Czasem warto spojrzeć na to, co dzieje się w Polsce, właśnie z zewnętrznej perspektywy. My się prostu, niestety, przyzwyczajamy. Po tym, jak widzieliśmy księdza prowadzonego w kajdankach zespolonych czy głodówkę ministra, zamkniętego, bo ścigał korupcję, nie wiele jest nas w stanie zdziwić. Spowszedniało nam.
Jak broniłem Elżbiety Podleśnej z KOD
Najgorszym, co stało się w ostatnich latach, była zmiana, która dokonała się wśród publicystów. Ani się spostrzegliśmy, jak wzywanie do twardych represji wobec przeciwników politycznych, łącznie z więzieniem, stało się niemal normą. 25 lat więzienia za wydumane przestępstwo popełnione przez ministra? Super, jaki fajny ten prokurator generalny, taki zdecydowany. A jak sędzia powie temu prokuratorowi, żeby się nie wygłupiał, to go zaszczujemy.
Gdy w czasach rządów PiS pewien prokurator po tym, jak Elżbieta Podleśna z KOD napisała na biurze polskim PiS „PZPR”, chciał jej postawić zarzut propagowania komunizmu, jako pierwszy napisałem, żeby się nie wygłupiał. Ta pani, która jest moim politycznym przeciwnikiem chciała zakomunikować, że PiS jest jak PZPR. I rozumie to każdy myślący człowiek. Jej można zarzucić, że pobazgrała cudzą elewację (sam byłem za to skazany, gdy pomalowałem rosyjski konsulat, w czasie gdy Putin masakrował Czeczenię), ale nie można stawiać jej zarzutów idiotycznych. I po moim tekście prokurator poszedł po rozum do głowy i wycofał bezsensowny zarzut propagowania komunizmu.
Gazeta Wyborcza dawniej potępiłaby zarzuty dla Ziobry
Niestety, w drugą stronę to nie działa. Nie słyszę po tamtej stronie głosów, by Żurek się nie wygłupiał, bo twierdzenie, że Ziobro jest jak zabójca Kamilka i mógłby dostać 25 lat, to czysty idiotyzm. Warto dodać, że to strona, która zachwala nam dobrodziejstwa „okrągłego stołu”. No ale przecież właśnie tam umawialiście się, że więźniów politycznych nie będzie. I w tej waszej kulawej III RP, w której komuna upadła na cztery łapy, mimo wszystko to lepiej lub gorzej działało. Jestem pewien, ze gdyby w latach 90. jakiś prokurator chciał wsadzać prawicowego ministra na 25 lat za podobne rzeczy, Gazeta Wyborcza by go skrytykowała. A nie udawała, że paragraf o zorganizowanej grupie przestępczej jest tu stosowany zgodnie z prawem. Choćby w imię etosu „opozycji demokratycznej”, na który powoływał się Adam Michnik. Dziś dziennikarze tej samej gazety udają, że nie umieją czytać zarzutów ze zrozumieniem. Podobnie zareagowałaby Helsińska Fundacja Praw Człowieka z czasów, gdy działał w niej prof. Andrzej Rzepliński. A teraz były przedstawiciel tej fundacji, minister Adam Bodnar, rozpoczął sprawę Ziobry i „założył” księdzu kajdanki zespolone.
Kompromitacji Polski winni prokuratorzy, ale i publicyści
Wymiar sprawiedliwości w wielu krajach przeżywa kryzys, jednak każdy przyzwoity sędzia czy urzędnik po zbadaniu sprawy Ziobry oraz dowiedzeniu się, że w Polsce sędzia w jego sprawie zostanie dobrany przez nominata Żurka, bez losowania, musi podjąć oczywiste decyzje: nie wydawać go koalicji 13 grudnia i przyznać mu azyl polityczny.
A współwinni tej kompromitacji Polski są zarówno upolitycznieni prokuratorzy, jak i publicyści, którzy zamiast powstrzymywać władzę przed szaleństwami i represjami kibicują im, albo wręcz do nich wzywają.