Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rosyjskie służby przeprowadziły na niego brutalne zamachy. Teraz do Sejmu nie chce go wpuścić Czarzasty

Blisko 80-letni dzisiaj Said Amin Ibragimow znalazł się wśród ponad 60 wojowników o niepodległość Czeczenii, którzy nie zostaną dzisiaj wpuszczeni do Sejmu na organizowaną tam konferencję z okazji 30. rocznicy śmierci Dżochara Dudajewa. Ibragimow był prześladowany przez służby Władimira Putina, które zorganizowały na niego kilka zamachów. Teraz nie ma wstępu do parlamentu, ma którego czele stoi Włodzimierz Czarzasty.

Jak informował portal Niezalezna.pl, w czwartek w Sejmie ma się odbyć konferencja z okazji 30. rocznicy śmierci Dżochara Dudajewa. Z tej okazji do polskiego parlamentu mieli przybyć czeczeńscy wojownicy o niepodległość regionu. Wśród nich znaleźli się ci, którzy musieli uciec z rodzinnych stron przed rosyjską agresją i prześladowaniami.

Jednak większość z nich nie otrzymała zgody na wejście do Sejmu. Wśród nich znalazł się 80-letni dzisiaj Said Amin Ibragimow, czołowy członek czeczeńskich separatystów.

Adam Borowski przypomniał na antenie Telewizji Republika, że od lat mieszka on we Francji w Strasburgu. Mimo ucieczki do europejskiego kraju kilkukrotnie były na niego organizowane zamachy, w których większość przypisywana jest rosyjskim służbom.

Zamachy na życie

Said Amin Ibragimow jest obrońcą praw człowieka, na którego Rosja zorganizowała cztery zamachy, z których wyszedł cało.

- Został napadnięty przez rosyjskich agentów, gdy łowił ryby. Był bity i torturowany - przypalano mu ciało papierosami, a następnie wrzucony do dołu i przysypany ziemią. Szczęśliwie się zdarzyło, że wygrzebał się z tej ziemi i został uratowany - opowiadał Borowski w programie Michała Rachonia.

Media opisały tę sprawę w 2015 roku podając, że Ibragimow przybył do Francji na początku lat 2000. Do momentu przyznania mu oficjalnie azylu, był nieustannie na celowniku. Przeżył kilka zamachów w swoim nowym domu, a także atak nożem podczas podróży do Stambułu.

Bestialskie tortury

W sierpniu 2014 roku doszło do przypomnianego przez Borowskiego wydarzenia. 68-letni wtedy Czeczen odpoczywając w swoim podmiejskim domku wyszedł nad rzekę, by łowić ryby. Nagle usłyszał hałas - za jego plecami pojawiło się kilku mężczyzn, z których jeden uderzył go w głowę tak mocno, że stracił przytomność.

Gdy się ocknął okazało się, że jest na łódce na rzece ze swoimi oprawcami. - Byli uprzejmi i mówili, żebyśmy się dogadali - wspominał Ibragimow. Jednak Czeczen odparł, że nie będzie dogadywał się z bandytami. Wtedy został uderzony ponownie.

Gdy byliśmy w lesie zaczęli mnie torturować, przypalając rozgrzanym żelazem i miażdżąc mi palce. Ból był okropny. Wbijali mi w nogi jakieś ostrza i przypalali papierosami

- opowiadał w rozmowie z mediami.

To wszystko trwało ponad dwa dni. Po tym czasie zostawili go nocą na wpół martwego w rowie w lesie. Ubranie miał pokryte krwią. Następnego dnia obudził go padający deszcz. Ibragimow trafił do szpitala, gdzie leczono mu liczne oparzenia i rany cięte.

Zemsta Putina

- Jestem więcej niż pewien, że to byli agenci FSB. Nie ma innego wyjaśnienia - stwierdził. Pamiętał, że mężczyźni mówili z wyraźnym rosyjskim akcentem.

Jego zdaniem powodem zemsty ludzi Władimira Putina był złożony przez niego kilka tygodni wcześniej do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze wniosku o wszczęcie postępowania karnego przeciwko prezydentowi Putinowi i innym rosyjskim urzędnikom za domniemane zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo na narodzie czeczeńskim popełnione podczas dwóch wojen z rosyjskimi siłami zbrojnymi w latach 90. XX wieku.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej