Na początku stycznia matka 18-letki zawiadomiła policję o zaginięciu córki. Dziewczyna nie wróciła do domu po nocy sylwestrowej. Kobieta skontaktowała się z chłopakiem nastolatki, który stwierdził, że odprowadził ją rano na przystanek autobusowy i od tego momentu nie miał z nią kontaktu.
Wkrótce na numer alarmowy 112 zadzwoniła matka chłopaka dziewczyny, informując, że w pokoju jej syna znajduje się nieprzytomna młoda kobieta. Na miejsce natychmiast skierowano służby. Zespół ratownictwa medycznego, który jako pierwszy dotarł na miejsce, stwierdził zgon 18-latki.
Funkcjonariusze zatrzymali 28-letniego mężczyznę, a sprawą zajęli się śledczy. Przesłuchani zostali świadkowie, a policyjny technik zabezpieczył ślady. Zatrzymany 28-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Sąd na wniosek prokuratury, zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi nawet dożywocie.