Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Gen. Wroński ostrzega po prowokacji z balonami: „To nie przemyt. To klasyczna maskirowka i testowanie NATO”

W nocy z 16 na 17 stycznia polską przestrzeń powietrzną naruszyło kilkadziesiąt obiektów z Białorusi. Choć oficjalna narracja mówi o „balonach przemytniczych”, były dowódca wojsk aeromobilnych, gen. bryg. w stanie spoczynku Dariusz Wroński, w specjalnym komentarzu dla Niezalezna.pl nie zostawia na tej tezie suchej nitki. – Naiwnością graniczącą z analfabetyzmem bezpieczeństwa jest twierdzić, że chodzi o „opłacalność kontrabandy” – alarmuje generał. Jego zdaniem mamy do czynienia z groźną operacją wojskową pod „przykryciem przestępczym”.

Jak informowaliśmy wcześniej, ostatnia noc przyniosła zmasowany nalot obiektów balonowych nad wschodnią Polskę. Według naszych ustaleń polską granicę mogło przekroczyć nawet ponad 50 obiektów, z czego do tej pory odnaleziono dziewięć. Służby badają ich zawartość, wstępnie wskazując na wyroby tytoniowe i lokalizatory GPS. Jednak paczki z papierosami mogą być jedynie zasłoną dymną dla znacznie poważniejszych działań wrogiego państwa.

„To jest test systemowy”

Gen. Dariusz Wroński w mocnych słowach ocenia sytuację na granicy. Wskazuje, że skala zjawiska i wyposażenie obiektów (nadajniki GPS) wykluczają amatorski przemyt.

– To nie jest przemyt. To jest test systemowy – podkreśla generał dla Niezalezna.pl. Ekspert zwraca uwagę na masowość i powtarzalność tych działań.

Jeżeli kilkadziesiąt balonów w krótkim czasie wchodzi w polską przestrzeń z kierunku Białorusi: z GPS-ami, w pakiecie masowym, powtarzalnie (kolejna fala po wcześniejszej „akcji przemytniczej”), to naiwnością graniczącą z analfabetyzmem bezpieczeństwa jest twierdzić, że chodzi o „opłacalność kontrabandy

– dodaje.

Zdaniem generała, GPS w tych urządzeniach nie służy przemytnikom do szukania paczek w lesie, ale obcym służbom do precyzyjnego zapisu trasy, analizy prądów powietrznych i – co najważniejsze – wykrywania luk w polskim systemie radarowym.

Mapa dziur w obronie NATO

Co dokładnie testują Rosjanie i Białorusini rękami rzekomych przemytników? Według gen. Wrońskiego celem jest „granica NATO jako system, nie jako linia”. Przeciwnika nie interesuje los paczki papierosów, ale reakcja państwa polskiego.

Gen. Wroński wylicza kluczowe dane, jakie zbiera wróg:

  • Kiedy obiekt zostanie wykryty i przez kogo (radary cywilne czy wojskowe)?
  • Na jakim pułapie znika z obrazu radarowego?
  • Jak szybko uruchamiana jest reakcja i kto podejmuje decyzję?
  • Czy następuje eskalacja na linii MON – Dowództwo Operacyjne – NATO?

– To jest klasyczny mapping ISR” [Intelligence, Surveillance, Reconnaissance, czyli Wywiad, Obserwacja i Rozpoznanie – przyp. red.] – wyjaśnia wojskowy. Balony idealnie nadają się do testowania dolnych pułapów i sprawdzania, co nie uruchamia alarmu. To wiedza bezcenna dla planowania przyszłych uderzeń przy użyciu dronów czy pocisków manewrujących.

Rosyjska szkoła: Maskirowka

Dlaczego więc do balonów podczepiane są papierosy? To element wojny hybrydowej i psychologicznej.

– To klasyczna maskirowka – rosyjska szkoła – tłumaczy gen. Wroński. Użycie rekwizytów przemytniczych daje „wiarygodne przykrycie” i wymusza na polskich władzach oraz mediach cywilną narrację. Pozwala to rozmywać odpowiedzialność polityczną i sprowadzać zagrożenie do rangi problemu celno-skarbowego.

To jednak pułapka. Generał ostrzega przed procesem „budowania rutyny i znieczulenia”. Powtarzalność takich incydentów powoduje spadek czujności i banalizację zagrożenia. – A potem zmiana parametru: inny ładunek, inna elektronika, inny moment – przestrzega były dowódca.

Scenariusz na przyszłość

Gen. Wroński kreśli realistyczny scenariusz eskalacji, do którego wstępem są dzisiejsze wydarzenia:

  • Dziś: balony i „przemyt”.
  • Jutro: balony wyposażone w sensory i wabiki
  • Pojutrze: drony (UAV), zakłócanie i pełnoskalowe operacje hybrydowe.

Wiedza, którą dziś zdobywają białoruskie i rosyjskie służby, analizując lot „papierosowych” balonów nad Polską, posłuży w godzinie próby. – W momencie kryzysu oznacza to wykorzystanie już zmapowanych luk – przewiduje generał.

Konkluzja gen. Wrońskiego jest jednoznaczna i powinna być sygnałem alarmowym dla rządzących. To, co obserwujemy, to „pre-conflict shaping”, czyli kształtowanie pola walki przed konfliktem.

– Chodzi o wiedzę. A wiedza w tej domenie służy tylko jednemu: przygotowaniu pola przed większą grą – podsumowuje gen. Dariusz Wroński dla Niezalezna.pl.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane