Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Grodecki wygrywa z neo-PAP. Uzasadnienie sądu nie zostawia suchej nitki na "likwidatorach"

- To nie jest tak, że tylko pan pozwany [Tomasz Grodecki] posiada takie poglądy, że działania w zakresie przejęcia mediów publicznych, w tym PAP, były działaniami nielegalnymi. Jeżeli chodzi o ten wątek, należy też podkreślić, że po decyzji o likwidacji PAP, sam likwidator oświadczył publicznie, że intencją właściciela nie jest zaprzestanie działalności tej agencji. Te słowa same są zaprzeczeniem tej decyzji. Cechą zasadniczą instytucji likwidacji spółki jest zaprzestanie jej działalności - mówił dzisiaj sędzia Sądu Okręgowego Tomasz Gal, oddalając powództwo cywilne neo-PAP wobec naszego dziennikarza, Tomasza Grodeckiego.

Dzisiaj Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w całości cywilny pozew, jaki przeciwko naszemu dziennikarzowi Tomaszowi Grodeckiemu, skierował likwidator Polskiej Agencji Prasowej, Marek Błoński. Chodziło o wypowiedzi, w których Grodecki krytycznie oceniał m.in. bezprawne przejęcie władzy w mediach państwowych.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia SO Tomasz Gal podkreślił, że "sąd nie podzielił poglądów strony powodowej, że roszczenia są uzasadnione i powództwo zostało w całości oddalone"

- Strona powodowa poszukiwała ochrony prawnej w zakresie dóbr osobistych w związku z wypowiedziami pozwanego, które przypisały powódce [Polskiej Agencji Prasowej - red.] dezinformację w odniesieniu do wypowiedzi prezydenta USA [Donalda Trumpa] , przypisywały związki pracowników powódki z Rosją w związku z procesem edukacji lub pracą zarobkową, sugerowały wpływ tych związków na sposób wykonywanie obowiązków zawodowych, zarzucano także powódce brak rzetelności, a kierownictwu powódki nielegalność powołania i przypisywano powódce gotowość pracy dla obecnego rządu - wskazywał sędzia.

Zdaniem sądu, wypowiedzi pozwanego przypisujące powódce związki pracowników powódki z Rosją (...) nie mogą zostać uznane za bezprawne, albowiem w tym zakresie pozwany przedstawił informację zgodne z prawdą. Powódka nie kwestionowała tego, że część pracowników odbyło taką edukację u wschodniego sąsiada Polski lub wykonywało na jej terytorium pracę. Podanie informacji zgodnych z prawdą nie jest zachowaniem bezprawnym

- zaznaczył Tomasz Gal.

Sędzia wskazał także, że "wypowiedzi pozwanego przypisujące powódce gotowość do pracy dla obecnego rządu" są informacją zgodną z prawdą w związku z przepisem art. 1 ustawy o Polskiej Agencji Prasowej, że "podmiot ten jest publiczną agencją prasową, która ma obowiązek upubliczniać stanowiska głównych organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, w tym także Rady Ministrów".

- Można powiedzieć, że jest to instytucja - w dobrym tego słowa znaczeniu - która pełni funkcję służebną wobec innych organów państwa w zakresie przedmiotu działalności PAP i praca dla rządu, każdego rządu, nie może być uznana za zachowanie, którego przypisanie może obiektywnie naruszać dobre imię, Taka współpraca, czy użyteczna praca na rzecz danego rządu jest właściwie funkcją strony powodowej - dodał sędzia Gal.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google” 

W kontekście pozostałych wypowiedzi Tomasz Grodeckiego, sąd stwierdził, że miały one charakter ocenny i "stanowiły realizację prawa pozwanego do wolności wypowiedzi, w tym dotyczących zjawisk życia publicznego czy politycznego".

- Z tego względu nie mogą stanowić podstawy do przypisania pozwanemu odpowiedzialności prawnej. W ocenie sądu nie można także postawić panu pozwanemu zarzutu, że nadużył prawa do wolności wypowiedzi w zakresie, w jakim wskazał na nielegalność zmian w PAP po zmianie w kraju władzy wykonawczej i ustawodawczej w końcu 2023 r. Sąd ustalił, że po postawieniu PAP w stan likwidacji, legalność tej decyzji była i jest nadal kwestionowana w przestrzeni publicznej nie tylko przez pana pozwanego, ale także przez wiele innych osób i podmiotów. Jest to kwestia sporna w opinii publicznej. Ta likwidacja przez część opinii publicznej jest uznawana za przypadek instrumentalizacji praw, czyli wykorzystania podstawowego mechanizmu w celach zupełnie sprzecznych z założeniami. Zgodnie z tymi osądami, zmiany kadrowe w PAP były nielegalne. W tym zakresie trudno zarzucić pozwanemu, że podjął się udziału w dyskursie publicznym i wypowiadał się także w tym zakresie

- tłumaczył sędzia Tomasz Gal.

Sąd podkreślił, że "prawo do wolności wypowiedzi, to także prawo do krytyki, w szczególności krytyki instytucji publicznych", a także jest PAP.

- Wypowiedzi o takich podmiotach są ocenne, ale przede wszystkim mogą być krytyczne i na tym właśnie polega wolność wypowiedzi. Gdyby miała polegać tylko na tym, że pan pozwany mógłby wypowiadać tylko pozytywne swoje oceny, to ta wolność wypowiedzi byłaby czysto iluzoryczna. Nie można pozwanemu przypisać bezprawnego zachowania jako uczestnikowi pewnego dyskursu publicznego. To nie jest tak, że tylko pan pozwany posiada takie poglądy, że działania w zakresie przejęcia mediów publicznych, w tym PAP, były działaniami nielegalnymi. Jeżeli chodzi o ten wątek, należy też podkreślić, że po decyzji o likwidacji PAP, sam likwidator oświadczył publicznie, że intencją właściciela nie jest zaprzestanie działalności tej agencji. Te słowa same są zaprzeczeniem tej decyzji. Cechą zasadniczą instytucji likwidacji spółki jest zaprzestanie jej działalności. Trudno się dziwić, że pan pozwany prezentuje taką ocenę, bo taka ocena ma swoje zakorzenienie w faktach. Możemy się z tą oceną nie zgadzać, (…) natomiast formułowanie takich ocen jest jak najbardziej dopuszczalne. Nie ma obowiązku zgadzania się ze stanowiskiem PAP, pan pozwany ma prawo myśleć inaczej

- dodał sędzia.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej