Na przełomie marca i kwietnia na terenie płd.-wsch. Finlandii znaleziono cztery bojowe drony, które – jak utrzymują władze – prawdopodobnie wtargnęły do Finlandii, naruszając przestrzeń powietrzną kraju w czasie ostatnich ataków Ukrainy na porty i terminale naftowe Rosji położone nad Zatoką Fińską. Policja i wojsko zakładają, że w terenie, w tym trudnodostępnym, może leżeć więcej rozbitych bezzałogowców, a część mogła też spaść do morza.
– Zmiany w środowisku bezpieczeństwa mogą być gwałtowne, a ostatnie incydenty z dronami, mogą budzić obawy
– powiedział szef wydziału gotowości bojowej w sztabie sił zbrojnych gen. Aki Heikkinen. Oficjalnie powołania rezerwistów będą odbywać się w ramach ćwiczeń doszkalających – podkreślono w komunikacie. Według ministra obrony Anttiego Hakkanena to pierwszy przypadek, gdy rezerwiści zostaną powołani na ćwiczenia w celu przygotowania do tego rodzaju zadań.
Siły zbrojne zadeklarowały, że nie będą publicznie informować o szczegółach zadań dla rezerwistów, ani też o miejscu i czasie organizowanych ćwiczeń.
Fińska armia opiera się na powszechnej obowiązkowej służbie wojskowej dla mężczyzn oraz szerokiej rezerwie. Na czas wojny wielkość sił zbrojnych określona jest na 280 tys. żołnierzy, których stan uzupełnia się w miarę potrzeby siłami rezerwy liczącej obecnie ok. 870 tys. obywateli. W 2031 r. liczebność rezerwy – dzięki podniesieniu na mocy ustawy z 2025 r. górnej granicy wieku żołnierzy tworzących rezerwę z 50 do 65 lat – wzrośnie do około miliona.
W związku z incydentami z dronami fińskie siły powietrzne oraz marynarka wojenna wzmocniły nadzór nad przestrzenią powietrzną oraz wodami terytorialnymi. Według administracji wojskowej codzienne misje patrolowe pochłaniają znaczne zasoby stałego personelu wojskowego.