Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tusk chce spić śmietankę. Najpierw pomija prezydenta ws. uwolnienia Poczobuta, potem - wymienia go na końcu

Donald Tusk chce spić całą śmietankę w sprawie uwolnienia Andrzeja Poczobuta? Ewidentnie na boczny tor próbuje wysadzić Karola Nawrockiego i jego działania - albo nie wspomina o nim w tym kontekście w ogóle, ale pozostaje przy ogólnikach i wymienia go na samym końcu.

Polski dziennikarz Andrzej Poczobut jest już na wolności. Do jego uwolnienia doszło podczas wymiany więźniów z Białorusią za pośrednictwem służb USA. Poczobut został zatrzymany przez białoruski reżim 25 marca 2021 r. i od tamtej pory przebywał za kratami pod kwestionowanymi zarzutami.

Strona amerykańska podkreśliła udział w procesie uwolnienia Poczobuta prezydenta Donalda Trumpa, a w szczególności znaczenie spotkania Trump-Nawrocki, do którego doszło we wrześniu 2025 r. w Waszyngtonie.

- Ta historia sięga września, kiedy prezydent Polski prezydent USA spotkali się w Waszyngtonie - mówił dzisiaj podczas konferencji prasowej z szefem polskiego MSZ specjalny wysłannik prezydenta USA ds. Białorusi, John P. Coale.

"To właśnie po osobistej prośbie skierowanej do Donalda Trumpa, amerykańskie służby otrzymały zielone światło do działania, co uruchomiło skomplikowaną machinę dyplomatyczną zakończoną sukcesem" - napisał w tekście Tomasz Grodecki.

Uznanie sukcesu ekipy prezydenta RP Karola Nawrockiego jednak z trudem przychodzi szefowi rządu, Donaldowi Tuskowi, który - jak widać - chce spić całą śmietankę w tej sprawie.

Najpierw - we wpisie w mediach społecznościowych pominął prezydenta Karola Nawrockiego, a w kontekście Waszyngtonu - napisał ogólnie o "amerykańskich sojusznikach".

Potem, podczas briefingu prasowego stwierdził, że "nie chce brać udziału w wyścigu po brawa", ale Stany Zjednoczone oraz prezydenta - wymienił na samym końcu swojej listy. Po służbach i osobiście Tomaszu Siemoniaku, dyplomatach i Radosławie Sikorskim, a także "rumuńskich i mołdawskich przyjaciołach", którzy pomogli "uzbierać" piątkę więźniów do wymiany z Mińskiem.

Tusk przyznał następnie, że "role kluczową odegrały USA i wsparcie Amerykanów, współpraca z amerykańskimi służbami, działalność wysłannika Johna Coale'a, którego do tej roli desygnował prezydent Donald Trump".

I dopiero na końcu przyszedł czas na prezydenta - bezimiennego.

- Słyszę też o zaangażowaniu prezydenta i jego ludzi w przypominanie naszym przyjaciołom o tych więźniach, też za to dziękuję

- dodał Tusk.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej