rakieta
Alarm przyszedł za późno. Rekonstrukcja ujawnia chaos po uderzeniu rosyjskiej rakiety
Media opublikowały dziś szczegółową rekonstrukcję zdarzeń, która obnaża rażące wady systemu ostrzegania ludności po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę Ch-101. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w krytycznym momencie syreny alarmowe milczały w większości zagrożonych powiatów Lubelszczyzny, a polecenia z administracji wojewódzkiej docierały do samorządów ze znacznym opóźnieniem, niejednokrotnie już po upadku pocisku. – Nadal jesteśmy na poziomie zarządzania kryzysowego sprzed 2022 r. i wybuchu inwazji. Jesteśmy gotowi na wylanie rzeki czy pożary lasów, ale nie na wojnę – mówi nam płk Marek Utracki, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).
Rosyjski pocisk na terytorium Polski. Zełenski: „Potrzebny jest nacisk, by zatrzymać wojnę”
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odniósł się do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski pocisk manewrujący. W opublikowanym komunikacie podkreślił, że sama krytyka działań Rosji nie wystarczy i wezwał sojuszników do zwiększenia wsparcia dla ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Przypomnijmy, że śledczy oceniają, iż obiekt, który spadł na Lubelszczyźnie, był najprawdopodobniej rosyjską rakietą Ch-101 z materiałem wybuchowym.
Kilkutonowa rakieta na niebie, a alert RCB milczał. Były wiceszef SKW: kompromitacja systemu ostrzegania
Polacy powinni czuć się bezpieczni, przygotowani a co najważniejsze – szybko informowani o zagrożeniu. Ponownie tego zabrakło. Mieszkańcy Lubelszczyzny usłyszeli nad ranem wycie syren. I na tym się skończyło, a zagrożenie było przecież duże. Gdyby ta rakieta spadła na ośrodki mieszkalne, teraz mielibyśmy do czynienia z liczeniem ofiar na znaczną skalę. Procedury kolejny raz nie zadziałały. Alert RCB milczał. Ta sytuacja wymaga radykalnej zmiany – mówi portalowi Niezależna.pl płk Marek Utracki, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).