"Bo nasza praca sprawia, że ludzie się uśmiechają"
Zebrani spotkali się dziś w pięknie udekorowanym Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Wszystko zostało świątecznie przyozdobione, w Wielką Sobotę wolontariusze pracowali od 4. rano. Ustawiali stoły, dekorowali scenę, Grób Pański do przedstawienia. Dziś wolontariusze też wszystkich witali, wręczali świąteczne kartki, kupony na słodkie upominki i zapraszali do stołów z koszyczkami pisanek.
- Jesteśmy całą rodziną. Syn Mateusz z żoną Wiktorią i 10-miesieczną wnuczką Aleksandrą witali gości. Jak córka Katarzyna, ja byłem w sekcji nakrywania stołów. Moja żona Elżbieta jest w sekcji sprzątającej. Czemu tu jesteśmy? Dlaczego współpracujemy z Fundacją "Wolne miejsce"? Bo nasza praca sprawia, że ludzie się uśmiechają. To bezcenne!
– mówi nam Aleksander Nycz z Bielska-Białej.
Obok w historycznych strojach z czasów rzymskich, Piłat, jego żona i ich córka, chętnie pozowali do zdjęć. Nie są zawodowymi aktorami, ale na scenie, w czasie prezentowania Misterium Męki Pańskiej, które jest odgrywane w Katowicach, co roku odczuwali wielką dumę. Podobnie pani Aleksandra, na co dzień prywatny przedsiębiorca.
- Grałam żołnierza, który popycha i biczuje Jezusa. To bardzo trudna rola, ale cieszę się, że mogłam wystąpić dla gości, zwłaszcza że spektakl bardzo się spodobał
- tłumaczy nam.
"Zebranym życzyłem odkrycia sensu życia"
Spotkanie rozpoczęły życzenia i wspólna modlitwa.
- Zebranym życzyłem przede wszystkim odkrycia sensu życia, nawet wtedy gdy jest się samotnym, niepełnosprawnym, bezdomnym. To jest tajemnica Świąt Wielkanocnych, jest krzyż, ale za nim - po drugiej stronie, jest olbrzymia nadzieja i sens. Nawet te trudne sytuacje go mają
- mówi "Niezależnej" metropolita katowicki, ksiądz arcybiskup Andrzej Przybylski.
- A sobie i całemu światu z okazji świąt życzę pokoju. Zawsze mnie zdumiewa, że Zmartwychwstały Pan, wychodzi z grobu i nie mówi: "Dzień dobry". Nie życzy nam zdrowia. Mówi: "Pokój wam". Dzisiaj nie muszę nikomu mówić, w jak wielu wymiarach my wszyscy potrzebujemy pokoju. Ile, bowiem jest niepokoju, w tych ludziach, którzy są samotni i zmagają się z różnymi problemami... Ile niepokoju jest między nami, i w świecie. Dzisiaj Dzień Zmartwychwstania, to wielkie orędzie pokoju. Życzę wszystkim, by umieli się przezwyciężyć i rozmawiać z drugim człowiekiem, ale to wynika z orędzia zmartwychwstania. Kolejne słowa Zmartwychwstałego Pana Jezusa, to: "Nie bójcie się".
Samotność ma to do siebie, że nas zamyka w lęku przed drugimi. Dlatego cieszymy się, że tak wielu ludzi przychodzi na Śniadanie Wielkanocne, że pokonuje bariery izolacji, samotności. Coraz więcej osób wcale nie biednych, ale samotnych, ma odwagę wyjść i spotkać się z drugimi. Takiej odwagi życzyłbym wszystkim. Nie musimy być samotni. Możemy samotność pokonać, choćby przy takich spotkaniach, jak, to dziś w Katowicach.
Ważna jest atmosfera i ludzie
W śniadaniu znalazły się tradycyjne potrawy: żurek z jajkiem i kiełbaską, pisanki, pieczone białe kiełbasy z cebulą, sałatki jarzynowe. Śniadanie zakończyły smaczne ciasto, kawa i herbata. Ale najważniejsza była serdeczność.
- Czemu tu jesteśmy? Na co dzień uczestniczę w zajęciach, warsztatach w Fundacji "Wolne miejsce" w Katowicach, lubię tam chodzić. Jest świetna atmosfera. W ubiegłym roku, byłam na spotkaniu wigilijnym, teraz uczestniczyłam w śniadaniu. Dobrze się tu czuję
– mówi nam Barbara Kusz ze Świętochłowic, która przy stole siedzi z panią Krystyną. Są już zaprzyjaźnione.
Tak, jak Anna Mosur i Anna Olejnik z Katowic. Obydwie są wdowami, nie chciały, być w czasie świąt same. Śniadanie Wielkanocne "Bez samotności", pozwala na kontakt z drugim człowiekiem, daje poczucie więzi i wspólnoty.
"Każdy, kto się do nas zgłosił został zaopiekowany"
- W Katowicach, przygotowaliśmy posiłki dla, co najmniej 3 tys. osób, znakomita większość gości przyszła do nas i była z nami na wspólnej sali, a do części mieszkańców pojechaliśmy - my zawożąc im posiłki
– mówi nam Mikołaj Rykowski, założyciel Fundacji "Wolne miejsce".
- Ci, którzy nie mogą skorzystać na miejscu z naszej oferty są wspierani w ten sposób, że dostarczamy im śniadanie do domu. Jeśli ktoś nie może ze względu na stan swojego zdrowia przyjść, wtedy zawozimy mu posiłek do domu, tak by każda osoba która się do nas zgłosiła, była w te święta zaopiekowana, i nie była sama. Dowożenie posiłków rozpoczęliśmy w trakcie covidu, wtedy nie mogliśmy zapraszać gości do dużych hal, więc zaczęliśmy jeździć, jako wolontariusze do naszych osób samotnych. Do tej pory ludzie, którzy są na tyle chorzy, że nie mogą przyjechać, a my mamy z nimi kontakt otrzymują od nas posiłki do domu. Ale tych, którzy mogą z nami być specjalnie zachęcamy, aby do nas przyjechali, bo to - by być z drugim człowiekiem jest ważniejsze, niż bycie z jednym wolontariuszem. Staramy się też pomóc w transporcie. Nasi wolontariusze niektóre osoby przywożą, chcemy by każda osoba, która ma taką możliwość skorzystała z naszego zaproszenia.
"Jesteśmy w 47 ośrodkach w Polsce"
Mikołaj Rykowski przypomina, że Fundacja "Wolne miejsce" działa od 25 lat, współpracuje z 47 miastami w Polsce, organizując Wigilie i Śniadania Wielkanocne.
- Cieszymy się, że coraz więcej miast, prezydentów, burmistrzów zaprasza nas do współpracy. Jesteśmy np. w Kołobrzegu, Olsztynie, na Śląsku, Warszawie i w Głuchołazach, tak mocno dotkniętych w czasie powodzi. Tam też można było iść na Wielkanoc "Bez samotności"
– dodaje.