Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sędzia Czubik: TSUE to organ polityczny, a nie niezależny sąd

"Wchodząc do Unii Europejskiej w 2004 r. nie zgadzaliśmy się na dyktat, który naruszałby nasze kompetencje do kształtowania wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem dzieje się to w sposób, który zupełnie nie wynika z zakresu naszej zgody na integracje wyrażonej w traktatach" - tłumaczy Niezalezna.pl prof. Paweł Czubik, sędzia Sądu Najwyższego. Co z orzeczeniami np. TSUE naruszającymi polskie prawo konstytucyjne? "Odpowiedź jest prosta: Ignorować. Liczne państwa UE, z Niemcami na czele, nie wykonują bardzo licznych orzeczeń trybunałów międzynarodowych - tych wydanych w ramach niewątpliwych kompetencji UE. I co się dzieje? Nic. W przypadku Polski mamy do czynienia z orzeczeniami wydanymi przez TSUE bez kompetencji" - podkreśla s. Czubik.

Prof. dr hab. Paweł Czubik jest sędzią Sądu Najwyższego, który orzeka w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Jak już informowaliśmy, jest jednym z pięciu kandydatem na I Prezesa Sądu Najwyższego, którzy zostali wybrani przez zgromadzenie SN i ich nazwiska trafiły do prezydenta Karola Nawrockiego. Sędzia Czubik, będąc reprezentantem stowarzyszenia "Prawnicy dla Polski", kandyduje również do Krajowej Rady Sądownictwa - jest popierany przez Kluby Gazety Polskiej. 

Pierwsza część rozmowy Niezalezna.pl z sędzią Czubikiem dotyczyła przede wszystkim wyborów do Krajowej Rady Sądownictwa, a także sytuacji w wymiarze sprawiedliwości. Niektóre cytaty:

* W efekcie naruszenia prawa w procesie wyboru tejże swoistej neo-neoKRS może zostać oceniony jako wadliwy każdy proces z udziałem tego organu, który w przyszłości podlegać będzie ocenie Sądu Najwyższego. A KRS to przede wszystkim opiniowanie powołań i awansów sędziowskich. W razie wątpliwości w tym zakresie również prezydent powołujący sędziów będzie mógł odmówić stosownych nominacji. To co planuje w odniesieniu do KRS rząd Tuska spowolni drastycznie działanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Już teraz wymiar ten cierpi na ogromną „zadyszkę”, zmiana KRS całkowicie go „zadusi”.

* W przypadku sędziów odmawiających orzekania z sędziami nominowanymi od 2018 roku, to sugerowałem już w listopadzie 2022 r. przy okazji orzekania w przedmiocie jednego z zagadnień prawnych na forum połączonych Izb: Cywilnej i Kontroli Nadzwyczajnej, że należy taką odmowę utożsamiać ze zrzeczeniem się statusu sędziowskiego, co pozwala Prezydentowi na przyjęcie rezygnacji z urzędu takich osób. Wówczas koncepcja ta nie spotkała się z pozytywną oceną Pierwszej Prezes. Myślę, że czas do tej koncepcji wrócić. 

Całość można przeczytać TUTAJ 

W Pana ocenie, czas uporządkować relacje z Unią Europejską w kwestii sądownictwa? 
Zdecydowanie tak. Wchodząc do Unii Europejskiej w 2004 r. nie zgadzaliśmy się na dyktat, który naruszałby nasze kompetencje do kształtowania wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem dzieje się to w sposób, który zupełnie nie wynika z zakresu naszej zgody na integracje wyrażonej w traktatach, które jako państwo podpisaliśmy. Niewątpliwie taka reasumpcja naszych warunków członkostwa, wobec naruszania ustalonych reguł gry przez Komisję Europejską, to kwestia czasu. 

Był Pan sprawozdawcą w uchwale Izby Pracy i Izby Kontroli z grudnia 2024 r. dotyczącej m.in. prymatu prawa krajowego nad prawem unijnym. A problem istnieje, bo poprzez swoje orzeczenia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej próbuje ingerować w polskiej sądownictwo. Szczególnie mocno atakuje np. Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. 
To świadczy o skrajnym upolitycznieniu tychże trybunałów. Oraz o tym, że w gruncie rzeczy los obywateli jest im zupełnie obojętny. Upolitycznieniu, gdyż orzecznictwo to nie ma żadnego umocowania w traktatach. Jest w całości ultra vires – wydane poza kompetencjami tychże trybunałów i bez jakichkolwiek podstaw prawnych. Izba Kontroli i rozpatrywana przez nią skarga nadzwyczajna to ogromna pomoc dla zwykłych obywateli, poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości – przez orzeczenia, których w inny sposób niż poprzez skargę nadzwyczajną nie można wyeliminować. Instytucja skargi nadzwyczajnej to najlepsze co wydarzyło się w prawie polskim dla poszkodowanych osób w ostatnich 20 latach. Unia chce likwidacji Izby Kontroli i tejże skargi. Dla Unii Europejskiej i jej upolitycznionych sądów obywatel w rzeczywistości się nie liczy. 

Jak więc reagować na naruszające polskie prawo konstytucyjne orzecznictwo europejskich trybunałów?
Odpowiedź jest prosta: Ignorować. Liczne państwa UE, z Niemcami na czele, nie wykonują bardzo licznych orzeczeń trybunałów międzynarodowych - tych wydanych w ramach niewątpliwych kompetencji UE. I co się dzieje? Nic. W przypadku Polski mamy do czynienia z orzeczeniami wydanymi przez TSUE bez kompetencji. Tym bardziej wymagają one ignorowania. Orzeczenia trybunałów nie są źródłami prawa wiążącego RP. Orzecznictwo takie to nic więcej jak bieżąca opinia polityczna. Zmieni się wraz ze zmianą struktury politycznej formującej te trybunały, co moim zdaniem, w obliczu nieuchronnych zmian politycznych w Europie Zachodniej, nastąpi niebawem. Stąd ignorowanie takich orzeczeń to oczywista praktyka suwerennego państwa, szczególnie jeśli w sposób manifestacyjny, jak ma to miejsce w przypadku orzeczeń przeciwko Polsce, zostały one wydane w materii zastrzeżonej dla państw członkowskich, w którą Unia i jej polityczne organy nie mają prawa ingerowania.

Polityczne? 
Ależ oczywiście. Nazwa "sędziowie" jest tu czysto umowna, można powiedzieć, że wprowadzająca w błąd. Osoby, które określa się mianem „sędziów” trybunałów międzynarodowych, ja bym używał raczej określenia „trybunaliści”, są wyłanianie w ramach czystego wyboru politycznego, są selekcjonowani przez polityków i bardzo często spośród polityków opcji lewacko-liberalnej – politycznie dominującej w Europie. Brak jest jakiejkolwiek kontroli, w tym sądowej, co do procesu ich wyboru. W efekcie taki trybunalista, w odróżnieniu od przykładowo polskiego sędziego, pozbawiony jest jakiegokolwiek przymiotu niezależności i niezawisłości.   
W związku z tym, że TSUE to organ polityczny, a nie niezależny sąd, dość swobodnie pozwala sobie na ingerowanie w działanie struktur, gwarantowanych ustawowo czy nawet konstytucyjnie do wyłącznej dyskrecji państwa, poza zakresem kompetencji UE. 

Był Pan jedynym sędzia, który złożył zdanie odrębne do uzasadnienia uchwały o ważności wyborów w 2023 r. Zwracając uwagę, że optymalizacja procesu wyborczego odbywająca się w drodze turystyki wyborczej (podróżowanie osób z zaświadczeniami o prawie do głosowania do okręgów wyborczych, w których niewielkie ilości głosów mogły przełożyć się na wygraną partii wówczas opozycyjnych) była sterowana z serwerów znajdujących się zagranicą. 
Te serwery były umiejscowione z tego co pamiętam na Cyprze i w Luksemburgu - otrzymaliśmy na to, w toku postępowań inicjowanych protestami wyborczymi, stosowne dowody od Prokuratora Generalnego. Zignorowane zostały natomiast przez kolejnego i obecnego Prokuratora Generalnego. Zresztą trudno było spodziewać się czegoś innego, wystarczy wziąć pod uwagę pozorowane działania prokuratury dotyczące zamachu stanu. Należy mieć nadzieję, że wraz z przyszłą zmianą polityczną, zniesiona zostanie obecna „blokada polityczna” dla tych śledztw. Wpływ zewnętrznych czynników na wybory w Polsce był niewątpliwy. Dotyczy to także wpływu polityków zarówno ze wschodu jak i zachodu Europy, którzy bez różnic wskazywali swoje poparcie dla konkretnego polityka – obecnego premiera. Jednym głosem, całkowicie to samo mówili wówczas zarówno niemieccy politycy na czele z Ursulą von der Leyen, jak i białoruski dyktator Łukaszenka.   

W uchwale o ważności referendum z 2023 r., które obywało się wraz z wyborami, złożył Pan zdanie odrębne uznając, że powinno być ono uznane za nieważne. Dlaczego?
Zadawanie na masową skalę pytania, najczęściej sugestywnego o potrzebę wydawania karty referendalnej, bez wątpienia miał wpływ na wynik referendum. Zignorowanie przez skład orzekający w ramach uchwały tej kwestii, był moim zdaniem błędem. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej