„Poseł PiS Janusz Cieszyński rozesłał do 473 placówek służby zdrowia długą listę pytań dotyczących diagnostyki i obsługi informatycznej” - donosi Wojciech Czuchnowski, zestawiając to z prowadzoną przez polityka firmy zajmującej się informatyzacją.
W tekście „Gazety Wyborczej” wypowiedział się też Bartosz Arłukowicz z Koalicji Obywatelskiej, sugerujący, że Cieszyński „zbiera informacje o charakterze biznesowym”.
Polityk PiS potwierdził, że rozesłał pytania do szpitali, choć działa w trybie interwencji poselskiej.
„Wysłałem do szpitali pytania o kwestie związane z ochroną radiologiczną i organizacją badań obrazowych. Z pierwszych odpowiedzi wynika jasno, że gdyby komuś realnie na tym zależało, polski system ochrony zdrowia byłby w stanie od ręki wdrożyć dokładne monitorowanie dawki u wszystkich pacjentów” - napisał Cieszyński.
Odpowiedział też na zaszyty w tekście zarzut i potwierdził, że „jego firma nigdy nie miała umowy z kimkolwiek, kto ma kontrakt z NFZ na tomografię komputerową”.
„Czemu Bartkowi to nie pasuje? Bo na jego oczach kończy się kadencja obecnej minister zdrowia, której resortem zakulisowo steruje od paru miesięcy. A ponieważ szans na zajęcie jej miejsca ma tylko 50% (kontrkandydatem jest Rzeźnik z NFZ, Jakub Szulc, którego Bartek zmusił do odejścia z resortu), to walczy o utrzymanie status quo”
- odpowiedział Arłukowiczowi.
Cieszyńskiego w obronę wziął były premier Mateusz Morawiecki. „Kolejne pytania, które zadaje, są dla władzy bardzo niewygodne. Co tym razem mają do ukrycia?” - zapytał wiceprezes PiS.
Ataki na @jciesz ze strony "zaprzyjaźnionych mediów" tylko potwierdzają, że kolejne pytania, które zadaje, są dla władzy bardzo niewygodne. Co tym razem mają do ukrycia? https://t.co/DvgAxqOB7O
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) April 26, 2026