Głównym oskarżonym jest Dawid B. – ojczym 8-letniego Kamila. Prokuratura Regionalna w Gdańsku zarzuca mu zabójstwo pasierba popełnione ze szczególnym okrucieństwem, w warunkach recydywy i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Co istotne, Dawid B. miał dopuścić się tego czynu w ciągu pięciu lat od odbycia kary dwóch lat pozbawienia wolności – wyrok ten odsiadywał w latach 2017–2019 za podobne przestępstwa.
Akt oskarżenia obejmuje również fizyczne i psychiczne znęcanie się – w okresie od lutego 2020 r. do sierpnia 2022 r. – nad sześciorgiem dzieci: 3-letnim własnym synem Mateuszem, 15-letnim pasierbem Dominikiem, 11-letnim pasierbem Damianem, 9-letnią pasierbicą Julią, 8-letnim Kamilem oraz jego rok młodszym bratem Fabianem. Prokuratura zarzuca mu ponadto, że co najmniej dwukrotnie doprowadził małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej, polegającej na dotykaniu w miejsca intymne.
Matka Kamila, Magdalena B., została oskarżona o udzielenie mężowi pomocy w zabójstwie. Według prokuratury – wbrew ciążącemu na niej obowiązkowi opieki – dopuściła do pozostawienia dziecka w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Dodatkowy zarzut dotyczy braku jakichkolwiek reakcji chroniących dzieci, co miało stanowić pomoc dla Dawida B. w znęcaniu się nad Kamilem i Fabianem.
Na ławie oskarżonych zasiedli także krewni matki – Aneta J. i Wojciech J. Mieszkali z rodziną pod jednym dachem i według prokuratury nie udzielili Kamilowi pomocy.
35 dni walki o życie
Tragedia rozegrała się 29 marca 2023 r. w Częstochowie. Według ustaleń śledczych, Dawid B. polewał Kamila wrzącą wodą, uderzał go pięściami i prysznicem po całym ciele, a następnie rzucił dziecko na rozżarzony piec węglowy. Chłopiec doznał złamania ręki i poparzeń 25 proc. powierzchni ciała.
Alarm wszczął biologiczny ojciec dziecka, który przyszedł odwiedzić syna. Kamil trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przez 35 dni lekarze walczyli o jego życie. Zmarł 8 maja 2023 r.
Z ustaleń prokuratury wynika, że to nie był pojedynczy akt przemocy. Ojczym miał wielokrotnie znieważać Kamila, poniżać go – m.in. każąc spać na podłodze – bić po całym ciele, przypalać papierosami, rzucać o podłogę i meble. Skutkiem kopania były złamania kości obu przedramion oraz prawego podudzia.
Dawidowi B. i Magdalenie B. grozi kara nie krótsza niż 12 lat pozbawienia wolności, 25 lat więzienia albo dożywocie. Wojciech J. i Aneta J. mogą usłyszeć wyrok do trzech lat pozbawienia wolności.
Pytania o instytucje, które zawiodły
Rodzina B. nie była anonimowa dla państwa. Pozostawała pod nadzorem sądów rodzinnych i ośrodków pomocy społecznej zarówno w Częstochowie, jak i w Olkuszu, gdzie przejściowo mieszkała. Mimo to dzieci nadal mieszkały z mężczyzną wcześniej karanym za przemoc.
W styczniu 2026 r. Sąd Rejonowy w Kielcach częściowo uchylił postanowienie Prokuratora Prokuratury Regionalnej o umorzeniu śledztwa w wątku dotyczącym podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez urzędników pomocy społecznej. Mają być przesłuchiwani kolejni świadkowie.
Sąd zakwestionował także zasadność umorzenia śledztwa w wątkach dotyczących prokuratorów, funkcjonariuszy policji i kuratorów sądowych. W tych sprawach prokuratura ma powtórnie przeanalizować materiał dowodowy. Inaczej zdecydowano w sprawie nauczycieli, lekarzy i pracowników służby zdrowia – chociaż chłopiec pewnego dnia przyszedł do szkoły ze złamaną ręką. Sąd Rejonowy w Kielcach nie zakwestionował ustaleń prokuratury, a postanowienie o umorzeniu śledztwa w tym zakresie jest prawomocne.
„Lex Kamilek”
Śmierć 8-letniego chłopca z Częstochowy wstrząsnęła opinią publiczną i stała się impulsem do zmian legislacyjnych. Uchwalone po tej tragedii przepisy mające chronić dzieci przed przemocą zyskały nieformalną nazwę „lex Kamilek”. Wyrok, który zapadnie 6 maja, zamknie sądowy rozdział tej historii – ale pytania o to, jak system mógł nie zauważyć dziecka bitego latami, najprawdopodobniej będą wracać jeszcze długo.