Wtorkowe zaległości w PKO BP Ekstraklasie zostały rozegrane z powodu wcześniejszych występów Górnika Zabrze i Rakowa Częstochowa w europejskich pucharach. Oba zespoły pożegnały się już z rozgrywkami międzynarodowymi, ale w lidze znajdują się dziś na dwóch przeciwległych biegunach.
Górnik na czele tabeli
Liderujący Górnik pojechał do Kielc i wrócił z kompletem punktów. Zespół prowadzony przez Michala Gasparika pokonał Koronę 2:0, a bohaterem spotkania był Peter Federico Gonzalez.
Reprezentant Dominikany otworzył wynik w 41. minucie, a drugiego gola zdobył już w doliczonym czasie gry. Były piłkarz m.in. Realu Madryt, Valencii i Getafe zapewnił Zabrzanom siódme zwycięstwo w sezonie. Dzięki wygranej Górnik powiększył dorobek do 21 punktów i ma już pięć punktów przewagi nad Legią Warszawa oraz broniącym tytułu Lechem Poznań.
Rollercoaster w Częstochowie
Znacznie więcej emocji przyniosło spotkanie w Częstochowie, gdzie Raków podejmował Zagłębie Lubin. Gospodarze objęli prowadzenie jeszcze przed przerwą po trafieniu Marko Bulata. W 70. minucie do wyrównania doprowadził jednak Michał Nalepa, a kluczowym momentem meczu okazała się 84. minuta. Wówczas drugą żółtą kartkę zobaczył Fran Tudor, a Raków musiał kończyć spotkanie w osłabieniu.
Kilka minut później prowadzenie Zagłębiu dał Marcel Reguła. Wydawało się jednak, że gospodarze uratują przynajmniej punkt, gdy w siódmej minucie doliczonego czasu gry Patryk Makuch wykorzystał rzut karny i doprowadził do remisu 2:2.
Ostatnie słowo należało jednak do Lubinian. W 13 minucie doliczonego czasu zwycięskiego gola zdobył Damian Michalski, pieczętując cenne zwycięstwo gości. Zagłębie awansowało na czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem 15 punktów. Raków poniósł natomiast siódmą porażkę w sezonie i z zaledwie trzema punktami pozostaje na ostatniej pozycji