Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Raport NIK jak akt oskarżenia. Błędy rządu, wojewodów i Wód Polskich doprowadziły do katastrofy

Druzgocący raport Najwyższej Izby Kontroli ws. powodzi z września 2024 roku. Z ustaleń inspektorów wynika, że podczas tragedii na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie zawiodło wszystko – od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i wojewodów po Wody Polskie i samorządy. Zatajane informacje, nierzetelne dane o poziomie wód, brak łączności i wyłączone stacje pomiarowe składają się na porażający obraz paraliżu państwa. Kto za to odpowie?

Opublikowany właśnie raport NIK dotyczący powodzi w 2024 roku jest właściwie aktem oskarżenia wobec rządu Donalda Tuska, administracji państwowej i samorządowej i spółki Wody Polskie.  Zawiodło wszystko. 

Kontrola dotyczyła lat 2024-2025 i objęła podmioty odgrywające kluczową rolę w sytuacji kryzysowej na wszystkich szczeblach zarządzania. Przeprowadzono ją w: Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, Urzędach Wojewódzkich – Dolnośląskim we Wrocławiu i Opolskim w Opolu, Starostwach Powiatowych w Kłodzku i Nysie, Urzędach Miast (i Gmin) w Kłodzku, Lądku-Zdroju, Stroniu Śląskim, Głuchołazach i Nysie oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. 

Zawiedli wszyscy. Błędy RCB

NIK stwierdziła nieprawidłowości na każdym szczeblu zarządzania sytuacją kryzysową. Dotyczyły one w szczególności zaniechania niektórych działań związanych z możliwością wystąpienia powodzi w dorzeczu Odry we wrześniu 2024 r. lub ich nieprawidłową realizacją.

Jak stwierdziła NIK, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa między 11 a 15 września 2024 r. wysyłało alerty tej samej treści na obszarze 11 województw, nie różnicując zagrożenia i nie uwzględniając szybko pogarszającej się sytuacji w powiatach kłodzkim i nyskim.

Co więcej, Centrum nie posiadało zasobów osobowych pozwalających na szczegółową analizę i selekcję informacji. 

Dramat w Wodach Polskich

Nieprawidłowości stwierdzono w Krajowym Zarządzie Gospodarki Wodnej (KZGW), Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej we Wrocławiu (RZGW) oraz Zarządzie Zlewni w Nysie. „Obejmowały one m.in. zaniechania działań, co ograniczało efektywność współuczestniczenia w ochronie ludności przed powodzią” – podkreśla NIK. 

Od 15 do 16 września 2024 r. do właściwych podmiotów nie przekazywano związanych z sytuacją powodziową informacji o wylewaniu wody z Białej Głuchołaskiej, o wyrażeniu zgody przez Kierownika zbiornika w Stroniu Śląskim na układaniu na koronie zapory worków z piaskiem, o rozpoczęciu niszczenia czołowej zapory ziemnej zbiornika w Stroniu Śląskim, o ewakuacji pracowników obsługi zbiorników Topola i Kozielno, o tym, że zwiększenie zrzutu ze zbiornika Nysa z 800 do 1000 m3/s, może spowodować przelanie wody przez wały przeciwpowodziowe Nysy Kłodzkiej, o tym, że dane z systemu sterowania wskazywały, że jedna z klap na jazie nr 1 i trzy klapy na jazie nr 2 w Nysie nie znajdowały się w położeniu umożliwiającym swobodny przepływ wód powodziowych.

Informacje nie zostały przekazane również do Centrum Operacyjnego Ochrony Przeciwpowodziowej w RZGW we Wrocławiu. Nie przekazano też do powiatowego i gminnego zespołu zarządzania kryzysowego w Nysie opracowania pn. „Strefy zagrożenia powodziowego dla rzeki Nysa Kłodzka poniżej zbiornika Nysa dla charakterystycznych zrzutów ze zbiornika". 

Potwierdziły się dramatyczne informacje, o których pisaliśmy jako jedyni tuż po powodzi.  W okresie powodzi we wrześniu 2024 r. RZGW nie prowadził gospodarowania wodą na zbiornikach kaskady Nysy Kłodzkiej i zbiorniku Mietków w sposób ukierunkowany na zapewnienie możliwie najefektywniejszej redukcji fali powodziowej i najskuteczniejszej realizacji funkcji przeciwpowodziowej przez zbiorniki retencyjne. 

Nie zastosowano znaczących odpływów wyprzedzających ze zbiorników w celu zwiększenia posiadanej pojemności (rezerwy) powodziowej. Jednocześnie dopuszczono do znacznego zmniejszenia tej rezerwy przed kulminacją powodzi, w wyniku nie zapewnienia przepuszczenia podstawy fali powodziowej do wielkości przepływu dozwolonego bez zatrzymywania jej objętości w zbiornikach (na skutek wdrażania z opóźnieniem zwiększeń odpływu w wielkości przepływu dozwolonego, co spowodowało zmniejszenie dostępnej pojemności powodziowej na czas kulminacji powodzi)

– twierdzi NIK. 

To nie wszystko. Wbrew postanowieniom Instrukcji Eksploatacji dla suchego zbiornika w Stroniu Śląskim, nie zapewniono dwuosobowej obsługi tego zbiornika podczas akcji przeciwpowodziowej. Co więcej, Instrukcja eksploatacji i Instrukcja Gospodarowania Wodą dla tego zbiornika były nieaktualne. Pomimo istniejącego monitoringu na zbiorniku w Stroniu Śląskim, nie zapewniono efektywnego monitorowania obiektu i skutecznego przekazywania informacji o zagrożeniu do organów zarządzania kryzysowego oraz wewnątrz struktury PGW WP.

Zarzutów jest więcej- podawano nierzetelne dane o poziomie piętrzenia w zbiorniku w Nysie, wielkości odpływów i dopływów – i te fałszywe i nieprawdziwe liczby kierowano do organów zarządzania kryzysowego.

12-15 września 2024 r. nie dokonywano również wpisów w dzienniku gospodarowania wodą zbiorników Topola, Kozielno, Otmuchów oraz Nysa odpowiednich danych, w tym odnośnie rzędnych wody górnej, wykorzystanej pojemności, dopływów oraz odpływów z częstotliwością co najmniej co trzy godziny (w okresie powodzi).  Było to niezgodne z § 1 pkt 1 i 3 rozporządzenia Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej z dnia 31 maja 2019. 

Według inspektorów, w okresie powodzi w 2024 r. nie zapewniono skutecznych metod łączności z obsługą zbiorników na wypadek braku działania telefonów stacjonarnych i komórkowych oraz internetu.  Łączność radiowa DMR, która miała zapewnić komunikację w nadzwyczajnych sytuacjach nie działała na zbiornikach Zlewni w Nysie, w tym zbiorniku Stronie Śląskie, co opóźniało przekazywanie informacji o sytuacji.

RZGW nie zareagował odpowiednio na pojawiające się 14 września 2024 r. informacje o trudnej sytuacji na zbiorniku Stronie Śląskie, a jego działania ograniczyły się do komunikatów w mediach społecznościowych i przekazania informacji do Starostwa Powiatowego w Kłodzku – twierdzi NIK.

Zaniedbania wojewodów i samorządów

NIK ustaliła, że Wojewoda Dolnośląski nie zapewnił odpowiedniego i adekwatnego poziomu zarządzania kryzysowego.

Pomimo ustawowego obowiązku nie zaktualizował Wojewódzkiego Planu Zarządzania Kryzysowego, a w czasie powodzi, pomimo bieżących komunikatów meteorologicznych i hydrologicznych w województwie, nie ogłosił alarmu i pogotowia przeciwpowodziowego na zagrożonych obszarach. Nie przekazał też dyrektorowi RCB informacji o przerwaniu zapory w Stroniu Śląskim – w konsekwencji informacja o nadchodzącym zagrożeniu nie dotarła do mieszkańców

 – czytamy w komunikacie NIK. 

Podczas powodzi powodzi wojewoda opolska nie ogłosiła stanu pogotowia i alarmu przeciwpowodziowego, pomimo przekroczenia stanów ostrzegawczych i alarmowych poziomu wód. W Urzędzie nie zainicjowano wysyłki alertów RCB, mimo uzyskania kolejnych informacji o zwiększeniu zrzutów wody ze zbiornika Nysa.

„Wykazały się” też samorządy. W Starostwie Powiatowym w Kłodzku nie zapewniono wyposażenia i utrzymania powiatowego magazynu przeciwpowodziowego, choć był to obowiązek wynikający z ustawy o samorządzie powiatowym. 

Brak w pełni rzetelnego utrzymania i funkcjonowania Lokalnego Systemu Osłony Przeciwpowodziowej (LSOP) spowodował przedwczesne wyłączenie w czasie powodzi stacji pomiarowych w Żelaźnie, Stroniu Śląskim i Lądku Zdroju. Nie przywrócono też funkcjonowania stacji pomiarowej w Stroniu Śląskim, choć starostwo wiedziało o awarii urządzenia od 28 czerwca 2024 r. Nie zgłoszono do RCB potrzeby ogłoszenia alertu o przerwaniu zapory w Stroniu Śląskim

 – podkreśla NIK. 

Z kolei Starostwo Powiatowe w Nysie nie posiadało w czasie powodzi aktualnego Powiatowego Planu Zarządzania Kryzysowego (PPZK), w tym planu ewakuacji ludności, zwierząt i mienia. 

Źródło: Niezależna.pl

NAJNOWSZE Polska