Dzisiaj w godzinach porannych w siedzibie MON (al. Niepodległości, Warszawa) doszło do zatrzymania wieloletniego pracownika resortu obrony narodowej" - przekazało ministerstwo obrony narodowej w mediach społecznościowych. Dodano, że "osobie zostały przedstawione zarzuty współpracy z obcym wywiadem".
– poinformowano.
Dodano, że "obecnie trwają czynności procesowe".
Za co odpowiadał w MON?
Według informacji portalu Niezalezna.pl podejrzany pracował w MON od początku lat 90. Przez lata zajmował to samo cywilne stanowisko „specjalisty”. Ani nie był degradowany, ani nie awansował. Ostatnio ponad 60-letni mężczyzna przez lata pracował w Departamencie Strategii i Planowania Obronnego. Przed 2024 r. zajmował się głównie sprawami czysto administracyjnymi. Miał m.in. zajmować się dostarczaniem wody dla pracowników. Nie pracował przy kluczowych dokumentach. Miał dostępy i poświadczenia wymagane przy stanowisku "specjalisty", odnawiane wiele razy w ciągu bardzo długiej pracy w MON.
Białoruskie wakacje
Jak słyszymy, był uważany za lekkiego dziwaka. Nie miał żony ani dzieci. Wykazywał jednak fascynację Białorusią - słyszymy od naszych źródeł. Jak się dowiedzieliśmy, często odwiedzał ten kraj. Jeździł do niego m.in. na liczne urlopy.
9 września 2025 r. premier Donald Tusk ogłosił, że 12 września zostaje zamknięta granica polsko-białoruska „w związku z coraz większą liczbą prowokacji ze Wschodu”. Niefortunnie dla mężczyzny oskarżonego o szpiegostwo przebywał on wtedy właśnie na jednym z „białoruskich urlopów”. Wystosował wniosek do MON o wydłużenie urlopu ze względu na problemy z przekroczeniem polsko-białoruskiej granicy – dowiedział się portal Niezalezna.pl.
Jak się to ma do informacji, podanej przez Onet, że „SKW monitorowała jego działania od miesięcy, dysponując bardzo mocnym materiałem dowodowym? Od ilu miesięcy? Od września? Właściwie dlaczego pracownik MON w 2025 roku, w napiętej sytuacji geopolitycznej, miał możliwość swobodnego poruszania się po Białorusi, za zgodą i aprobatą przełożonych?
Zatrzymany w latach 1996-1997, gdy rządziło SLD, wydał we współpracy z wydawnictwem MON dwie książki – poświęcone bezpieczeństwu w regionie południa Europy.
Doniesienia mediów o zatrzymanym pracowniku resortu potwierdziło Ministerstwo Obrony Narodowej. MON w pierwszym komunikacie zawarło informację, że zatrzymanemu "zostały przedstawione zarzuty współpracy z obcym wywiadem". Po aktualizacji ta informacja zniknęła, przekazano tylko, że jest on podejrzewany o współpracę z obcym wywiadem.