Do szokującego zdarzenia doszło na początku roku (3 stycznia) na terenie Oddziału Prewencji Policji w Warszawie. W koszarach w Piasecznie zgwałcona została młoda policjantka. Ani prokuratura, ani policja nie chciały ujawnić szczegółów brutalnego przestępstwa, zrobił to - w interesie społecznym - portal Niezalezna.pl.
Policjantka w środku nocy została wezwana przez przełożonego, a gdy weszła do środka, od wewnątrz zamknął drzwi na klucz. Stosując przemoc, a także dusząc kobietę, przy jej jednoznacznym sprzeciwie, popełnił brutalną zbrodnię
– pisaliśmy.
[polecam:https://niezalezna.pl/polska/ujawniamy-szczegoly-zbrodni-na-mlodej-policjantce/560854]
Jak informowaliśmy, po zdarzeniu Marcin J. opuścił koszary i wrócił do domu. Zatrzymany został dopiero kilka godzin później. Funkcjonariusz usłyszał zarzut zgwałcenia policjantki i zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej. Trafił do aresztu na trzy miesiące. Wówczas prokuratura argumentowała decyzję obawą matactwa.
Areszt uchylony
W poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że prokuratura zmieniła decyzję w sprawie środka zapobiegawczego - tymczasowy areszt został uchylony.
Zamiast tego wobec Marcina J. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł i dozór policji połączony połączony ze stawiennictwem na komendzie raz w tygodniu. Podejrzany o gwałt ma także zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i świadkami - osobiście i za pośrednictwem środków teleinformatycznych oraz zakaz opuszczania kraju. Jak prokuratura argumentuje nową decyzję?
"Na obecnym etapie postępowania przeprowadzono szereg czynności dowodowych, w tym w szczególności przesłuchano wszystkich kluczowych dla postępowania świadków. Referent sprawy uznał więc, iż ustały przesłanki szczególne stosowania tymczasowego aresztowania dla zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa i wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie zastosowanie w stosunku do Marcina J. środków wolnościowych"