Jak informował portal Niezalezna.pl, w czwartek w Sejmie ma się odbyć konferencja z okazji 30. rocznicy śmierci Dżochara Dudajewa. Z tej okazji do polskiego parlamentu mieli przybyć czeczeńscy wojownicy o niepodległość regionu. Wśród nich znaleźli się ci, którzy musieli uciec z rodzinnych stron przed rosyjską agresją i prześladowaniami.
Jednak większość z nich nie otrzymała zgody na wejście do Sejmu. Wśród nich znalazł się 80-letni dzisiaj Said Amin Ibragimow, czołowy członek czeczeńskich separatystów.
Adam Borowski przypomniał na antenie Telewizji Republika, że od lat mieszka on we Francji w Strasburgu. Mimo ucieczki do europejskiego kraju kilkukrotnie były na niego organizowane zamachy, w których większość przypisywana jest rosyjskim służbom.
Zamachy na życie
Said Amin Ibragimow jest obrońcą praw człowieka, na którego Rosja zorganizowała cztery zamachy, z których wyszedł cało.
- Został napadnięty przez rosyjskich agentów, gdy łowił ryby. Był bity i torturowany - przypalano mu ciało papierosami, a następnie wrzucony do dołu i przysypany ziemią. Szczęśliwie się zdarzyło, że wygrzebał się z tej ziemi i został uratowany - opowiadał Borowski w programie Michała Rachonia.
Media opisały tę sprawę w 2015 roku podając, że Ibragimow przybył do Francji na początku lat 2000. Do momentu przyznania mu oficjalnie azylu, był nieustannie na celowniku. Przeżył kilka zamachów w swoim nowym domu, a także atak nożem podczas podróży do Stambułu.
Bestialskie tortury
W sierpniu 2014 roku doszło do przypomnianego przez Borowskiego wydarzenia. 68-letni wtedy Czeczen odpoczywając w swoim podmiejskim domku wyszedł nad rzekę, by łowić ryby. Nagle usłyszał hałas - za jego plecami pojawiło się kilku mężczyzn, z których jeden uderzył go w głowę tak mocno, że stracił przytomność.
Gdy się ocknął okazało się, że jest na łódce na rzece ze swoimi oprawcami. - Byli uprzejmi i mówili, żebyśmy się dogadali - wspominał Ibragimow. Jednak Czeczen odparł, że nie będzie dogadywał się z bandytami. Wtedy został uderzony ponownie.
Gdy byliśmy w lesie zaczęli mnie torturować, przypalając rozgrzanym żelazem i miażdżąc mi palce. Ból był okropny. Wbijali mi w nogi jakieś ostrza i przypalali papierosami
- opowiadał w rozmowie z mediami.
To wszystko trwało ponad dwa dni. Po tym czasie zostawili go nocą na wpół martwego w rowie w lesie. Ubranie miał pokryte krwią. Następnego dnia obudził go padający deszcz. Ibragimow trafił do szpitala, gdzie leczono mu liczne oparzenia i rany cięte.
Zemsta Putina
- Jestem więcej niż pewien, że to byli agenci FSB. Nie ma innego wyjaśnienia - stwierdził. Pamiętał, że mężczyźni mówili z wyraźnym rosyjskim akcentem.
Jego zdaniem powodem zemsty ludzi Władimira Putina był złożony przez niego kilka tygodni wcześniej do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze wniosku o wszczęcie postępowania karnego przeciwko prezydentowi Putinowi i innym rosyjskim urzędnikom za domniemane zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo na narodzie czeczeńskim popełnione podczas dwóch wojen z rosyjskimi siłami zbrojnymi w latach 90. XX wieku.