„W związku z doniesieniami o wykryciu estradiolu (hormonu wzrostu) w partiach brazylijskiej wołowiny importowanej do UE, zleciliśmy pilne kontrole właściwym inspekcjom. Sprawdzamy napływ produktów do Polski i weryfikujemy wszystkie sygnały. Na ten moment nie ma informacji, aby wskazane partie trafiły na polski rynek. Działamy prewencyjnie, by zapewnić pełne bezpieczeństwo żywności”
- przekazała Gromadzka na portalu X.
W związku z doniesieniami o wykryciu estradiolu (hormonu wzrostu) w partiach brazylijskiej wołowiny importowanej do UE, @MRiRW_GOV_PL zleciliśmy pilne kontrole właściwym inspekcjom.
— Małgorzata Gromadzka (@MaGromadzka) February 23, 2026
Sprawdzamy napływ produktów do Polski i weryfikujemy wszystkie sygnały. 🛡️
Na ten moment nie ma… pic.twitter.com/YlOKdgkPdS
W styczniu minister rolnictwa Stefan Krajewski informował, że przygotowywane jest rozwiązanie, dzięki któremu ma być możliwe kontrolowanie i blokowanie produktów spoza UE niespełniających norm. Dodał, że wniosek do KE w tej sprawie to działanie równoległe do skargi do TSUE na umowę UE-Mercosur.
Jak informowaliśmy w niedzielę, brazylijska wołowina skażona estradiolem została wykryta przez holenderski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Produktów Konsumenckich.
Chodzi o cztery skażone przesyłki, tj. 62 781 kilogramów mięsa, które zostały sprowadzone przez dwie europejskie firmy. Część mięsa trafiła już do dystrybucji, a stamtąd na rynek. Według raportu organizacji FoodHolland, około 5000 kg schłodzonej wołowiny dotarło już do sprzedawców detalicznych i prawdopodobnie zostało spożyte, ponieważ oficjalne ostrzeżenia wydano po upływie terminu ważności produktu w październiku 2025 roku.