Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Reaktor atomowy nigdy tu nie powstał, ale akumulator działa do dziś

Sam obiekt ma 60 metrów, z czego aż 40 skrywa się pod ziemią. Kawałek dalej, na wzniesieniu, leży sztuczne jezioro mieszczące blisko 14 milionów metrów sześciennych wody. Łączą je rurociągi grubsze niż wagon metra. Oba te obiekty miały służyć czemuś, co nigdy nie powstało.

Wieś, która zniknęła dla reaktora

Budowa Elektrowni Jądrowej Żarnowiec ruszyła w 1982 roku, nad jeziorem o tej samej nazwie. Żeby ją postawić, zlikwidowano całą wieś Kartoszyno, przesiedlając mieszkańców. Plan zakładał powstanie czterech bloków energetycznych z radzieckimi reaktorami, docelową moc 1600 megawatów. Pierwszy blok miał ruszyć w grudniu 1990 roku.

Budowa trwała nawet po katastrofie w Czarnobylu w 1986 roku. Do 1989 roku powstało już 630 różnego rodzaju obiektów, hale prefabrykatów, dworzec kolejowy, hotel dla pracowników. To nie był mały projekt.

Pod koniec lat 80. polska gospodarka wpadła w głęboki kryzys. 2 grudnia 1989 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego wstrzymał budowę. W maju 1990 roku przeprowadzono lokalne referendum, 86 procent głosujących opowiedziało się przeciwko kontynuacji. 17 grudnia 1990 roku inwestycję oficjalnie postawiono w stan likwidacji. Budynki niszczały przez dekady, część rozebrano dopiero w 2020 roku, bo stanowiły zagrożenie.

Akumulator zbudowano wcześniej niż reaktor

Zanim jeszcze zapadła decyzja o wstrzymaniu budowy reaktora, obok niego powstawało coś innego. Elektrownia wodna Żarnowiec, uruchomiona już 20 maja 1983 roku, miała być akumulatorem energii dla przyszłego reaktora, magazynując nadmiar prądu przez pompowanie wody na wzniesienie.

Reaktor nigdy nie powstał. Akumulator jednak dokończono. Co ciekawe, działa on nieprzerwanie do dziś jako największa elektrownia szczytowo-pompowa w Polsce.

Górny zbiornik, sztuczne jezioro na płaskowyżu w Czymanowie, ma powierzchnię 135 hektarów i pojemność 13,8 miliona metrów sześciennych wody. Otaczają go wały o długości niemal 4 kilometrów. Cztery rurociągi, każdy długości 1100 metrów i średnicy dochodzącej do 7 metrów, prowadzą wodę w dół, do naturalnego Jeziora Żarnowieckiego, pełniącego funkcję zbiornika dolnego.

Trzy minuty i cała moc

Gdy Polska potrzebuje prądu, woda spada w dół i napędza cztery turbiny, każda o mocy 179 megawatów, łącznie 716 megawatów. Elektrownia może zacząć dostarczać pełną moc do sieci w około trzy minuty od otrzymania sygnału. Napełnienie górnego zbiornika w trybie pompowym, przy mocy do 800 megawatów, zajmuje około 6,5 godziny.

W maju tego roku, gdy w Elektrowni Bełchatów doszło do awaryjnego wyłączenia bloków, Żarnowiec dostarczył do krajowej sieci najwięcej mocy spośród wszystkich polskich elektrowni szczytowo-pompowych, 745 megawatów. Infrastruktura zaprojektowana dla reaktora, który nigdy nie zapłonął, ratowała tego dnia krajowy system energetyczny.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska