To szokujące igranie z sacrum dotyczącym śmierci, męczeństwa, spraw naprawdę ważnych i takich, które powinny być pod naszą szczególną ochroną i uwagą. Nikt na to nie reaguje, nikt tego szczególnie nie piętnuje, a w dodatku, co chyba jest najgorsze, nie są stwarzane procedury prawne, które prawdę historyczną powinny ochraniać. W tym wszystkim przecież chodzi o szacunek i godność wobec tego, co prawdziwe, wobec autentycznych ofiar.
Oczywiście wejście do powszechnego użytku Sztucznej Inteligencji wprowadziło masę zagrożeń – wymienię jedynie przerabianie zdjęć realnych ludzi (w tym dzieci), tak by były nagie i udostępnianie tych wizerunków, albo zastępowanie przez automaty ludzi, którzy wykonują trudne, często artystyczne zawody. Ot, choćby lektorzy zarabiający na nagrywaniu dźwięku do reklam, filmów czy audiobooków – za chwilę zostaną pozbawieni pracy, bo AI zrobi to lepie, szybciej i właściwie za darmo, lub „półdarmo”.
Wracając jednak do podjętego wcześniej wątku: to wszystko naprawdę przestaje być zabawne, jeśli wkraczamy w obszar historii, zdjęć, źródeł, dokumentów.
Weźmy na warsztat głośną sprawę szaleństw Jana Pińskiego, który zaczął publikować jakieś wariackie historie o służbach, posiłkując się stworzonymi przez AI dokumentami. Ktoś inny pokazał, jak łatwo wyprodukować dokument wyglądający, jak prawdziwy, mający pieczęcie, ten sam papier, czy formularz, na których tworzono autentyki. I to będzie hulać, krążyć – ktoś stworzy, inny poda dalej bez komentarza.
Czy naprawdę Giorgia Meloni nie podała ręki Netanyahu i odeszła ze skwaszoną miną na forum ONZ? Nie! To filmik, który jednak wygląda na autentyczny.
Stoimy na skraju autentycznego, bardzo poważnego problemu. Powinna wokół niego toczyć się debata publiczna, a my wszyscy powinniśmy wypracować reguły, które z jednej strony ochronią fundamentalne prawa wolności słowa, wypowiedzi i twórczości, a z drugiej ochronią nas przed zgubnym wpływem fałszywych treści na życie publiczne i na nas samych. Zadziwiające, że tak ważny element technologiczny, tak silnie odciskający się na rzeczywistości, nie podlega debacie i regulacjom.