofaniu państw bałtyckich z NATO, grożąc pełną inwazją, jeśli tego nie zrobią. Następnie miało dojść do wycofania się z Sojuszu Północnoatlantyckiego państw, które przystąpiły do organizacji po 1991 r. Taki był plan Putina, mający na celu odbudowę ZSRS i odzyskanie wpływów, jakimi cieszył się on w Europie.

Ale wszystko to było możliwe tylko wtedy, gdy Białoruś pozostałaby przyczółkiem do potencjalnej inwazji na Ukrainę i resztę Europy. Utraciwszy kontrolę nad Białorusią, Rosja nie byłaby już w stanie zagrozić Europie ani jej najechać.

Brak zainteresowania niepodległą Białorusią ze strony Europy i reszty świata należy uznać za tragiczne nieporozumienie historyczne. W grudniu 1991 r. Białoruś, wraz z Rosją i Ukrainą, podpisała Porozumienia Białowieskie, oficjalnie kończące istnienie ZSRS. Jednak w pierwszych wyborach prezydenckich na Białorusi po rozpadzie ZSRS do władzy doszedł prorosyjski polityk Łukaszenka, który pozostał dyktatorem na zawsze.

Ruch opozycyjny przeciwko Łukaszence rozpoczął się na Białorusi już w 1995 r. Został on brutalnie stłumiony przez władze, które mordowały rywali Łukaszenki i krytyków jego reżimu, utrzymały karę śmierci, zniesioną nie tylko w Europie, ale także w Rosji (od 1996 r.) uciekły się do masowych aresztowań i uwięzienia działaczy opozycji oraz pozostawiły nienaruszone stare sowieckie KGB, którego nazwy na Białorusi nawet nie zmieniono.

Masowe protesty, które rozpoczęły się na Białorusi w sierpniu 2020 r. po tym, jak Łukaszenka, który przegrał wybory, ale ogłosił się zwycięzcą, trwały kilka miesięcy. W istocie była to rewolucja, stłumiona przez Łukaszenkę z niewiarygodną brutalnością. Przez cały ten czas Europa i Stany Zjednoczone obserwowały rozwój wydarzeń, nie udzielając rebeliantom żadnej realnej pomocy.

Nic dziwnego, że rewolucja została stłumiona. Opozycja została zdławiona. Łukaszenka pozostał u władzy i oddał swój kraj do dyspozycji Putina, umożliwiając rosyjskim wojskom skoncentrowanie się na Białorusi i inwazję na Ukrainę.

Klęska ruchu protestacyjnego z 2020 r., który nie otrzymał żadnego wsparcia od Ukrainy, Polski ani Litwy graniczących z Białorusią, stała się główną przyczyną wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie w lutym 2022 r.

Główną bohaterką Pana książki jest opozycyjna białoruska publicystka, redaktor naczelna portalu Karta’97 Natalia Radina. Dlaczego ona, a nie, powiedzmy, Swiatłana Cichanouska, która, nawiasem mówiąc, w lutym br. przeniosła swoje biuro z Wilna do Warszawy?

Pisząc książki o złożonych kwestiach wykraczających poza ściśle historyczne kwestie, często korzystam z pomocy moich współautorów, którzy pomagają mi zrozumieć temat. Książki „Wysadzić Rosję. Kulisy intryg FSB”, „Korporacji zabójców”, „Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę” i „Od Dzierżyńskiego do Putina. Służby specjalne Rosji w walce o dominację nad światem 1917-2036” – powstały przy pomocy moich współautorów. Starałem się zrozumieć Białoruś przez pryzmat życia białoruskiego polityka.

Taki był mój plan: pokazać Białoruś przez pryzmat życia jednej konkretnej osoby. Zadała Pani trafne pytanie o Swiatłanę Cichanouską, bo pojechałem najpierw właśnie do niej. Spotkałem się z nią i członkami jej zespołu w Wilnie; potem poleciałem do Waszyngtonu, bo kilku członków jej zespołu znajdowało się wówczas za oceanem. Ale Cichanouska nie zrobiła na mnie wrażenia i wygląda na to, że to uczucie było odwzajemnione. Nie spotkałem się z entuzjazmem z jej strony. Było to zanim dowiedziałem się, że Cichanouska wzięła od Łukaszenki 15 tys. euro przed wyjazdem z Białorusi. Gdybym wiedział o tym wcześniej, nie spotkałbym się z Cichanouską. [Jak czytamy w książce, pieniądze zostały przekazane Cichanouskiej w kopercie przez generała KGB Andrieja Pawluczenko w sierpniu 2020 r. Ten moment został nagrany przez białoruskie służby i pokazany w sierpniu 2025 r. w białoruskiej telewizji państwowej. 2 sierpnia 2025 r. w rozmowie z blogerem Mikitą Melkaziorawym opozycjonistka przyznała się, że przyjęła kopertę. Stwierdzając, że nie otwierała jej przez te lata i nie mówiła o niej „bo się wstydziła” i działała pod presją].

Następną na mojej liście rozmówczyń była Natalia Radina. Znaliśmy się od kilku lat. Natalia okazjonalnie przeprowadzała ze mną wywiady dla swojego portalu informacyjnego Karta’97. Ostatecznie decyzję o pisaniu o Białorusi poprzez pryzmat życia Natalii Radiny podjąłem po tym, jak uczestniczyliśmy w tym samym panelu na Forum Wolna Rosja w Wilnie w lutym 2024 r. [spotkanie organizowane od 2016 r. na Litwie przez rosyjską opozycję], a następnie podczas prezentacji w Warszawie zbioru artykułów „Białoruś w NATO”, którego byłem jednym z autorów. Właśnie te dwa wydarzenia zaważyły na wszystkim. Zrozumiałem, że mogę opowiedzieć o współczesnej Białorusi – jej historii, znaczeniu, problemach i perspektywach – poprzez życie Natalii Radiny. Mam nadzieję, że mi się to udało.

Według polskiego portalu migracyjnego, obecnie (kwiecień 2026 r.) w Polsce przebywa około 140,5 tys. Białorusinów z zezwoleniami na pobyt. W latach 2020-2025 liczba ich wzrosła dziesięciokrotnie. Zaś w porównaniu z początkiem 2016 r. - ponad 30-krotnie (wówczas w Polsce przebywało około 4,5 tys. obywateli Białorusi z zezwoleniami na pobyt). Polska od dziesięcioleci jest domem dla wielu białoruskich działaczy opozycyjnych. Jako historyk, jakie potencjalne korzyści i wady dostrzega Pan w rosnącej migracji Białorusinów do Polski?

Statystyki emigracji Białorusinów – a Polska nie jest jedynym krajem, do którego uciekają Białorusini – świadczą o odrzuceniu przez nich reżimu Łukaszenki. W mojej książce starałem się pokazać, że Białorusini nigdy nie uważali się za drugorzędny dodatek do Rosji, lecz raczej orientowali się na Europę, do której należały Polska i Litwa. Ta droga jest nadal otwarta dla Białorusi – poprzez przystąpienie do UE i NATO. Przeszkodami są Łukaszenka i Putin. Ale to są trudności przejściowe, choć trwają już od kilku dekad. Wszyscy dyktatorzy są śmiertelni. Łukaszenka i Putin nie są wyjątkiem. Kiedy dyktatorski reżim Łukaszenki zostanie obalony, Białoruś odzyska wolność i przystąpi do UE, a migracja przestanie być zjawiskiem wymuszonym. Polska, granicząca z Ukrainą i Białorusią, stała się naturalnym schronieniem dla Ukraińców uciekających przed rosyjską agresją i Białorusinów uciekających przed dyktaturą Łukaszenki. Statystyki dotyczące tych migracji są dosyć nieprecyzyjne. Do Polski wyjechało do 1,5 mln Ukraińców, a od 1,5 do 2 mln Polaków mieszka i pracuje za granicą. W tym kontekście 140,5 tys. Białorusinów nie zmienia znacząco demografii kraju.

Gościnność wobec sąsiadów w trudnej sytuacji jest szlachetną cechą i z reguły przynosi obopólne korzyści.

Pana książka została wydana w trzech językach: białoruskim, rosyjskim i ukraińskim. Czy będzie dostępna również po polsku? I dlaczego?

Mam szczerą nadzieję, że moja książka ukaże się po polsku, przede wszystkim dlatego, że historia Białorusi jest nierozerwalnie związana z historią Polski i powinna zainteresować polskich czytelników. W obecnej sytuacji, gdy Rosja rozpętała wojnę na Ukrainie i zagraża pokojowi w całej Europie, świadomość strategicznego znaczenia Białorusi – czemu będzie sprzyjać publikacja tej książki – jest integralnym elementem polityki obronnej państw Europy Środkowo-Wschodniej. Zmiana reżimu na Białorusi i jej integracja z UE i NATO trwale zabezpieczą Polskę przed rosyjską inwazją, a Białoruś, wykorzystywana przez Rosję jako przyczółek do koncentracji wojsk i inwazji na sąsiadów, stanowi zagrożenie również dla Polski.

Autor:

Źródło: Niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej