W niedzielnym spotkaniu w Genewie, które dotyczyło 28-punktowego planu pokojowego dla Ukrainy, który zaproponowały Stany Zjednoczone uczestniczyli przedstawiciele nieformalnej grupy E3 (Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii), a także UE, USA i Ukrainy. Rozmowy, które oceniono jako "niezwykle owocne" były kontynuowane w poniedziałek. W Genewie zabrakło jednak reprezentantów polskiego rządu.
Przebywający w poniedziałek z wizytą na 7. szczycie Unia Europejska – Unia Afrykańska w Angoli Donald Tusk powiedział, że niemiecki kanclerz poinformował go “o szczegółach swojej rozmowy z prezydentem Trumpem” i o jego “ocenie sytuacji gospodarczej Rosji i negocjacji, jakie toczyły się w Genewie”. Tłumacząc się z nieobecności na spotkaniu w Genewie Donald Tusk stwierdził, że liczy “na większą aktywność prezydenta Nawrockiego”.
Opozycja wprost wskazuje, że Polska w sprawie rozmów o planie pokojowym jest zmarginalizowana. Temat braku należytego zaangażowania Polski w rozmowy pokojowe dotyczące konfliktu na Ukrainie były dyskutowane w programie "Rewolwer" na antenie TV Republika.
"Nie rozumiem wycofania prezydenta"
Katarzyna Gójska, redaktor naczelna miesięcznika "Nowe Państwo", zwróciła uwagę na wycofanie w tej sprawie prezydenta RP.
Z jednej strony pan prezydent Karol Nawrocki może powiedzieć, że czuje się usprawiedliwiony, że jego tam nie ma - skoro Sikorski powtarza, że jest "tylko reprezentantem", to może umyć ręce. Z drugiej strony - odpowiedzialność za Polskę powinna mu kazać w tych spotkaniach uczestniczyć. Powtarzam, że wojna na Ukrainie to nie jest wojna Ukrainy i Rosji, to jest etap realizacji planu Federacji Rosyjskiej, który w mocny sposób nakreślił śp. prezydent Lech Kaczyński w Tbilisi. (…) Mając świadomość, że to nie "sprzeczka" o Krym czy Donbas, żadna "operacja specjalna", to polski prezydent powinien mieć świadomość, że jego obecność w każdym spotkaniu, które prowadzą USA w sprawie de facto naszego regionu i bezpieczeństwa, powinna być jego obowiązkiem. Przyznam, że nie rozumiem wycofania prezydenta Karola Nawrockiego z tego tematu
- powiedziała.
- Mogę to sobie tłumaczyć niewielką sprawnością człowieka, który odpowiada za sprawy polityki międzynarodowej w jego kancelarii, bo to człowiek z niewielkim doświadczeniem. Jest co prawda uczniem wybitnego polskiego dyplomaty, który odpowiada za największe sukcesy prezydenta Andrzeja Dudy, a one rzeczywiście były na arenie międzynarodowej - ale widać, że nie najbystrzejszym uczniem. Uważam, że to będzie dla Polski miało negatywne konsekwencje. Dla Donalda Tuska to, że Polski głos się nie liczy, to jest dobrze - bo on bardziej zainteresowany jest tym, co mówią inne głosy, szczególnie zza Odry, w tej sprawie, on się woli nie wypowiadać. Ale dla polskiego prezydenta powinno to być priorytetem, by być przy USA, bez względu na to, jak to są bardzo trudne rozmowy. Bo to są bardzo trudne rozmowy, tam czasem są propozycje, które są dla nas skrajnie groźne, ale właśnie dlatego polski głos powinien być przy USA i nie rozumiem tego wycofania - dodała Gójska.
"Trump ma pełną świadomość"
Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, przypomniał przemówienie Donalda Trumpa w Warszawie, które Donald Trump i jego środowisko uważa za przemówienie, "które geopolitycznie ustawiło sposób, w jaki Trump sprawował swoją pierwszą kadencję".
- To, że do tego doszło, było efektem zabiegów polskiego prezydenta. (…) Sama koncepcja Trójmorza, która dotyczyła fundamentalnych spraw, spraw energetycznych, była wytworzona przez urząd prezydenta i jego zaplecze, do której przekonał swoich partnerów w USA. Głównym elementem tego przemówienia było to, że Polska nie pozostanie sama w obliczu szantażu energetycznego Federacji Rosyjskiej - dodał.
Michał Rachoń, zaznaczył, że niedawno rozmawiał z prezydentem USA w jego rezydencji na Florydzie.
- Rozmawialiśmy 3 tygodnie temu w Mar-a-Lago z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Prezydent Trump ma pełną świadomość i podejście do tego, że złożył obietnicę Polakom, także na naszej antenie, że Polski w obliczu tego, co się dzieje, nie zostawi - ze względu na całą tę historię, że warszawskie przemówienie i decyzje z tym związane spowodowały otwarcie rynku i eksportu amerykańskiego gazu do Europy, w tym do Polski, ze względu na to, że to on podjął decyzje dotyczące rozlokowania tutaj wojsk, stwierdził, w rozmowie z Karolem Nawrockim, że zwiększy te siły. To są narzędzia, których można używać - personalna, osobista relacja, którą ma Karol Nawrocki z prezydentem USA
- powiedział Rachoń.
"Obawa przed odpowiedzialnością"
Jarosław Olechowski, szef wydawców stacji, relacjonował, że na pytanie o pozostawienie sił amerykańskich w Polsce, Donald Trump odpowiedział, że "zawsze dotrzymuje obietnic".
- Za tym musi iść plan, wtedy ten plan był. Chociażby to, co się działo wokół koncepcji Międzymorza. Ktoś może to krytykować, ale to naprawdę był plan. Cała polityka była skupiona na realizacji poszczególnych etapów. Ja dzisiaj tego planu nie widzę. Widzę potencjał prezydenta Karola Nawrockiego, że złapał dobry kontakt z prezydentem USA, doprowadził do bardzo ważnej wizyty, ta wizyta była dwuczłonowa (rozmowa z prezydentem i z zespołami). To, co prezydent Nawrocki relacjonował - że ta współpraca została nawiązana i to zostało bardziej skierowane na tory operacyjne - ale pozostaje pytanie, co dalej? Polityka zagraniczna to jest walka o interesy - wskazywała Katarzyna Gójska.
Olechowski zauważył, że ma wrażenie, że gdyby Kancelaria Prezydenta i sam prezydent "osobiście zabiegał o to, by brać udział w tych rozmowach, jest to coś, co jest możliwe do realizacji"
- Obawiam się, że to może być problem taki, że sytuacja jest bardzo skomplikowana, trudna i wszyscy boją się wziąć odpowiedzialność - dodał.
- Ta sytuacja jest wielokrotnie skomplikowana - wewnętrznie i myślę, że tak jak obserwuje kariery polityczne współpracowników pana prezydenta, których rozpoznajemy, to powiedzmy sobie szczerze - to nie są ludzie pierwszej odwagi. Pan prezydent ciągnie ich do przodu, ale to nie jest tak, że oni sami by z jakimiś odważnymi koncepcjami wyszli. Druga - to tak newralgiczne sytuacje, tak trudne, że po prostu mogą niektórych przerastać, bo ktoś nie miał takiego doświadczenia, bo był tylko wiceministrem spraw zagranicznych. To wysoka funkcja, ale czasy są niezwykle trudne i jest to pewna słabość Kancelarii Prezydenta
- odpowiedziała Katarzyna Gójska.