W środę Telewizja Republika wyemitowała nagranie z rozmowy z mężczyzną, który zadzwonił na infolinię stacji i groził osobom z miasteczka pod Trybunałem Konstytucyjnym, jak również prezesowi Telewizji Republika. "A czy on jest osobą? On jest śmieciem! Jaką on jest osobą, Sakiewicz? Zero i śmieć!" - wykrzykiwał hejter.
Szczegóły w artykule: Zadzwonił i zagroził podłożeniem ognia w miasteczku przed TK. "To co mówię to robię"
Sprawę na antenie TV Republika komentował prezes stacji Tomasz Sakiewicz.
Ten człowiek nie wyglądał na takiego, co nie wie co mówi. On mówił bardzo świadomie, mówił w sposób składny. Dążył do tego, że trzeba nas spalić. On zadzwonił z otwartego numeru, ten numer mamy ustalony. To oznacza, że on się czuł bezkarny. Wiedział, że jeżeli wobec nas użyje takich gróźb, włos mu z głowy nie spadnie.
– mówił Sakiewicz.
Prezes TV Republika przyznał, że w sprawach grożenia dziennikarzom TV Republika żaden ze sprawców nie poniósł odpowiedzialności karnej. - Grożono zabiciem moich dzieci i policja umorzyła tę sprawę. To było w momencie, gdy policja wpadała do tej pani, która już nie żyje, bo napisała do człowieku "giń człeku", cytując literaturę - dodał.
W przypadku telefonu do TV Republika już wiadomo, że policja zajęła się sprawą. Do Tomasza Sakiewicza zadzwonił inspektor z komendy stołecznej. "Ta sprawa zaczęła mieć ogromne zasięgi w internecie" - przyznał prezes stacji, dodając, że policja chce uzyskać nagranie z rozmowy, jak również chce przesłuchać kobietę, która rozmawiała z mężczyzną.
Groźby pod adresem Republiki i miasteczka przed TK. Uczestnicy podjęli działania
Po wczorajszym telefonie z groźbami - uczestnicy miasteczka przed Trybunałem Konstytucyjnym zaczęli gromadzić środki gaśnicze.
Wśród nich są Klubowicze "Gazety Polskiej", działacze Ruchu Obrony Granic, a także innych środowisk patriotycznych. Codziennie przed TK o godz. 17:30 odbywają się spotkania, koncerty, wykłady. W ramach miasteczka funkcjonuje również Akademia Wymiaru Sprawiedliwości.