Jak informują niemieckie media, firma zbrojeniowa Renk, mająca siedzibę w Augsburgu, chce "stworzyć moce serwisowe i montażowe" w Polsce.
Jak twierdzi prezes firmy, Alexander Sagel, w rozmowie z Der Spiegel, początkowo Renk chce w Polsce serwisować skrzynie biegów, silniki i podwozia, a następnie rozpocząć ich produkcję. Firma planuje zainwestować w rozbudowę w najbliższych latach ok. 500 mln euro.
- Renk będzie mógł zaoferować klientom w Polsce, na Ukrainie i w krajach bałtyckich krótszy czas reakcji - zadeklarował Sagel.
Szef Renk przekonywał, że "Polska to idealne miejsce, by zbliżyć do firmy klientów z regionu".
- Jeśli czołg zepsuje się podczas ćwiczeń w regionie przygranicznym w Polsce lub podczas wojny na Ukrainie, nie da się przejechać nim 2000 kilometrów na przegląd i sprowadzić z powrotem sześć miesięcy później - dodał.
Firma chce też otworzyć się na rynek włoski. W ramach planowanej ofensywy inwestycyjnej, Renk chce do 2030 r. potroić swoje przychody względem roku 2024.
Renk to niemieckie producent przekładni, silników, układów zawieszenia i łożysk dla czołgów, innych pojazdów wojskowych, a także okrętów. Jesienią ubiegłego roku polskie media informowały, że spółka RENK Group AG dostarczy nowoczesne przekładnie do czołgów K2 Black Panther, które trafią do Polski z Korei Południowej. Jak podała firma w komunikacie, wartość zamówienia przekracza 70 mln euro. Przekładnie będą produkowane w Augsburgu. Umowa obejmuje jest wsparcie serwisowe.
Ofensywa Rheinmetallu
Kilka dni temu portal niezalezna.pl, informował, że niemiecki przemysł zbrojeniowy przeprowadził w ciągu ostatnich 12 miesięcy błyskawiczną operację, której finał właśnie obserwujemy.
"Berlin perfekcyjnie przygotował się do przejęcia lwiej części z unijnego mechanizmu SAFE (Security Action for Europe), w ramach którego Polska zadłuży się na 43,7 mld euro. Kluczem jest zasada „Europejskiego Wkładu”, która de facto eliminuje konkurencję z USA i Korei Południowej. Rheinmetall już w październiku 2025 r. podpisał memorandum z PGZ, by pod pozorem „współpracy” czerpać zyski z polskich zamówień przez kolejne dekady. Niemcy zawarli też w ostatnim czasie kilkanaście porozumień i umów z zakładami w Bułgarii, Rumunii, Litwie, Łotwie, Węgrzech i Włoszech, które zarabiać będą na gigantycznych zamówieniach finansowanych z SAFE"
- podawaliśmy.
Rheinmetall ogłosił, że jego przychody mają osiągnąć około 50 mld euro do 2030 r. Oznaczałoby to pięciokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2024, a nowe lokalizacje powstają na całym świecie. Ekspansja Rheinmetall w Europie Południowo-Wschodniej i Środkowo-Wschodniej jest szczególnie szybka.
Co to jest "polski przemysł"?
Rząd stale przekonuje, że co najmniej 80 proc. środków z polskiej puli w SAFE (43,7 mld euro) trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Dziś mówił o tym nawet szef rządu, Donald Tusk.
- I chciałbym, żeby dotarło to też do naszych oponentów, ile ten osławiony niemiecki przemysł będzie korzystał na programie SAFE, który realizujemy w Polsce? To jest 0,37 procenta. I mówimy tutaj o firmie szwedzko-niemieckiej - stwierdził.
A jak pełnomocnik rządu ds. SAFE tłumaczy pojęcie "polskiego przemysłu zbrojeniowego"?
- Dla nas to – i o tym mówił pan premier Kosiniak-Kamysz – jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską
- mówiła kilka dni temu w Radiu Zet Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Na sugestię prowadzącej, że firma nie musi mieć w takim razie polskiego kapitału, odparła:
- Nie, ważne, że wpływa na naszą gospodarkę.
Czyli zakłady Renk czy Rheinmetall w Polsce mogłyby wypełniać stawiane przed Sobkowiak-Czarnecką warunki.