Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Przeoczona decyzja prokuratury. Giertych złożył donos na sędziów SN - i tak został potraktowany

Roman Giertych, od niedawna członek Platformy Obywatelskiej, znowu obraża sędziów Sądu Najwyższego. Tym razem za uchwałę o ważności wyborów prezydenckich. Ale kilka miesięcy temu złożył nawet - po innym orzeczeniu SN - zawiadomienie o "podszywaniu się" pod funkcjonariusza publicznego. Nawet prokuratura nadzorowana przez Adama Bodnara nie miała wątpliwości, co zrobić z takim donosem.

We wrześniu zeszłego roku Sąd Najwyższy - w składzie Zbigniew Kapiński, Marek Siwek, Igor Zgoliński - wydał jednoznaczną uchwałę, w której stwierdził - funkcję Prokuratora Krajowej pełni prokurator Dariusz Barski. 

"To oznacza, że wszelkie dotychczasowe decyzje podejmowane w ostatnich miesiącach przez Jacka Bilewicza i Dariusza Korneluka były niezgodnie z prawem. Łatwo się domyślić, iż to oznacza gigantyczny chaos w prokuraturze, na którym skorzystają jedynie przestępcy. Takie są skutki działań ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Adama Bodnara" - informował portal Niezalezna.pl

Oczywiście, to nie spodobało się politykom koalicji 13 grudnia. Najdalej poszedł poseł Roman Giertych, który nie tylko obrażał sędziów SN, ale nawet złożył - razem ze swoim zespołem ds. rozliczania PiS - zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. 

Później było mnóstwo ważnych wydarzeń politycznych i ta sprawa została zapomniana. Nie znaleźliśmy również wpisów Giertycha, w których pochwaliłby się dalszym losem zawiadomienia. Sprawdziliśmy więc co się z nim stało. Okazało się, że decyzja prokuratury zapadła dawno temu, ale warto do niej wrócić, bo Giertych o sędziach SN - po uchwale w sprawie wyborów prezydenckich - pisze "przebierańcy i uzurpatorzy".

"W dniu 28 listopada 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wykonania w dniu 27 września 2024 roku w Warszawie przy Pl. Krasińskich 2/4/6 czynności związanej z funkcją sędziego Sądu Najwyższego polegającej na wydaniu w składzie 3-osobowym uchwały rozstrzygającej zagadnienie prawne w sprawie o sygn. akt I KZP 3/24, podając się za takiego funkcjonariusza publicznego, tj. o czyn z art. 227 k.k. - na podstawie przepisu art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego"

- przekazał prok. Piotr A. Skiba. 

"Przedmiotowe postanowienie jest prawomocne" - dodał.

Ciekawe było również uzasadnienie. Oczywiście, w zawiadomieniu pojawiła się kwestia Krajowej Rady Sądownictwa, skuteczności powołania sędziów itp. itd.

"(...) zawiadamiający wysnuli wniosek, że osoby te w ogóle nie miały i nie mają prawa podawać się za sędziów ani wykonywać jakichkolwiek czynności związanych z tą funkcją publiczną, zaś orzekając w sprawie o sygn. akt I KZP 3/24 podawali się oni za takich funkcjonariuszy publicznych (mimo wadliwego procesu powołania ich na takie stanowisko) i wykonali czynność związaną z funkcją sędziego, wypełniając tym wszystkie znamiona czynu zabronionego z przepisu art. 227 k.k." - relacjonował prok. Skiba.

Przypomnijmy - prokuratura Bodnara domagała się wyłączenie sędziów Kapińskiego, Siwka i Zgolińskiego z rozpoznawania sprawy. Później Prokuratura Krajowa opublikowała oświadczenie, że uchwała SN  "nie wywołuje skutków prawnych, ponieważ zostało podjęte przez osoby nieuprawnione". Pomimo to w uzasadnieniu odmowy wszczęcia śledztwa z zawiadomienia zespołu Giertycha stwierdzono: "Analiza okoliczności podniesionych we wniesionym zawiadomieniu już na tym etapie nie dostarczała dostatecznych podstaw dla inicjacji postępowania karnego".

" Wbrew zatem twierdzeniom zawiadamiających (...) w procedowaniu i orzekaniu brali udział skutecznie powołani na urząd sędziów Sądu Najwyższego (mimo że po dniu 17 stycznia 2018 roku), a nie osoby bezpodstawnie przypisujące sobie takie stanowisko. Czynu z przepisu art. 227 k.k. dopuścić się może natomiast jedynie ten, kto nie będąc funkcjonariuszem publicznym podaje się za takiego i wykonuje czynności ze sfery kompetencyjnej funkcjonariusza publicznego. Stąd, już na tym etapie można było bez wątpliwości wywieść, że w związku z procedowaniem w sprawie o sygn. akt I KZP 3/24 nie doszło do wypełnienia przez wskazane w zawiadomieniu osoby znamion czynu zabronionego z tego przepisu"

- podkreśliła prokuratura.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane