Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Bodnar i Giertych. "Gazeta Polska": Kiedyś ich zwolennicy prali się po gębach

Gdy Adam Bodnar był publicystą pisma „Nigdy więcej”, i działaczem stowarzyszenia o tej samej nazwie, na jego łamach ukazywała się już Brunatna Księga, zawierająca opis przestępstw i aktów dyskryminacji popełnianych przez neofaszystów i skrajną prawicę. Nazwisko „Giertych” w Brunatnej Księdze pojawia się aż 69 razy. Ale wielu zwolenników zwalczających się organizacji Bodnara i Giertycha łączyły wówczas dwie cechy – skłonność do autorytaryzmu i zamiłowanie do mordobicia. Dziś minister sprawiedliwości Bodnar i szef zespołu ds. rozliczeń PiS Giertych zgodnie demontują demokrację w Polsce - pisze "Gazeta Polska".

Adam Bodnar
Tomasz Jędrzejowski - Gazeta Polska

Zrozumienie tego, jak to możliwe, że Adam Bodnar stał się z kulturalnego profesora prawa i Rzecznika Praw Obywatelskich ich rzeźnikiem, brutalnie gwałcącym prawo, a nawet zwolennikiem istnienia w Polsce więźniów politycznych, nie jest możliwe bez opisania jego ideologicznego rodowodu, który jest zupełnie inny, niż sądzi się potocznie.

Giertych i Bodnar – syndrom odrzucenia

„Ich nikt nie traktuje poważnie” – takie zdanie na temat Stowarzyszenia Nigdy Więcej usłyszałem od jednego z liderów polskich anarchistów, organizatora manifestacji antyfaszystowskich, chyba w 2000 roku. Rozmawialiśmy na jednym z anarchistycznych skłotów, przy okazji organizowania, ponad podziałami ideologicznymi, manifestacji w sprawie Czeczenii. Dziś „GW” czy TVN lansują Nigdy Więcej na poważne stowarzyszenie walczące z ksenofobią, jednak w czasach, gdy działał w nim aktywnie Adam Bodnar, nawet ruch anarchistyczny i wolnościowy, bardzo popularny wówczas wśród młodzieży, odcinał się od Nigdy Więcej, uznając tę organizację za żenującą karykaturę własnych idei. Powód? Jak mówili anarchiści, działacze organizacji Bodnara oskarżali o faszyzm ludzi, którzy w żadnym razie faszystami nie byli, przez co ośmieszali walkę faszyzmem. I w przeciwieństwie do antysystemowych ideowców, opływali w nagrodę w pieniądze z różnych źródeł.

Tak jak Giertych był odrzucany przez większość zwolenników prawicy, tak ugrupowanie Bodnara zostało odrzucone przez środowisko, które najbardziej chciał pozyskać. Paradoksalnie niektóre powody tego odrzucenia były w obu przypadkach podobne. Oba ugrupowania łączyła spora niechęć do demokracji. W przypadku Młodzieży Wszechpolskiej Giertycha te skłonności autorytarne były mniej ukrywane. Nigdy Więcej natomiast oficjalnie broniło demokracji przed faszystami, jednak w praktyce jego metody oznaczały negowanie wolności słowa. Najostrzej pisali o tym publicyści o lewicowych i anarchistycznych poglądach. W odwecie stowarzyszenie zaczęło przekonywać, że również owi lewicowcy i anarchiści wykazują… faszystowskie ciągoty. O tym za chwilę.

Czas przemocy i Bodnar w Nigdy Więcej

Adam Bodnar opowiedział niedawno o swojej działalności w Nigdy Więcej w Radiu Zet. W czasie festiwalu Owsiaka mówił o liderze stowarzyszenia: „Rafała Pankowskiego znam doskonale. Mam wrażenie, że mało kto zrobił w Polsce tyle, by walczyć z rasizmem i ksenofobią”. Bodnar należał do czołowych działaczy tej organizacji. Jak pisze Mariusz Sepioło, autor książki „Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy”, to Kornak, Pankowski i Bodnar przekonywali Jacka Kuronia, by ich postulaty znalazły się w nowej konstytucji.

Jak mówił Bodnar, jego największa aktywność w Nigdy Więcej przypadała na lata 1996–1998. Dodajmy, że to był czas najbardziej brutalnych działań tego środowiska. Pismo „Nigdy więcej” założone zostało w 1994 roku przez Grupę Anty-Nazistowską, która zajmowała się walką z prawdziwymi i domniemanymi faszystami z użyciem przemocy. Bo przemoc stosowały w ramach wojny silnie nasyconej podziałami subkulturowymi obie strony. W numerze drugim pisma „Nigdy więcej”, właśnie z 1996 roku, ukazał się tekst „Grupa Anty-Nazistowska – cele, metody, zasady G.A.N.”.

Remigiusz Okraska: Antyfaszyści, którzy upodobnili się do faszystów

Na czym polegała ideologia Nigdy Więcej? Jak ponure proroctwo brzmi dziś artykuł świetnego lewicowego publicysty Remigiusza Okraski „Antyhitlerjugend” w najdłużej wydawanym anarchistycznym piśmie w Polsce „Inny Świat” z 2000 roku, w którym tak opisywał skłonności do totalitaryzmu organizacji Bodnara:

„Demokracja w wydaniu antyfaszystowskim miałaby się zasadzać na słynnym jakobińskim haśle »Nie ma wolności dla wrogów wolności«. Zatem organizacje, pisma, poglądy itp., które zostaną uznane za faszystowskie, nie mają racji bytu w życiu publicznym. Antyfaszyści nie podają jednak, jakie powinny być kryteria, na podstawie których dane zjawisko należałoby uznać za faszystowskie i na mocy tego poddać ograniczeniom. A jeśli już to robią (jak Pankowski w swej książce), są one tak nieprecyzyjne, że mogą obejmować właściwie wszystkie opcje polityczne, poglądy i rodzaje działalności (…) Biorąc jednak pod uwagę to, że dla antyfaszystów faszystą może się stać każdy, nie mamy żadnej pewności, iż udziału w antyfaszystowskiej demokracji i swobód obywatelskich nie zostaną pozbawione równie liczne zbiorowości, jak w ZSRR czy Trzeciej Rzeszy”.

Odpowiedzią Rafała Pankowskiego na krytykę było zwalczanie jej autorów za granicą. „Pankowski, straciwszy możliwości publikowania swych urojonych teorii na polskim rynku wydawniczym, postanowił to robić na Zachodzie, gdzie nikt nie zna zbyt dobrze realiów panujących w naszym kraju ani środowisk opisywanych przez Pankowskiego. Jest to jawne skurwysyństwo” – pisał naczelny „Innego Świata” Janusz „Krawat” Krawczyk. Ci Polscy anarchiści i lewicowcy, którzy nie godzili się na nazywanie faszystami tych Polaków, którzy nimi nie są, dostali twardą szkołę: co nas obchodzi,  że jesteście antyfaszystami, jak będziecie podskakiwać, to z was też zrobimy faszystów.

Jak pismo Bodnara niszczyło Giertycha

W ramach walki z faszyzmem, prawdziwym i zmyślonym, Młodzież Wszechpolska Romana Giertycha była raczej wdzięcznym obiektem ataku. To właśnie kolega Bodnara Pankowski ujawnił, że Giertych w piśmie „Wszechpolak” pisał w 1988 roku: „Zostaniecie dranie, rozliczeni co do grosza. Nie będzie to akt zemsty, ale sprawiedliwości. Już pięćdziesiąt lat nasza Ojczyzna dźwiga na swoim grzbiecie takie parchy, jak wy. Przyjdzie jednak chwila, gdy Naród zrozumie, kto na nim żeruje”. Nikt nie miał wątpliwości, że chodzi o Żydów.

Bodnar tak zachwalał niedawno podobne działania Nigdy Więcej: „Jest ta latarnia, która świeci, która zawsze przygotowuje raporty, Brunatną Księgę”.

Nazwisko „Giertych” w Brunatnej Księdze pojawia się 69 razy, zdecydowana większość wpisów dotyczy Romana Giertycha, choć wśród potępianych pojawia się jego ojciec Maciej, a nawet dziadek Jędrzej. No to prześledźmy, co pismo, w którym publikował Bodnar, pisało o Giertychu:

Sierpień 2002
LESZNO. Młodzież Wszechpolska zorganizowała za zgodą lokalnych władz, w tym prezydenta miasta, koncert… grupy związanej z faszystowską firmą… która to oficyna wydaje także płyty Konkwisty 88 (cyfry 88 to „zaszyfrowany” skrót „Heil Hitler” – od ósmej pozycji litery H w alfabecie)… Na koncercie pojawili się m.in. ogólnopolscy liderzy MW, w tym jej prezes Wojciech Wierzejski, prawa ręka Romana Giertycha.
Październik 2005
WARSZAWA. 31 października… dziennik „Fakt” opublikował zdjęcia Bogusława Sobczaka, posła Ligi Polskich Rodzin i jednego z byłych liderów Młodzieży Wszechpolskiej, w otoczeniu nazi-skinów wznoszących ręce w nazistowskim salucie „Sieg heil!”… Niczego nagannego w postępowaniu Sobczaka nie widział jedynie on sam i jego szef – Roman Giertych, który odmówił komentarzy na ten temat. 
Kwiecień 2006
WARSZAWA. Agora pozwała Giertycha… Pełnomocnikiem Giertycha w tej sprawie jest mecenas Tomasz Połetek, ekslider krakowskiej Młodzieży Wszechpolskiej – jeden z „hajlujących” wszechpolaków ujawnionych na zdjęciach (…)
Czerwiec 2006
GORZÓW WLKP. 1 czerwca kilkunastu członków Blood & Honour obserwowało gorzowski protest przeciwko Romanowi Giertychowi i robiło zdjęcia biorących w nim udział osób. Na ogrodzeniu domu, w którym mieszkał zaatakowany chłopak, kilka dni wcześniej wymalowano swastyki.

Nigdy Więcej w obronie Rosji Putina

I jeszcze dwa ważne fakty: w latach resetu Nigdy Więcej w Brunatnej Księdze opisywało działania wymierzone w… Rosję Putina. W bazie stowarzyszenia pojawiło się na przykład następujące zdarzenie z 2011 roku: „W nocy z 17 na 18 września policja zatrzymała na gorącym uczynku Daniela L. i Wojciecha B., którzy oblali farbą cokół pomnika żołnierzy polskich i radzieckich poległych przy wyzwalaniu miasta (potocznie zwanego pomnikiem »Czterech Śpiących«)… uszkodzili też pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej. Oblali go czerwoną farbą”. „Wybryk” umieszczono w odpowiednich tabelkach, na równi z rasistowskimi pobiciami, jako „hate crime”, czyli „przestępstwo z nienawiści”: „Motywacja sprawcy – antyrosyjska”, „Rodzaj szkody – język wrogości, zniszczenie mienia”. „Hate crime” było też pomalowanie innego sowieckiego pomnika przez ekipę Adama Słomki, w ten sposób że umieścili na nim „symbole swastyki oraz sierpa i młota. Pomiędzy nimi postawili znak równości”. Nigdy Więcej pisało też o „rusofobicznej kampanii… w której oskarżano Rosjan o przeprowadzenie zamachu na samolot prezydencki pod Smoleńskiem”.

Wspólny artykuł Bachmanna i Bodnara

W 2014 roku na łamach „Nigdy więcej” odnajdujemy jeszcze jedną bardzo ciekawą publikację: artykuł napisany wspólnie przez Klausa Bachmanna i Adam Bodnara. Współpraca z Bachmannem, dziś piszącym o możliwości zdelegalizowania PiS przez Tuska, a wcześniej na łamach „Przeglądu Politycznego” przekonującym, że elity III nie muszą bać się teczek Stasi, rzuca dodatkowe światło na proniemieckość Bodnara. Tę, która trzy lata temu kazała mu, po przyjęciu niemieckiej nagrody, wzywać Niemców, by bardziej zdecydowanie walczyli o praworządność w Polsce, bo „jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić”. I tę, która każe mu dziś bezprawnie walczyć z przeciwnikami podporządkowywania Polski Niemcom.

Notabene Bachmann i Bodnar tak opisywali wówczas partie populistyczne, w kontekście Węgier Orbána: „Inaczej niż tradycyjne partie, traktują oni kampanie wyborcze nie jako normalną konkurencję między równoprawnymi partnerami, którzy potem mogą zawierać różne koalicje, lecz jako walkę dobra ze złem”. Co to przypomina?

„Wstyd i hańba! Spełniają się nasze najgorsze obawy” – tak w 2006 roku awans Giertycha na ministra edukacji oceniał nieżyjący już Marcin Kornak, lider Nigdy Więcej. Dziś jego współpracownik Bodnar gra z Giertychem w jednej drużynie. I realizuje zamordystyczne teorie z młodości w praktyce. 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo