Ustawa o ratownictwie medycznym ogranicza możliwości niesienia pomocy przez ratowników tylko do specjalnych zespołów, głównie jeżdżących karetkami.
– Przepisy nie pozwalają nam na pracę np. w ambulatoriach – mówi Mateusz Komza, przewodniczący Polskiej Rady Ratownictwa Medycznego.
Wyjaśnia, że ratownicy działający poza zespołami mają ograniczone możliwości. Nie wolno im używać specjalistycznego sprzętu medycznego ani podawać leków. Nawet w wypadku zagrożenia życia pacjenta muszą swoją interwencję ograniczyć do czynności, które nie wykraczają poza pierwszą pomoc, np. świadczoną przez harcerzy.
– Podejmowanie jakichkolwiek innych działań medycznych jest niezgodne z prawem – podkreśla Komza.
Ratownicy już od kilku lat zabiegają o zmianę ustawy. Jeszcze minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiadała nowelizację, która rozszerzyłaby możliwość działania ratowników. Niestety, słowa nie dotrzymała. Podobnie było w wypadku obecnego szefa resortu Bartosza Arłukowicza. – Najpierw było zamieszanie z listą leków refundowanych, potem protesty lekarzy. Na zmianę ustawy zabrakło czasu – mówi z żalem Komza. Nie pomogła nawet interwencja u premiera Donalda Tuska.
Ale nie chodzi tylko o przepisy. Problem w tym, że w sytuacji poważnego zagrożenia albo zabraknie personelu medycznego, albo ratownicy będą działali, łamiąc prawo.
Obawy ratowników podziela Przemysław Guła, były szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Jest spokojny co do zabezpieczenia stadionów. To sprawa organizatorów Euro.
– Co innego bezpieczeństwo medyczne milionów turystów, którzy przyjadą do miast, w których będą się rozgrywały mecze – przyznaje. Jego zdaniem w wypadku poważnego zagrożenia służby medyczne mogą sobie nie poradzić.
Podobnie sytuację ocenia wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos z PiS-u. Jego zdaniem jednak problem nie ogranicza się jedynie do spraw związanych z ratownictwem medycznym.
– Do tej pory nie wiemy, kto odpowiada za bezpieczeństwo medyczne podczas Euro 2012. Raz słyszymy, że jest to minister sportu Joanna Mucha, innym razem, że to sprawa poszczególnych resortów – denerwuje się.
Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
