Z aktu oskarżenia wynika, że w trakcie tragicznej nocy pod koniec marca 2025 r. oskarżony przewoził dziewięć osób, w tym trzy w bagażniku. Jechał także z prędkością co najmniej 130 km/h w terenie zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Do tego miał ok. 2 promile alkoholu w organizmie.
Śledczy ustalili, że młodzież jeździła ulicami Chełma pomiędzy godz. 3 a 4, co uwiecznił miejski monitoring, kamery prywatne i nagranie z telefonu jednego z nastolatków. W pewnym momencie Szymon C. stracił panowanie nad autem na prostym odcinku ul. Ogrodowej. Zjechał na chodnik, uderzył w latarnię, a następnie w betonowe ogrodzenie posesji. W wyniku dachowania dwóch 18-latków znajdujących się w bagażniku zmarło na miejscu. Według śledczych kierowca uciekł z miejsca wypadku.
Z opinii biegłego wynika, że oskarżony utracił panowanie nad pojazdem po zsunięciu się opony z prawego, tylnego koła, które było spowodowane najprawdopodobniej niskim ciśnieniem powietrza w oponie, przeciążeniem pojazdu oraz dużą prędkością.
Częściowo przyznał się do winy
20-letni Szymon C. przyznał się w trakcie procesu częściowo do zarzucanych mu czynów, oprócz ucieczki z miejsca zdarzenia i umyślnego spowodowania katastrofy. Od początku śledztwa przebywa w areszcie. Nie był dotychczas karany.
Za spowodowanie katastrofy drogowej ze skutkiem śmiertelnym może grozić do 15 lat więzienia. Wyrok w tej sprawie zapadnie 3 czerwca br.
Oskarżony Szymon C. jeszcze raz w piątek podkreślił, że żałuje tego, co się stało i przeprosił rodziny ofiar znajdujące się na sali rozpraw.
Prokuratura chce surowej kary
Sąd Okręgowy w Lublinie zakończył przewód sądowy, a strony wygłosiły mowy końcowe. Prokurator Rejonowy w Chełmie Diana Wirtel-Mroczek domagała się uznania 20-letniego Szymona C. za winnego spowodowania katastrofy drogowej oraz kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. Jako karę łączną zaproponowała 14 lat i 6 miesięcy więzienia oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Wśród okoliczności łagodzących wskazała na młody wiek oskarżonego, wcześniejszą niekaralność, a także wyrażenie skruchy.
Nie zmienia to faktu, że dwóch młodych chłopców zginęło wskutek jego działań (…) Oskarżony łamiąc tyle zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym musiał liczyć się z tym, że dojdzie do czegoś złego, a doszło do sytuacji tragicznej
– podkreśliła prokurator.
Obrońcy chcą dużo łagodniejszego wyroku
Obrońcy oskarżonego domagali się zmiany kwalifikacji czynu na nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz usunięcie z opisu czynu fragmentu o ucieczce z miejsca zdarzenia. Ponadto wnieśli o nadzwyczajne złagodzenie kary, co w tym przypadku oznacza wyrok poniżej 5 lat więzienia.
Jeden z obrońców 20-latka mec. Jacek Przeciechowski podkreślił, że na ławie oskarżonych jest tylko jedna osoba, która poniesienie wszystkie konsekwencje tego dramatycznego zdarzenia.
Zaskakująca argumentacja
W aspekcie moralnym mamy tak naprawdę 10 osób odpowiedzialnych. Wszyscy chłopcy, którzy znaleźli się w tym samochodzie są, z mojej perspektywy, współodpowiedzialni moralnie za ten wypadek
– ocenił adwokat.
Według niego wszyscy uczestnicy wypadku zdawali sobie sprawę, w jakim stanie znajduje się Szymon C. i nikt ich nie zmuszał do tego, żeby wsiedli do samochodu w dziesięciu.
Z nagranych w trakcie feralnej jazdy samochodem filmików – jak opisał mecenas – wynika, że wszyscy pasażerowie bawili się wtedy bardzo dobrze, nikt nie protestował przeciwko niebezpiecznej jeździe. – Co więcej, oskarżony był tak naprawdę zagrzewany do tego, żeby jechać jeszcze szybciej. Wszystkim się bardzo podobało, jak Szymon prowadzi. W związku z tym ta kara powinna być rozłożona na te 10 osób, które się tam znalazły – dodał adwokat.