„Sędzia Izby Odpowiedzialności Zawodowej Barbara Skoczkowska orzekła, że minister sprawiedliwości był uprawniony do odwołania sędziego Piotra Schaba ze stanowiska rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasoty” - poinformował serwis prawo.pl.
W uzasadnieniu stwierdziła, że „brak wyraźnej regulacji ustawowej w tym zakresie był wynikiem intencjonalnego działania ustawodawcy oraz że w demokratycznym państwie nie może być tak, iż rzecznika dyscyplinarnego nie można odwołać w żadnej sytuacji”.
Postanowienie s. Skoczkowskiego stoi w kontrze do dotychczasowych orzeczeń SN. Między innymi z udziałem sędziego Wiesława Kozielewicza, byłego prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Cytowaliśmy je:
"(...) Organ władzy publicznej zobowiązany jest do przestrzegania wszystkich przepisów określających jego uprawnienia lub obowiązki, niezależnie od usytuowania ich w systemie źródeł prawa. Zawsze norma kompetencyjna w obszarze prawa publicznego, podlega wykładni ścisłej, a organy nie mogą działać, jeżeli ustawa ich do tego wyraźnie nie upoważni. Zatem, już chociażby z tego względu nie można podzielić koncepcji Ministra Sprawiedliwości co do posiadania przez niego kompetencji do odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego, z powołaniem się na wykładnię prokonstytucyjną czy wypełnienie tym luki prawnej sprzecznej z zasadą legalizmu. Oczywiście błędny jest również pogląd Ministra Sprawiedliwości, że z określonej w u.s.p. kompetencji Ministra Sprawiedliwości do powołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępców, wynika per se kompetencja do ich odwołania"
To uzasadnienie przypomniało Stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski”:
🫵
— Prawnicy dla Polski (@PRAWNICYdlaPOL) February 12, 2026
I o tym są wybory do @KRS_RP, w których zgłosiliśmy 15. naszych członków, prosząc o Państwa poparcie w poprzednich postach.
Sędzia Barbara Skoczkowska składała w roku 1986 ślubowanie tekstem ⤵️ roty i trzeba uczciwie przyznać, że jest mu wierna:
Ślubuję uroczyście na…
Natomiast sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku Konrad Wytrykowski zwrócił uwagę, że postanowienie zapadło w składzie niezgodnym z prawem. „Będzie reakcja I Prezes i rzecznika dyscyplinarnego SN?” – dopytuje na X.
A wiedzą Państwo, że to postanowienie zapadło w składzie niezgodnym z prawem?
— Konrad K. Wytrykowski (@KKWytrykowski) February 13, 2026
W postępowaniu dyscyplinarnym sędziów @SN_RP_ orzeka w składzie 2 sędziów i ławnika. Pani sędzia Skoczkowska orzekła w składzie jednego sędziego.
Będzie reakcja I Prezes i rzecznika dyscyplinarnego SN? https://t.co/Fn2pJPZIm8
"Równie dobrze mogła napisać o Wyspach Bergamutach"
Jak postanowienie s. Skoczkowskiej ocenia legalny zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziego Przemysław Radzik?
- To wyraz frustracji sędzi Skoczkowskiej. Postanowienie wydała wpadkowo w zupełnie innej sprawie, ponieważ w domenie publicznej zaczęła się upowszechniać uchwała Sądu Najwyższego z 8 grudnia 2025 r., gdzie jednoznacznie stwierdzono, że legalnymi rzecznikami dyscyplinarnymi są sędziowie Schab, Lasota i Radzik. Sąd Najwyższy jak nas dopuszczał do udziału w sprawach tak nas dopuszcza. Trzy dni temu w sprawie immunitetowej również dopuścił nas do udziału w postępowaniu, jako legalnych rzeczników dyscyplinarnych
- stwierdził.
Także zwrócił uwagę, że postanowienie, które wydała sędzia Skoczkowska, „zapadło w składzie nieznanym ustawie”.
- Zgodnie z prawem, Sąd Najwyższy w orzeka w składzie dwóch sędziów i ławnika. Poza tym postanowienie, które wydała wspomniana sędzia dotyczyło kwestii proceduralnych, związanych z wyznaczeniem sądu do rozpoznania sprawy dyscyplinarnej. Nie dotyczyło w żaden sposób rzeczników dyscyplinarnych - doprecyzował.
- Równie dobrze sędzia Skoczkowska mogła napisać o Wyspach Bergamutach, albo podzielić się wspomnieniem z czasów PRL i przyjęciu nominacji od komunistycznej Rady Państwa
- ocenił.
Zdaniem s. Radzika, postanowienie zapadło, „by druga strona miała argumentację i mogła się powoływać na autorytet Sądu Najwyższego”. - Chodziło o to, by pan Mazur czy pan Czeszkiewicz mieli o czym pisać w mediach społecznościowych. Jeśli chodzi o rzeczników dyscyplinarnych - postanowienie ma wartość papieru, na którym zostało ono wydane. Nie ma znaczenia prawnego - dodał.
I dalej:
„to niespotykane, nawet na standardy PRL-owskiego sędziego, że pani Skoczkowska pozwoliła sobie w postanowieniu Sądu Najwyższego na oblanie nas wiadrem pomyj. Napisała rzeczy, które nie mają oparcia w faktach. Napisała, że łamaliśmy prawo. Bez żadnego postępowania, bez dania racji, bez przedstawionych zarzutów, jak w latach 50. uczyniła z nas przestępców, co pozwoliło jej na wysnucie wniosku, że minister mógł nas odwołać. To sprawa na pozew albo prywatny akt oskarżenia, albo nawet na postępowanie karne o znieważenie funkcjonariuszy publicznych”.
- Osobiście nie zamierzam nobilitować pani Skoczkowskiej tego rodzaju pozwem. Wystarczy że jej niespotykany, spersonalizowany atak na legalnych rzeczników dyscyplinarnych kompromituje ją jako prawnika i sędziego - podsumował.