Ewa Swoboda zajęła czwarte miejsce w biegu na 60 metrów podczas Orlen Copernicus Cup w Toruniu, osiągając najlepszy w tym sezonie wynik – 7,09. Polka podkreśliła, że forma rośnie, a marcowe halowe mistrzostwa świata w tym samym obiekcie są jej głównym celem.
Ewa Swoboda buduję formę na mistrzostwa
Pięć lat temu straciłam mistrzostwa u siebie przez koronawirusa, więc chcę sobie to odbić
– powiedziała Swoboda. Dodała, że od początku sezonu czuła gotowość do szybkiego biegania, ale „nie umiała tego pokazać”. "Do mistrzostw świata został miesiąc, więc jak na ten moment jest bardzo dobrze" – oceniła.
Wiedziałam od początku sezonu, że jestem gotowa na szybkie bieganie, ale nie umiałam tego pokazać, zebrać się, wkurzyć. Do mistrzostw świata został miesiąc, więc jak na taki czas, to jest bardzo dobrze
– stwierdziła sprinterka.
Toruńska hala jest dla niej wyjątkowa – to tu w 2016 roku pobiła rekord Polski i rekord świata juniorek (7,07). W 2021 roku nie mogła wystartować w halowych mistrzostwach Europy z powodu zakażenia COVID‑19.
Mam nadzieję, że teraz uda mi się to odbić. Tu były najlepsze dziewczyny, więc to może być skład finału mistrzostw świata. Liczę, że poniesie mnie nasza publiczność
– podkreśliła.
Po finale Swoboda przyznała, że „wszystko ją boli”, ale to efekt czterech startów, bo w decydującym biegu aż trzykrotnie odstrzelono falstart. – W eliminacjach 7,20 mnie załamało, bo na treningach wyglądało to dobrze. Widać, że trzeba było trochę cierpliwości. Ulżyło mi po finale – dodała.
Halowe mistrzostwa świata odbędą się w Toruniu 20–22 marca. Wcześniej Swoboda wystartuje jeszcze w halowych mistrzostwach Polski i mityngu w Niemczech.