Prezydent Kolumbii Gustavo Petro powiedział miejscowym mediom, że była to próba porwania Lopeza. Wyjaśnił, że senator ze względów bezpieczeństwa zmienił samochód i „to go uratowało”. O zamach oskarżył „zbrojną grupę przemytników narkotyków, kierowaną przez Ivana Mordisco i Marlona”.
Ivan Mordisco i Marlon to pseudonimy dowódców organizacji rebelianckiej Estado Mayor Central (EMC), odłamu Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), które przez dziesięciolecia walczyły przeciwko kolumbijskiemu rządowi. Gdy w 2016 roku FARC zawarły z rządem porozumienie pokojowe, EMC odmówił złożenia broni.
Według dziennika „El Tiempo” zamach na senatora miał miejsce na drodze łączącej miasta Popayan i Cali w południowo-zachodniej części kraju, gdzie aktywnie działa EMC. Gazeta przekazała, że w wyniku zdarzenia ranne zostały dwie osoby, ale nie podała żadnych szczegółów na ich temat.
W ostatnich tygodniach w Kolumbii doszło do serii ataków na infrastrukturę wojskową i cywilną, przypisywanych rebeliantom. Pod koniec kwietnia w zamachu bombowym na odcinku autostrady panamerykańskiej w departamencie Cauca, którego stolicą jest Popayan, zginęło 20 osób, a 36 zostało rannych. Władze oskarżyły o to frakcję EMC kierowaną przez Marlona.
Lopez należy do koalicji politycznej prezydenta pod nazwą Historyczny Pakt i jest regionalnym koordynatorem kampanii wyborczej jego sojusznika Ivana Cepedy, który prowadzi w sondażach przed planowaną na 31 maja pierwszą turą wyborów prezydenckich. Ze względu na ograniczenie konstytucyjne Petro nie może ubiegać się o reelekcję.
W piątek wieczorem w środkowej części kraju zastrzelono dwóch działaczy sztabu wyborczego głównego rywala Cepedy, prawicowego kandydata Abelardo de la Esprielli. Według polityka za zabójstwem działaczy jego sztabu również stali rebelianci wywodzący się z FARC.