Rosnące rachunki za prąd coraz mocniej odciskają piętno na reputacji rządu, a Polacy coraz mniej wierzą w skuteczność państwowych mechanizmów ochronnych. Wyniki najnowszego badania Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna przeprowadzonego na zlecenie "Wirtualnej Polski" są jednoznaczne: społeczeństwo nie chce już tłumaczeń i analiz winnych – domaga się konkretnych działań, których opóźnianie może kosztować rząd jeszcze mocniejszą utratę zaufania.
W myśl badania, ponad połowa ankietowanych uważa, że rząd nie robi wystarczająco dużo, by zabopiec rosnącym cenom energii.
Pisaliśmy o tym dziś rano: Ceny w górę, optymizm Polaków w dół. Rząd z czerwoną kartką od społeczeństwa [SONDAŻ]
‼️ Polacy drżą o swoje portfele. 70% już odczuwa wzrost kosztów energii. To są skutki decyzji obecnego rządu. #RachunkiGrozy
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) February 16, 2026
🔁 Udostępnij dalej! Niech każdy zobaczy skalę problemu. pic.twitter.com/0F4DTCS3Zt
Ceny rosną, a rząd śpi?
Problemowi przyjrzał się Daniel Obajtek, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, który wskazał kilka czynników odpowiedzialnych za drożyznę.
Zimno za oknem, a na stole rachunek za energię? W lutym 2026 roku średnia rodzina płaci za prąd minimum połowę więcej niż rok temu – to dodatkowe 100-150 zł miesięcznie. O ile ktoś nie grzeje się prądem - wtedy to w ogóle szkoda gadać. Wyższe są rachunki i za gaz, i za centralne. Pelletu nie ma, a jak jest to kosmicznie drogi. Dlaczego tak jest?
– napisał były prezes PKN Orlen w mediach społecznościowych.
Za główną przyczynę Obajtek wskazał "zieloną" politykę Unii Europejskiej. Wyszczególnił jednak kilka konkretnych punktów.
Po pierwsze - wojna na Ukrainie. "Unijna naiwność zamieniła kryzys w katastrofę. Pamiętacie inwazję z 2022 roku? Zakłóciła dostawy gazu i węgla, ceny hurtowe prądu w UE poszybowały o 400%. Polska, z naszym węglem, mogła być stabilna. Ale Zielony Ład podniósł koszty o 20-30%. To nie przypadek – to unijna ideologia ponad bezpieczeństwem" - napisał polityk.
Druga kwestia to Nord Stream i rosyjski gaz. "Niemiecka chciwość ciągnie Europę w dół. Niemcy przed 2022 rokiem importowały 55% gazu z Rosji – dzięki rurom Nord Stream, które omijały Polskę i Ukrainę. Pewny i tani ruski gaz miał zbudować niemiecką dominację gospodarczą w Europie - a jak się okazał ani tani ani pewny - bo go po prostu zabrakło - ostatecznie zbudował gigantyczny kryzys energetyczny i w Europie, i na świecie" - czytamy.
Kolejna przyczyna, zdaniem Obajtka, to ETS.
"Brukselski podatek na polską gospodarkę i rodziny. System ETS to cichy zabójca. Uprawnienia CO2 kosztują 70 €/t w lutym 2026 (średnio w 2025 ok. 75€). Podnoszą one ceny prądu z naszych elektrowni o dobrą 1/3. ETS, uwzględniając miks energetyczny z OZE - to 15% kosztów polskiego prądu – tracimy 20 mld € rocznie. ETS2 w 2028? Gaz podrożeje o 30%, węgiel o 50%, paliwo do auta o 50gr na litrze. ETS przez wysokie ceny energii niszczy też gospodarkę i przemysł. I to nie tylko w Polsce. Niemieckie PKB w 2025 to jeszcze 0,2% na plusie, ale produkcja to już -2% - do 2030 Niemcy stracą 2 mln miejsc pracy!"
- uważa europoseł.
Jako kolejny czynnik, polityk wskazał "mit taniej energii z OZE". "Ukryte koszty, które my płacimy. Bruksela obiecuje „OZE to taniocha” . I rzeczywiście - sam koszt produkcji jest względnie niski, ale związane z nim nakłady i opłaty - OZE czy mocowa - już nie. Sama opłata mocowa to +50% w tym roku. PSE wydaje na stabilizację OZE ok. 10 mld rocznie, a na wymuszony rozwój sieci 50-70 mld zł do 2040. Wy za to płacicie w rachunkach. Opłaty sieciowe to 20-30% rachunku. Rozwiązaniem jest nie dalszy niekontrolowany rozwój OZE, a racjonalny miks. Węgiel +gaz+ atom = stabilność. Czas na rozsądek, nie ideologię!" - wezwał.
Czynnik nr 4 to we wpisie Obajtka: "pompy ciepła - astronomiczne rachunki i biurokratyczny dramat z NFOŚ".
Jak zauważa polityk - "Bruksela wciska pompy ciepła jako “zieloną rewolucję”. Ale zimą 2026 prawdziwe mrozy pokazują prawdę i windują rachunki – w styczniu użytkownicy pomp ciepła zużywali 2-3 razy więcej prądu, płacąc za ogrzewanie 2000-2500 zł miesięcznie. W nowoczesnym, dobrze ocieplonym domu o powierzchni około 150 m² ogrzewanie to koszt około 70–100 zł za dzień, w starszym, słabo ocieplonym budynku może osiągać nawet 240–300 zł dziennie - rachunki grozy za wiarę w zielone slogany. W dodatku dotacje z NFOŚ w programie Czyste Powietrze to kolejna katastrofa".
"Opóźnienia w wypłatach trwają miesiące – beneficjenci czekają na transze, instalatorzy bankrutują. Biurokracja, uznaniowe cięcia dotacji, niejasne interpretacje regulaminu, cele programu nieosiągnięte nawet w połowie. Gminy protestują, a NFOŚiGW zmienia zasady w trakcie gry. To nie wsparcie – to pułapka dla rodzin, które wierzyły w zielone obietnice"
- dodaje.
"PiS chronił, Tusk nie"
Jako ostatni, polityk przywołał kwestię tego, kto rządzi w kraju. "PiS chronił, a Tusk nie. Tarcze vs wygaszone obietnice. PiS w 2022 wprowadził tarcze energetyczne i zamroził ceny – uratował przed kryzysem 10 mln gospodarstw"
Przypomniał również o inicjatywie prezydenta - zobowiązaniu jeszcze z kampanii wyborczej. "Dziś Prezydent Nawrocki kontynuuje ten kierunek. Projekt prezydenckiej ustawy z 7 listopada 2025 obniża ceny prądu o 33%, likwiduje opłaty OZE/mocowe, tnie taryfy dystrybucyjne o 20%. To kolejna realna tarcza dla przemysłu i rodzin" - dodał.
Problem w tym, że projekt prezydenta leży w tzw. sejmowej zamrażarce.
Dlaczego Twoje rachunki za prąd, ogrzewanie i gaz w Polsce rosną jak na drożdżach❓
— Daniel Obajtek (@DanielObajtek) February 16, 2026
Zimno za oknem, a na stole rachunek za energię? W lutym 2026 roku średnia rodzina płaci za prąd minimum połowę więcej niż rok temu – to dodatkowe 100-150 zł miesięcznie. O ile ktoś nie grzeje się… pic.twitter.com/PRGEg1Jxvp