Brytyjski "Times" zastanawia się, czy Dmitrij Miedwiediew, który okazał się rozczarowaniem na urzędzie prezydenta, a obecnie na mocy zakulisowych ustaleń z Władimirem Putinem ma być premierem, nie stanie się kozłem ofiarnym.
Niemal wszystkie gazety w Wlk. Brytanii zgodne są co do tego, że wybory nie przebiegły po myśli władz, które oczekiwały "festiwalu narodowej jedności" i że wyniki świadczą o słabnącej popularności Putina.
Prasa zauważa też, że władze robiły, co w ich mocy, by nakłonić wszystkich do głosowania na Jedną Rosję: unieruchomiono portale Echo Moskwy, Snob.ru i kartanaruszenij.ru piętnujące nadużycia wyborcze, a do głosowania na rządzącą partię nakłaniano nawet więźniów.
