Polski Związek Piłki Nożnej zakończył współpracę ze stowarzyszeniem kibiców „To My Polacy”, odpowiedzialnym w ostatnich latach za zorganizowany doping na meczach reprezentacji. Decyzję przekazał podczas wtorkowego spotkania wiceprezes PZPN Adam Kaźmierczak, wskazując, że jest to konsekwencja „skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń” z meczu eliminacji mistrzostw świata przeciwko Holandii na PGE Narodowym.
Zakazana oprawa i skandal na meczu Polaków
Do incydentu doszło 14 listopada 2025 roku. W 58. minucie spotkania włoski sędzia Maurizio Mariani musiał przerwać grę, gdy z sektora zajmowanego przez najbardziej zagorzałych kibiców reprezentacji na murawę poleciało kilkanaście rac. PZPN podkreślił, że takie zachowanie „bezpośrednio zagrażało zdrowiu i życiu uczestników wydarzenia”.
Kluczowym punktem zapalnym okazał się jednak wcześniejszy spór dotyczący zakazu wniesienia na stadion przygotowanej przez kibiców patriotycznej oprawy. Stowarzyszenie otwarcie krytykowało decyzję służb, pisząc w mediach społecznościowych:
Niezrozumiała decyzja. Piękna patriotyczna oprawa ma nie zostać wpuszczona na mecz na podstawie decyzji służb mundurowych.
To właśnie frustracja związana z tą sytuacją miała doprowadzić do późniejszej eskalacji. PZPN przypomniał, że konsekwencje były poważne, a FIFA nałożyła na związek karę w wysokości 40,5 tys. franków szwajcarskich.
Takie zachowania są absolutnie niedopuszczalne. Mecz reprezentacji powinien być świętem futbolu, miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich. Incydenty tego typu niosą ogromne ryzyko: zagrożenie bezpieczeństwa, straty wizerunkowe i możliwość utraty prawa do kibicowania naszej drużynie. Reprezentacja Polski zasługuje na doping, który jednoczy, a nie dzieli
– podkreślił wiceprezes Kaźmierczak.
Decyzja PZPN o zerwaniu współpracy kończy kilkuletni etap obecności stowarzyszenia „To My Polacy” na trybunach podczas meczów reprezentacji. Jednocześnie otwiera pytania o przyszły model dopingu i relacje między federacją a środowiskiem kibiców.