12 sierpnia wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że doszło do „wycieku danych sięgającego blisko 19 mln obywateli polskich”. Wskazywano, że chodzi nie tylko o numery PESEL, ale również informacje o wizytach lekarskich oraz przepisywanych lekach. Wyciek nastąpił bowiem z systemu MyDr, zapewniającego kompleksową obsługę gabinetów medycznych. „Nic nie wskazuje na to, że mamy do czynienia z atakiem zewnętrznym” - podkreślił polityk. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Z ustaleń portalu niezalezna.pl wynika, że do wycieku doszło już ponad 2,5 roku temu. Między 18 a 27 marca 2024 r. Wówczas hakerzy przejęli dane 18 814 054 Polaków. Nie tylko imię i nazwisko, ale także numer PESEL oraz informacji o posiadania aktualnego ubezpieczenia zdrowotnego. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Regionalna w Poznaniu. Zarzuty w tej sprawie postawiono dwóm osobom.
Ponadto - z nieoficjalnych informacji wynika, że ani resort cyfryzacji, ani Krzysztof Gawkowski, Minister Cyfryzacji nie wiedzieli o wycieku i poznańskim śledztwie. O wycieku - jak ustaliła niezalezna.pl - nie został powiadomiony także Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Kiedy chcieliśmy ustalić w poznańskiej prokuraturze na jakim etapie jest śledztwo, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zadane pytania. Nie odpowiedziało nam również Centrum Medyczne M., które padło ofiarą hakerów. Ustaliliśmy, że o poznańskim śledztwie wie Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która niedawno wszczęła śledztwo w sprawie wycieku.
Więcej w artykule: Dane medyczne 19 mln Polaków. Wielki wyciek nastąpił już 2,5 roku temu
Komunikat prokuratury. Potwierdziły się nasze ustalenia
Dziś po południu Prokuratura Regionalna w Poznaniu zamieściła w sieci komunikat potwierdzający ustalenia naszego portalu. Śledztwo ws. wycieku danych faktycznie ruszyło ponad 2 lata temu, 8 kwietnia 2024 roku.
Prokuratura Regionalna w Poznaniu Samodzielny Dział do Spraw Cyberprzestępczości i Informatyzacji nadzoruje śledztwo dotyczące nieuprawnionego uzyskania dostępu do informacji poprzez przełamanie systemów jej zabezpieczeń. Śledztwo zostało wszczęte w dniu 8 kwietnia 2024 roku na podstawie zawiadomień Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
– czytamy.
Z komunikatu wynika, iż że sprawcy uzyskali nieuprawniony dostęp do kont pracowników wybranych podmiotów medycznych korzystających z platformy MyDr. Następnie wykorzystali jej strukturę i zaimplementowali skrypt pozwalający na masowe wysyłanie zapytań do Elektronicznej Weryfikacji Ubezpieczeń Świadczeniobiorców.
Jednak w myśl informacji przekazanych przez prokuraturę, wyciek danych objął mniejszy zakres - 13 mln osób.
Prokuratura poinformowała, że funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Poznania odzyskali całą bazę danych nielegalnie pozyskanych z NFZ. Według śledczych przeprowadzone działania zapobiegły również dalszej odsprzedaży bazy.
W toku postępowania ustalono osobę, która miała odpowiadać za stworzenie programów umożliwiających przełamywanie zabezpieczeń systemów informatycznych oraz uzyskiwanie dostępu do przechowywanych w nich informacji. Podejrzany przyznał się do zarzutów i złożył szczegółowe wyjaśnienia.
Zarzuty dotyczące nieuprawnionego dostępu do danych usłyszały także cztery kolejne osoby.
Nisztor: hakerzy są na wolności
Prokuratura przekazała, że w trakcie śledztwa wobec dwóch podejrzanych stosowano tymczasowe aresztowanie. Obecnie jednak wobec wszystkich podejrzanych stosowane są środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym. Za zarzucane czyny grozi kara do 8 i 12 lat pozbawienia wolności. Postępowanie znajduje się obecnie na końcowym etapie.
Do komunikatu prokuratury odniósł się Piotr Nisztor, który wcześniej ujawnił sprawę na portalu Niezalezna.pl.
Dziennikarz wskazał, że prokuratura potwierdziła zasadnicze informacje dotyczące gigantycznego wycieku. Zwrócił uwagę na skalę sprawy, podkreślając, że chodzi o dane milionów Polaków.
Nisztor przypomniał również, że według jego wcześniejszych ustaleń do wycieku danych ponad 18,8 mln Polaków miało dojść już w marcu 2024 roku. Prokuratura w swoim komunikacie podaje natomiast, że sprawcy skierowali około 18 mln zapytań do systemu eWUŚ i uzyskali dane ponad 13 mln osób.
Dziennikarz zwrócił także uwagę na kwestię osób podejrzanych o udział w procederze. „Hakerzy są... na wolności” – napisał.
Prokuratura Regionalna w Poznaniu potwierdziła ujawnione wczoraj przeze mnie informacje. Twierdzi jednak, że wyciekły dane nie ponad 18 mln, ale ponad 13 mln Polaków, a całą bazę udało się odzyskać. Hakerzy są … na wolności. https://t.co/sfGK28wDZm https://t.co/qRmggwJ1Yv
— Piotr Nisztor 🇵🇱 (@PNisztor) August 18, 2026