Pożar lasu w Międzylesiu
Ogień zgłoszono w czwartek o godz. 13:37. Z pierwszych doniesień wynikało, że żywioł ogarnął 5 ha lasu. W komunikacie opublikowanym na X przez Państwową Straż Pożarną o godz. 20 w była mowa o ponad 10 ha. Natomiast, jak w czasie briefingu, który odbył się na miejscu akcji gaśniczej w czwartek przed północą, przekazał wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz, pożar objął już 100 ha. Jak podały Lasy Państwowe, początkowo był to pożar wierzchołkowy, obecnie ma charakter pożaru dolnego.
Premier Donald Tusk napisał w czwartek wieczorem na X: „Służby walczą z pożarem w powiecie wołomińskim. Jestem w stałym kontakcie z ministrem MSWiA i szefami służb - na miejscu działa już policyjny Black Hawk i Dromadery. Kierowane są kolejne siły, a najważniejsze pozostaje bezpieczeństwo mieszkańców i opanowanie sytuacji”.
Z kolei minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński napisał na tej platformie, że w akcji bierze udział 75 pojazdów i ok. 400 strażaków PSP i OSP oraz że zadysponowano cztery moduły GFFF przeznaczone do zwalczania wielkopowierzchniowych pożarów lasów przy użyciu pojazdów.
W akcję włączą się żołnierze WOT
W czwartek przed północą wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zamieścił wpis na X: „Od rana 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej rusza do wsparcia działań przy pożarze w powiecie wołomińskim i mińskim. Sytuacja jest bardzo poważna”.
Na briefingu zorganizowanym na miejscu akcji gaśniczej po godz. 23 Leśniakiewicz przekazał, że sztab kryzysowy z udziałem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego zdecydował, że do akcji w piątek rano zostanie włączonych 100 Terytorialsów, a jeszcze w nocy zostanie dostarczony statek bezzałogowy Bayraktar umożliwiający obrazowanie terenu ogarniętego pożarem.
Rzecznik prasowy PSP st. kpt. Wojciech Gralec poinformował późnym wieczorem, że na miejscu trwa odprawa, podczas której strażacy zdecydują o dalszym przebiegu akcji, m.in. o działaniach w nocy.
Wcześniej rzeczniczka prasowa komendanta wojewódzkiego PSP w Warszawie mł. kpt. Karolina Jaworska przekazała, że w akcji gaśniczej na miejscu biorą udział m.in. cztery plutony z pobliskich powiatów: mińskiego, węgrowskiego, legionowskiego i wyszkowskiego. Zadysponowane są dwie kompanie gaśnicze: Narew oraz Wisła. Podkreśliła, że każda kompania liczy kilkudziesięciu strażaków i około 30 pojazdów.
W nocy w rozmowie z TVN24 Gralec zwrócił uwagę, że od godz. 16-17 w akcji gaśniczej wykorzystywane są drony PSP, ułatwiające dowodzenie działaniami ratowniczymi. Jak wyjaśnił, oprócz kamery w świetle widzialnym, są wyposażone w kamery na podczerwień, co umożliwia wykrycie – nawet pomimo silnego zadymienia – gdzie jest front pożaru, gdzie są zarzewia ognia oraz gdzie występuje wysoka temperatura.
W czwartek w akcji gaśniczej uczestniczyło 390 strażaków, 103 samochody, a także cztery samoloty Lasów Państwowych typu Dromader oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk dokonujący zrzutów wody z wykorzystaniem zbiornika bambi bucket o pojemności 3 tys. litrów. Działania z powietrza wstrzymano ze względu na zapadnięcie ciemności. Rano mają być kontynuowane z wykorzystaniem trzech śmigłowców Lasów Państwowych, policyjnego Balck Hawka oraz czterech samolotów gaśniczych Dromader.
Jak przekazał w czwartek w nocy Sierpatowski, intensywność pożaru spadła. W nocy działania służb skupiły się m.in. na zabezpieczeniu pogorzeliska w celu zapobieżenia rozprzestrzenieniu się pożaru ściółki, a także prewencyjnej wycince drzew w sąsiedztwie DK50, która biegnie w odległości ok. kilometra od pożaru. Ze względu na bezpieczeństwo strażaków, droga na razie pozostaje zamknięta na długości 29 km.
W komunikacie opublikowanym w nocy przez Komendę Stołeczną Policji czytamy: „W lokalizacji Łochów ruch podłączony jest na DK 62 kierunek Węgrów, dalej na DW 637 kierunek Stanisławów, gdzie na skrzyżowaniu z DK 50 należy skręcić w lewo na Mińsk Mazowiecki. Ruch występujący po tej samej trasie w zasięgu wyszukiwania”.
Na razie przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Jak oznajmił Sierpatowski, nie ma też żadnych informacji o poszkodowanych.
Ewakuacja mieszkańców
Szef stołecznej policji, mł. insp. Krzysztof Ogroński przekazał, że do tej pory ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Większość rozjechała się do rodzin. Sześć osób zostało tymczasowo zakwaterowanych w szkole podstawowej w Stanisławowie.
Min. Leśniakiewicz i straż pożarna zaapelowali do okolicznych mieszkańców o ograniczenie zużycia wody, ponieważ do większości działań gaśniczych służby korzystają z instalacji hydrantowej. Ze względu na intensywność pożaru, w czwartek bardzo spadło w niej ciśnienie.
St. kpt. Wojciech Gralec wyraził obawy, że prognoza pogody nie napawa optymizmem – najbliższe dni mają być podobne, czyli słoneczne, z dosyć wysoką temperaturą i dość silnym wiatrem. – Dziś o godz. 13:00 mapka opublikowana przez Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa wskazywała, że na większości terytorium Polski niestety obowiązywał trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego lasu – uczulił.
Z relacji Jana Kaczmarowskiego, pożarnika LP wynika, że za sprawą spadku temperatury i wzrostu wilgotności w nocy płomienie miały wysokość mniej więcej do kolan. Strażacy próbowali intensywnie wykorzystać tę mniejszą intensywność, żeby „złapać” pożar. Równocześnie próbowano oborać pożarzysko z wykorzystaniem ciągników, tworząc głębokie bruzdy mające zapobiec rozprzestrzenieniu ognia.
– Gdybyśmy nie podjęli tych działań w nocy, istniałoby ryzyko, że rano – wraz ze wzrostem temperatury i spadkiem wilgotności – pożar by się podniósł
– wyjaśnił Kaczmarowski.
Rzecznik prasowy PSP st. kpt. Wojciech Gralec w piątek rano poinformował, że obecnie w akcji gaśniczej pożaru lasu w powiecie wołomińskim zaangażowanych jest blisko 600 strażaków i 200 pojazdów tylko z województwa mazowieckiego.
W akcji uczestniczą też kompanie gaśnicze spoza Mazowsza i cztery moduły do gaszenia pożarów w lasu z ziemi (GFFF) oraz kompanie centralnego odwodu gaśniczego z Akademii Pożarniczej i jednej ze szkół pożarniczych - poinformował.
Rzecznik zaznaczył, że działania gaśnicze prowadzone są na froncie pożaru, ale również trwa dogaszanie zarzewi ognia na jego skrzydłach.
- Obecnie wiatr jest jeszcze w miarę stabilny, nie ma silnych porywów, co jest dla nas w miarę korzystne, jednak prognoza podobnie jak w czwartek mówi o silnych porywach wiatru, przez co te działania mogą być utrudnione
- przekazał.
"Pożar jest nieopanowany w tej chwili"
W materiale opublikowanym przez LP, Robert Milewski, z-ca nadleśniczego w Nadleśnictwie Mińsk oświadczył, że pożar zaczął się w lasach prywatnych, a wiatr przeniósł go do lasów państwowych leśnictwa Poręby. – Sytuacja jest rozwojowa. Pożar jest nieopanowany do tej chwili – podkreślił.
Jak wskazał Piotr Serafin, nadleśniczy nadleśnictwa Mińsk, tzw. siedliska borowe to głownie zalesienia powojenne, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się pożaru.
"Długa i wymagająca noc"
Nad ranem Państwowa Straż Pożarna opublikowała w sieci nowy komunikat.
To była długa i wymagająca noc. W powiecie wołomińskim nadal prowadzone są działania gaśnicze związane z pożarem lasu. Służby pracują w trudnym terenie
– przekazano.
To była długa i wymagająca noc.
— Państwowa Straż Pożarna (@KGPSP) May 29, 2026
W powiecie wołomińskim nadal prowadzone są działania gaśnicze związane z pożarem lasu.🔥🌲
Służby pracują w trudnym terenie. pic.twitter.com/F6jj6fHy9r