Prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz odniósł się na antenie stacji do kolejnych maili i fałszywych alarmów dotyczących dziennikarzy oraz pracowników medium. W jego ocenie nowe informacje podważają wcześniejsze sugestie, że za działaniami mogła stać jedna osoba.
– Po pierwsze, mamy maila, który wyklucza już wersję policji i Kierwińskiego. Może nie była to wersja oficjalna, ale sugerowana, że był to jeden szaleniec, który poznał nagle bardzo wiele adresów
– powiedział Sakiewicz.
- Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Jak relacjonował, jeden z adresów wykorzystanych w działaniach wobec pracowników stacji nie był publicznie dostępny.
– Jeden z adresów jest niedostępny w internecie. Osoba, która miała ten adres, ale której wysłano ostrzeżenie, nie jest w stacji, ponieważ ona jest w backupie jednej ze spółek zależnych czy współpracujących. Większość państwa pracujących w stacji nie ma pojęcia o istnieniu tej osoby, a żeby dopiero znać adres i na przykład wiedzieć, że ma na wychowaniu dziecko, które miało rzekomo chcieć popełnić samobójstwo. Tego typu ustalenia wymagały głębokiej wiedzy, analizy
– powiedział.
Sakiewicz zaznaczył, że działania były prowadzone przez więcej niż jedną osobę.
– Mamy do czynienia na pewno z kimś, kto nie działa sam
– ocenił.
#WydanieSpecjalne | @TomaszSakiewicz: Mamy maila, który wyklucza już wersję policji i Kierwińskiego, że był to jeden szaleniec, który poznał nagle bardzo wiele adresów. Mamy do czynienia z kimś, kto nie działa sam, i przekonaliśmy się, bo nowy mail raczej nie przyszedł z aresztu.… pic.twitter.com/XIlVathULA
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) May 16, 2026
Odnosząc się do kolejnej wiadomości mailowej, prezes Republiki stwierdził:
– Przekonaliśmy się o tym, bo nowy mail raczej nie przyszedł z więzienia czy aresztu, tylko ktoś go wysłał
– mówił.
Według Sakiewicza wiadomość miała zawierać charakterystyczne elementy.
– Mail ma dwie cechy charakterystyczne. To, że alibi dla osoby, znanej osoby, która była zamieszana w akcję dezinformacyjną w sprawie ataków – bardzo znana osoba, która kierowała grupą akcji dezinformacyjnej – i pada na nią prymitywne oskarżenie, które natychmiast widać, że jest absurdalne, czyli buduje dla niej alibi
– powiedział.
Najnowszy alarm w Republice to próba stworzenia fałszywego alibi dla prawdziwych sprawców całej tej akcji.
— Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) May 16, 2026
W dalszej części wypowiedzi odniósł się również do języka użytego w wiadomości.
– Mail zawiera błędy typowe dla języka rosyjskiego. To też może być próba podszycia się oczywiście pod Rosjan, ale być może rzeczywiście ten ktoś współdziała z Rosjanami. Tutaj niczego nie można wykluczyć
– stwierdził Sakiewicz.
Prezes Republiki poinformował również o działaniach podjętych przez stację po otrzymaniu kolejnych alarmów.
– Policja uznała (alarm bombowy - red.) oczywiście za niskiej wiarygodności. My mamy podobnie oceniany status, sprawdzony przez naszą ochronę. Nie wniesiono na stację żadnych dodatkowych pakunków. Stacja jest zamknięta na wszelki wypadek
– mówił.
Dodał także, że osoby wchodzące do budynku będą podlegały dodatkowej kontroli. „Każdy, kto chciał wejść, będzie bardzo surowo sprawdzany, nie ma wyjścia” – powiedział.
W ocenie Sakiewicza cała operacja miała charakter zorganizowany.
– Mamy do czynienia ze zorganizowaną i na pewno nie przez jedną osobę, na naprawdę wysokim poziomie akcją
– stwierdził.
Na koniec odniósł się do działań służb państwowych i systemu ostrzegania.
– Działanie RCB i służb świadczyło o tym, że albo państwo jest w zupełnym rozkładzie, albo ta akcja była w jakiś sposób wspierana dotychczas przez część przynajmniej służb państwa polskiego
– powiedział Tomasz Sakiewicz na antenie Telewizji Republika.