W środę w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie odbędzie się briefing prasowy poświęcony nieprawidłowościom w Szpitalu Południownym.
We wtorek w godzinach popołudniowych Jacek Dubois, który jest obrońcą Dawida K., potwierdził, że jego klient usłyszał zarzuty. Zastrzegł jednocześnie, że do momentu przekazania informacji przez prokuraturę, nie będzie komentował treści zarzutów. Wcześniej potwierdziliśmy, że zostały przeprowadzone wielogodzinne czynności procesowe z K.
Dlaczego zwlekano kilka miesięcy?
O sprawie rozmawiano dziś rano w TV Republika. Marcin Warchoł, były wiceminister sprawiedliwości został zapytany o to, dlaczego dopiero po kilku miesiącach od ujawnienia afery w Szpitalu Południowym, postawiono zarzutu głównemu jej bohaterowi. Jednocześnie, w przestrzeni medialnej mówi się, że lista osób do przesłuchania, zwłaszcza w sprawie tych śmiertelnych przypadków w Szpitalu Południowym, jest jeszcze długa.
"Lista jest długa i minister Żurek jest niekonsekwentny, bo od początku mówił, że na samym końcu przesłuchuje się osoby, którym się przedstawiają zarzuty. Tymczasem, skoro jest lista osób do przesłuchania jeszcze długa, a wzywają, przesłuchują i przedstawiają zarzuty Dawidowi K., oznacza to, że albo prokuratura nie chce tych wątków badać, bo być może zagrażałyby komuś wysoko postawionemu, albo ta zwłoka służyła tylko niszczeniu dowodów. Po to, żeby dowody elektroniczne zniknęły, po to żeby zamazać całą sytuację. I to rzeczywiście daje do myślenia"
– ocenił polityk.
"Dlaczego akurat w tym momencie, kiedy jest do przesłuchania jeszcze wielu świadków. Komu wysoko postawionemu ta sprawa może zaszkodzić? Na pewno pan ma kogoś na myśli. Czy chodzi o ministra Kierwińskiego, polityków Koalicji Obywatelskiej?" - dopytywał dziennikarz Republiki.
"No, tam miał funkcjonować salonik VIP. Mówi się, że Dawid K. jest do tej pory nietykalny, bo ma olbrzymią wiedzę na temat tych osób, tych polityków, którzy przez Szpital Południowy się przewinęli, podobno byli w bardzo różnym stanie. Salonik VIP miał służyć do ocucenia zamroczonych alkoholem przedstawicieli działaczy Platformy Obywatelskiej. To jest informacja medialna. Skoro tak było i parasol ochronny przez te wiele miesięcy nad Dawidem K. był rozciągnięty i nagle został zwinięty, okazuje się, że czyjś interes w tym wypadku ma być chroniony. Kogoś, kto nie będzie przesłuchiwany zgodnie z tezą Waldemara Żurka, nie będą pewne wątki już badane, celowo te nieprawidłowości, a może nawet jeszcze większe, mają być schowane pod dywan, bo Dawida K. przesłuchano jakoby na końcu"
– mówił Warchoł.
Jak dodał - "sprawa jest wielowątkowa i zemsta ludzi wysoko postawionych tuż przed wyborami nie jest im w tej chwili potrzebna".
Jego zdaniem - "to jest realizacja doktryny Neumanna. Jeżeli będziesz z nami, to nic ci nie grozi. I to w tym wypadku się absolutnie sprawdza. Tak samo jak to, że w Jaktorowie dostał taką posadkę".