W sobotę ulicami Łodzi przeszedł marsz solidarności z uchodźcami organizowany przez środowiska lewicowe. Na transparentach, które przynieśli ze sobą uczestnicy, odczytać można było: „Je...ć wasze granice”, „Aborcja jest prawem człowieka”, „Refugees welcome”, co na język polski można przetłumaczyć „uchodźcy mile widziani”. Jednak największe poruszenie wywołały hasła skandowane przez zamaskowaną osobę z megafonem i powtarzane przez tłum. „Katole, wy chu...e, antifa was wymorduje” – słychać na materiale wideo udostępnionym w mediach społecznościowych.
Łódzki Marsz Antyrasistowski, a obecni na nim skandują "Katole wy chu*e, ANTIFA was wymorduje"❗️
— Młodzież Wszechpolska (@MWszechpolska) March 28, 2026
👉Tzw. ruch antyfaszystowski zorganizował dziś w Łodzi marsz proimigracyjny. Zebrała się na nim jedynie garstka ludzi, ale nie brakowało np. grożenia tym, że wymordują katolików.… pic.twitter.com/4ODppTwW6N
Warto przypomnieć, że art. 256 Kodeksu karnego głosi m.in., że kto nawołuje do nienawiści na tle różnic (narodowościowych, rasowych, wyznaniowych itp.), podlega karze pozbawienia wolności nawet do lat 3. Taką samą karę przewiduje art. 257 kk, który mówi, że publiczne znieważanie grupy ludności lub poszczególnej osoby ze względu na jej przynależność narodową, etniczną, rasową czy wyznaniową również podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Co więcej, oba te przestępstwa ścigane są z urzędu. W związku z tym „Codzienna” zwróciła się zarówno do policji, jak i prokuratury, aby dowiedzieć się, jakie czynności zostały pojęte wobec agresywnych manifestantów.
– Prowadzimy czynności wyjaśniające w związku z zabezpieczeniem tego marszu. Zbierany jest materiał dowodowy, w tym m.in. zapis z monitoringu, który pozwoli na ustalenie tożsamości tej osoby – powiedziała „GPC” asp. Kamila Sowińska, oficer prasowy komendanta miejskiego policji w Łodzi. Poprosiliśmy jednak o konkretną odpowiedź, czy człowiek wykrzykujący nienawistne hasła przez megafon został wylegitymowany. – Nie została jeszcze ustalona tożsamość tej osoby – sprecyzowała asp. Sowińska.
„Codzienna” zwróciła się także do łódzkiej prokuratury.
– Materiały znajdują się na 1. komisariacie. Policjanci wszczęli postępowanie z art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Zgłosiła się osoba, która nagrywała marsz, i został od niej zabezpieczony materiał wideo. Również policja nagrywała całe zdarzenie. W związku z tym będzie prowadzona analiza
– powiedziała nam prok. Emilia Michałowska-Marchewa, zastępca rzecznika Prokuratury Okręgowej w Łodzi. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że do marszu dołączyła się grupa pięciu osób w kominiarkach i to one zaczęły krzyczeć, a następnie się oddaliły – dodała.
Dopytaliśmy zatem, czy w tej sytuacji policjanci nie powinni wylegitymować tych osób.
– Powinni, ale nie zrobili tego… Może powiem tak: z tych nagrań ciężko w ogóle usłyszeć, co oni krzyczeli, i tak w zasadzie to policja nie słyszała tego
– odpowiedziała prok. Michałowska-Marchewa. Dodała, że wedle relacji, którą otrzymała od policji, na ulicy był szum, hałas, osoby grały na różnych instrumentach i dlatego funkcjonariusze mogli nie rozpoznać słów, które padły przez megafon.