Republika zaprezentowała na antenie fragment rozmowy z nieznanym mężczyzną. Ten kilkukrotnie składa groźby karalne, zapowiadając podlanie benzyną miasteczka przed TK. Zapowiada, że „to, co mówi, to robi” i wprost przyznaje, że „chciałby podpalić”. W tej samej rozmowie atakuje prezesa stacji Tomasz Sakiewicza.
PONIŻEJ PEŁNY ZAPIS ROZMOWY:
Mężczyzna: Przecież on nie jest osobą, on jest śmieciem. Jaką on jest osobą Sakiewicz, nie? To jest zero i śmieć.
Pracowniczka infolinii Republiki: Mimo wszystko, nie można grozić podlaniem benzyną.
Mężczyzna: A jak… to nie jest grożenie tylko tak trzeba by zrobić, nie.
Nie zgodzę się z panem. Mimo wszystko prosiłabym, aby w taki sposób się nie zachowywać, żeby nawoływać do podlania benzyną.
Mężczyzna: Ja się tam wybieram tylko troszkę muszę się podleczyć. Muszę tam zajechać i powiedzieć prawdę tym śmieciom, nie.
W pokojowy sposób proszę, a nie grożeniem, że kogoś pan podleje benzyną.
Mężczyzna: No… To, co ja mówię, to robię.
To niedobrze, nie zgadzam się.
Mężczyzna: Bardzo dobrze! Bardzo dobrze. Trzeba tych śmieci z Warszawy wyeliminować trochę.
Mimo wszystko nawołuję, by zło dobrem zwyciężać.
Mężczyzna: Szkoda mi pani, bo pani pracuje - wiadomo, pieniążki potrzebne, trzeba pracować, nie - ale jakby pani była z drugiej strony to by pani inaczej to…
Ma pan prawo do manifestacji, może pan wyrażać opinie, ale nie grozić komuś. Pan ewidentnie próbuje przez telefon powiedzieć, że pan chciałby tym osobom zrobić coś złego.
Mężczyzna: Tak, chciałbym podpalić.
Nie zgadzam się.
Mężczyzna: Pani ma inne zdanie, ja mam inne. Przepraszam, bo to szkoda się denerwować.
Dziękuję, do usłyszenia.
Mężczyzna: Do widzenia.