Na początku zeszłego roku na UŁ powstała Rada ds. Równego Traktowania. Jak czytamy na stronie uczelni, pełni ona rolę opiniotwórczą i doradczą, a jej misją jest opracowywanie, rozwijanie i wdrażanie rozwiązań organizacyjnych, administracyjnych oraz edukacyjnych zgodnych z zasadami równego traktowania, zmierzających do przeciwdziałania wszelkim formom dyskryminacji w środowisku akademickim.
Uniwersytet sprawiedliwy?
Portal niezalezna.pl dowiedział się, że w listopadzie zeszłego roku odwołany z Rady został jeden z wybranych wcześniej delegatów. W związku z tym zwróciliśmy się do Uczelnianej Rady Samorządu Studentów UŁ o udostępnienie dokumentów związanych z wyborem delegatów.
Student historii Gustaw Glicner zgłosił swoją kandydaturę do Rady ds. Równego Traktowania UŁ. W notatce o swojej kandydaturze podkreślił, że chce zwrócić szczególną uwagę na kwestie równości szans wynikające z sytuacji materialnej.
„Uważam, że różnice ekonomiczne nie powinny przekładać się na dostęp do edukacji, możliwości rozwoju czy uczestnictwa w życiu akademickim. Chciałbym, aby Uniwersytet Łódzki był miejscem, gdzie każdy, niezależnie od zasobności portfela, może w pełni korzystać z oferowanych możliwości. Zależy mi również na tym, by równość płci była rozumiana szerzej, jako wsparcie zarówno kobiet, jak i mężczyzn, tak by nikt nie czuł się wykluczony czy pomijany w życiu uczelni. Wierzę, że prawdziwa równość to nie tylko przepisy i procedury, ale przede wszystkim codzienny szacunek, empatia i solidarność w relacjach między ludźmi. Kandyduję, ponieważ chciałbym realnie przyczynić się do tego, by Uniwersytet Łódzki był środowiskiem sprawiedliwym, wspierającym i otwartym dla wszystkich.”
– pisał student w notatce.
W dniu 12 listopada URSS podjęła uchwałę ws. delegowania przedstawiciela studentów do Rady. Delegowano studenta Gustawa Glicnera. Z protokołu głosowania obiegowego (tajnego) wynika, że uzyskał on 15 głosów, czyli o jeden więcej niż jego jedyny kontrkandydat Adrian Niewiadomski.
Awantura o „Mieczyk Chrobrego”
Chwilę po głosowaniu doszło do ostrej wymiany zdań na nieoficjalnym komunikatorze URSS. Już tego samego dnia jeden z członków URSS Michał Bartyzel złożył wniosek o odwołanie nowego delegata. Wnioskodawca wskazał w piśmie, że Glicner w dniu 11 listopada na platformie Facebook dodał zdjęcie, na którym pozuje z flagą przedstawiającą „Mieczyk Chrobrego”.
Bartyzel określił flagę jako symbol używany przez ruchy narodowe.
Przypomnijmy, że flaga, z którą pozował student historii to symbol używany od lat przez polskich narodowców. Przedstawia miecz koronacyjny królów Polski.
„Zamieszczenie tego zdjęcia może wskazywać na identyfikację delegata z poglądami skrajnymi, które stoją w sprzeczności z misją i wartościami Rady. Taka postawa może budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności i zdolności do reprezentowania w niej społeczności studenckiej w duchu równości, różnorodności i poszanowania dla wszystkich grup społecznych.”
– czytamy we wniosku o odwołanie.
Wnioskodawca podkreślił, że UŁ jest uczelnią otwartą i przypomniał o publicznych „gestach solidarności – jak wywieszenie flagi LGBTQ+ na budynku Rektoratu w miesiącu wsparcia i solidarności ze społecznością osób LGBTQ+”. Ocenił, że pełnienie funkcji przez Glicnera jest „nielicujące z powagą i misją organu”.
- Ci, którzy mnie bronili wyzywani byli od nacjonalistów – mówi nam Gustaw Glicner.
Delegat od LGBT
URSS 20 listopada podjęła uchwałę odwołującą studenta historii z funkcji delegata do Rady ds. Równego Traktowania UŁ. Za odwołaniem było 16 głosujących, a 9 przeciw.
Z kolei 18 grudnia podjęto uchwałę, na mocy której powołano wspomnianego Adriana Niewiadomskiego, który wcześniej przegrał w głosowaniu z Glicnerem. Za Niewiadomskim tym razem było 14 głosujących, a 5 poparło Zofię Jochim.
Niektórzy członkowie URSS byli oburzeni odwołaniem Gustawa Glicnera. – Każdy ma prawo mieć wątpliwości, ale ta sprawa to jakiś absurd. Wygląda na to, że wielu postrzega problem dyskryminacji bardzo wąsko, a przecież to kwestia bardzo szeroka – mówi członek URSS, który chce zachować anonimowość.
Powstała również petycja w obronie odwołanego studenta.
„Nasz kolega nie miał żadnej szansy wykazania się, a nawet popełnienia błędu. Sprawuje on swoją funkcję od zaledwie kilku dni. Jak możemy oceniać czyjąś przydatność w komisji, nie dając mu ani chwili na działanie, przedstawienie pomysłów czy realny wkład w prace Rady? Taka postawa zaprzecza wszelkim zasadom współżycia akademickiego. Żądamy, by sądzić go po czynach, a nie – po domysłach. Wspomniany przez nas wniosek zaprzecza celom komisji samym w sobie. Rada ds. Równego Traktowania ma konkretne, ważne zadania, m.in. przeciwdziałać dyskryminacji na naszej uczelni.”
– czytamy w petycji.
Link do petycji -> TUTAJ
Jak sprawdził portal niezalezna.pl, Niewiadomski od dawna aktywnie działa w środowiskach Koalicji Obywatelskiej. W przeszłości działał w Nowoczesnej, w organizacji Fabryka Równości i wspierał organizację Marszów Równości, był koordynatorem Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+ w województwie łódzkim. Był także na Campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego.
- Wygląda na to, że rada jest tylko po to, żeby zajmować się sprawami LGBT
– ocenia odwołany student.