Sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny zajmowała się projektem o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności. Zakłada on wprowadzenie szczególnych uprawnień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności.
Jedną z osób, która zabrała głos podczas posiedzenia komisji, była posłanka Platformy Obywatelskiej, Ewa Drozd.
Uczestniczyłam we mszy z tymi prawie dorosłymi osobami i nie sądzę, żeby oni potrzebowali pieluchomajtek. Oni mówili o tym, że chcieliby iść do kina, na spacer. Oni też mają swoje potrzeby i niech realizują te potrzeby zgodnie z tym, co chcą, a nie pani minister pisze to w ustawie. (...) Dajmy te pieniądze tym ludziom i niech zrobią z nimi co chcą, dajmy im godnie żyć – mówiła.
Posłanka PO przywołała osobliwy argument.
W dyskusji, kiedy wprowadzano 500 plus, mówiliśmy o różnych zagrożeniach związanych z 500 plus. Dzisiaj, jak oglądam telewizję i widzę dzieci maltretowane, bite, zabijane i jak dowiaduję się, rodzice tych dzieci brały 500 plus i nad tym trzeba się zastanowić – dość absurdalnie argumentowała.