Na najbliższym posiedzeniu Sejmu ma odbyć się głosowanie dotyczące wotum nieufności wobec szefowej resortu klimatu Pauliny Hennig-Kloski. Wspólny wniosek w tej sprawie złożyły kluby PiS i Konfederacji.
W związku z ogromną liczbą kontrowersji wokół działań Hennig-Kloski nawet politycy koalicji 13 grudnia deklarowali, że będą głosowali "za" wotum nieufności dla polityk. Tego typu zapowiedzi płynęły z ust posłów PSL i Polski 2050.
Ostatnio premier Donald Tusk oznajmił, że głosowanie ws. minister Pauliny Hennig-Kloski będzie testem koalicyjnej lojalności. Powiedział wprost:
Jak się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy
Polskie Stronnictwo Ludowe, o czym świadczy dzisiejsza wypowiedź szefa partii - Władysława Kosiniaka-Kamysza nie podjęła oficjalnej decyzji. Niemniej, polityk wysnuł wizję dymisji w resorcie Hennig-Kloski, ale miałaby ona dotyczyć jej zastępcy - Mikołaja Dorożały.
Dymisja Hennig-Kloski - co postanowi Polska 2050?
W klubie Polski 2050, z którego wywodzi się Hennig-Kloska wciąż przeważają opinie, by głosować za odwołaniem ministry klimatu - wynika z informacji Polskiej Agencji Prasowej. - Jeśli Paulina Hennig-Kloska nie spotka się z nami i nie rozwieje wątpliwości m.in. w sprawie programu „Czyste Powietrze”, to nie będziemy jej bronić - stwierdził polityk zbliżony do zarządu partii.
Na antenie Republiki gościł dziś Kamil Wnuk, wiceprzewodniczący Polski 2050. Zapytany o to, co postanowi na głosowaniu w Sejmie ugrupowanie.
"Zawsze byłem społecznikiem. Jestem w polityce dzięki ludziom. Jestem od załatwiania ludzkich spraw. Apeluję i do opozycji, która złożyła ten wniosek - do PiS oraz Konfederacji, ale także do premiera: liczcie sobie te głosy, jak chcecie. W pierwszej kolejności myślcie jednak o ludziach: czy system kaucyjny działa, co zrobić, żeby ten system zaczął działać. Co dalej z "małpkami"? Te butelki leżą potem w latach, co jest realnym problemem. Gdy system kaucyjny wchodził w życie, Polska 2050 popierała ten projekt. Nie ma w nim jednak m.in. tych "małpek", aby one weszły w system kaucyjny. Dzisiaj mamy ogromne problemy z tym tematem"
– mówił polityk.
Zapytany, czy za ten stan rzeczy odpowiada Hennig-Kloska, odparł twierdząco.
Tak. Nie ma co ukrywać faktów - od grudnia 2023 roku za ministerstwo odpowiada Paulina Hennig-Kloski. Nie jest to żadna tajemnica - z nadania Polski 2050. Nikt tutaj nie ucieka od odpowiedzialności. Jednak żeby była jasność, głosowanie nie jest personalne, a o sprawach.
– dodał.
Kontynuował, wskazując: "w ogóle, jeśli chodzi o głosowania nad odwołaniem jakiegokolwiek ministra - opozycja ma do tego święte prawo, i to prawo szanuję. Pytanie tu jest inne. Czy odwołanie jednej osoby realnie wpływa na jakość sprawowania tego urzędu? Z tej perspektywy, skoro szefem rządu jest Donald Tusk, to on odpowiada za całość. I to on, w pierwszej kolejności, jeśli uzna, że coś nie działa - powinien dokonywać zmian".
Jeśli chodzi o Polskę 2050, my nie postrzegamy tego mocno personalnie. Hennig-Kloska odeszła od naszej partii, ale my patrzymy na nasze sprawy. I nawet, gdyby ona dalej była w naszej partii, a zarzuty i zastrzeżenia byłyby podobne oraz realne, to w takim miejscu, szef partii zapewne wymieniłby osobę na tym stanowisku.
– podkreślił.
Jak stwierdził - "co do ostatecznego głosowania naszego całego klubu - tak, jak powiedziałem. Na poniedziałek zaprosiliśmy Hennig-Kloskę na rozmowę. Liczę, że skorzysta z tej szansy, którą jej dajemy. Po tym spotkaniu podejmiemy ostateczną decyzję, jak będzie głosował klub Polska 2050 jako całość".