Jedyne rakiety, którymi Donald Tusk może polecieć w kosmos, to te, które spadają nam na głowy od Ruskich. Im bardziej nasze państwo jest dziurawe, tym bardziej nierealistyczne wypowiedzi mają przedstawiciele rządu.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Niech mi ktoś logicznie wyjaśni, po co było straszyć mieszkańców Lublina alarmem przeciwlotniczym, skoro ruska rakieta już dawno przeleciała, a nawet wybuchła? A co z tym alarmem mieli zrobić mieszkańcy w mieście, takim samym pod tym względem jak wszystkie inne polskie metropolie, gdzie nie ma schronów, oznaczeń, jak się ukryć, a ludziom brakuje podstawowej wiedzy, co mają robić?
RCB, które skutecznie nas informuje, kiedy ze względu na pogodę zdjąć gacie z suszarki, nie było w stanie ostrzec ludzi przed rakietą z półtonową głowicą. Ale przecież każdy dostał poradnik bezpieczeństwa… Oczywiście poradnik świetnie pomoże ludziom zamiast schronów, ewakuacji i pięć minut po wybuchu.
I jeszcze jedno: jak do tej pory nie mamy informacji, żeby strącono jakikolwiek ruski obiekt naruszający naszą przestrzeń powietrzną. Nie mamy czym, nie potrafimy, nie chcemy? Każda odpowiedź jest bardzo zła.
Nie zestrzelili, nie ostrzegli, nie przewidzieli.
— GP Codziennie (@GPCodziennie) July 31, 2026
Rosyjska rakieta obnażyła dziury w obronie Polski❗️
Sprawdź cały artykuł w weekendowym wydaniu #GPcodziennie🚨
Wersja elektroniczna 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/t2oOeKXizI