W środę do Krajowej Rady Sądownictwa, w której znajdują się biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, weszło dwóch prokuratorów w asyście policji. Przeszukania trwały ponad 12 godzin. Prokuratorzy zabrali akta dyscyplinarne. Jak pokazywały media, po kilkunastu godzinach okupacji KRS pozostawiono zniszczone drzwi, szafy i sejfy.
"Bezprawność jest oczywista"
Dziś w tej sprawie głos zabrali sędziowie - legalny Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych (RDSSP) Piotr Schab oraz jego zastępcy - Michał Lasota i Przemysław Radzik.
- Bezprawność działań jest oczywista. Wyjść trzeba od elementarnych zapisów Konstytucji, która w art. 10 ustanawia zasady trójpodziału władzy. Nasłanie policji, w liczbie kilkudziesięciu funkcjonariuszy do siedziby KRS, jest oczywistym złamaniem tego przepisu i jego pogwałceniem. Ignorancja odnosząca się do elementarnych zapisów konstytucji, roli władzy wykonawczej w państwie, skutkowała także złamaniem szeregu ustaw. Gdy chodzi o Kodeks postępowania karnego, wspomnieć należy, że czynności prokuratorsko-policyjne nie spełniały podstawowych wymogów kpk dot. zasad prowadzenia przeszukania oraz ew. zatrzymania rzeczy. Postanowienie prokuratorskie nie odnosi się w ogóle do tego, do czego winno odnosić się w kwestii zatrzymania rzeczy stanowiących dowód w sprawie - wykazywał sędzia Schab.
- Prokurator przyznał wprost - czy to z ignorancji, czy z dezynwoltury, poczucia bezkarności - że nie chodziło o gromadzenie dowodów, ale o przejęcie naszej dokumentacji, której nie próbował nawet poddać nawet analizie. Chodzi o przekazanie tej dokumentacji osobom, które uzurpują sobie tytuł do pełnienia funkcji rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz zastępców. Te osoby nie pełnią tych funkcji, zgodnie z linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, odwołującą się do oczywistych przepisów ustawy. Osoby, które trwają w publicznym zapewnieniu, że pełnią funkcję RDSSP, po prostu podają nieprawdę, łamiąc świadomie ustawę, uzurpując sobie funkcję i deklarując oddanie władzy wykonawczej. Przekreśla to całkowicie status sędziowski i istotę tej służby
- dodał.
"Nie damy się zastraszyć"
Sędzia Piotr Schab stwierdził, że bezprawne czynności "nie wywołują skutku mrożącego, który był zamierzeniem ministra Waldemara Żurka, policji i innych współdziałających osób".
- Będziemy trwać przy naszych funkcjach, które pełnimy pro bono, dla służby publicznej, bo nie otrzymujemy za to żadnego wynagrodzenia, dla nas kwestią nadrzędną jest służba państwu. I powinności naszej służby nie oddamy policji, proszę być tego pewnym, niezależnie od tego, co się wydarzy i jakie akty bezprawia nas być może czekają. Nie damy się zastraszyć, a państwa proszę o to, by społeczeństwo nie zostało okłamane
- mówił Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych.
- Na całkowite bezprawie działań prokuratorsko-policyjnych wskazać musze w takim kontekście, że przejęto dokumenty, które zostały zagarnięte nie po to, by stanowiły dowody w sprawie, ale po to, by zostały wydane osobom pełniącym nielegalnie funkcję RDSSP, co jest jaskrawym bezprawiem i złamaniem procedury karnej. Prokuratura nie miała pojęcia, po jakie dokumenty przybyła - pojawiało się nazwisko Żurek, sformułowanie "zamach stanu". Nie wiedziano, jakie dokumenty znajdują się w siedzibie RDSSP i nie zwracano uwago na to, że my, zgodnie z przepisami, zarówno bronimy naszych kolegów sędziów i prokuratorów w procesach dyscyplinarnych, jak i jesteśmy przez nich reprezentowani. Wiąże prokuratora i nas tajemnica obrończa, przejęto dokumenty, które według wszelkiego prawdopodobieństwa stanowiły istotny materiał w sprawach, w których reprezentujemy naszych kolegów, lub jesteśmy reprezentowani. Przejęto dokumenty prywatne, nie zwracając uwagi na to, że przejęcie tych dokumentów jest przestępstwem
- powiedział.
Sędzia Schab zapewnił, że sędziowie "nie ugną się", a wkrótce zostanie sformułowanie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa skierowane do prokuratury.
- Przewidujemy, że w krótkiej perspektywie to zawiadomienie nie wywołała żadnych, dalej idących działań ze strony organów ścigania, nie ma na to szans w tym układzie okoliczności, gdy pozbawieni jesteśmy praworządnego państwa. Zawiadomienie o przestępstwie ma te cechę, że wywołuje pewne konsekwencje procesowe także w dalszej perspektywie czasowej i myślimy, że w takiej perspektywie wywoła taki właśnie skutek - dodał.