Andrzej jest w więzieniu już od ponad roku. Przebywa w ciężkich warunkach fizycznych i psychicznych. Z naszych informacji wynika, że żyje w blokadzie informacyjnej, ograniczana jest nawet jego korespondencja
– mówi Barys Harecki ze zlikwidowanego przez władze niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.
Ani z powodu świąt, ani urodzin czy z jakiejkolwiek innej ważnej okazji Poczobut nie ma możliwości kontaktu z najbliższymi. Od chwili aresztu w marcu 2021 r. nie rozmawiał z żoną nawet telefonicznie.
Śledczy „nie widzą uzasadnienia” dla widzeń, o które wielokrotnie prosiła żona Oksana Poczobut. Telefon komórkowy jest zakazany, a rozmowy przez więzienny aparat stacjonarny przysługują więźniom na Białorusi dopiero po zapadnięciu wyroku.
Do aresztu można pisać listy, kartki i telegramy. I bliscy białoruskich więźniów politycznych robią to codziennie. Te jednak nie zawsze dochodzą, bo więzienni nadzorcy mogą blokować nawet ten rodzaj kontaktu pod dowolnym pretekstem.
O tym, co dzieje się za ścianami aresztu w Żodzinie można dowiedzieć się tylko od adwokatów, którzy mówią bardzo niewiele i z listów, które oczywiście są cenzurowane. Lub np. od tych, którzy za kratami mieli kontakt z więźniem i już wyszli na wolność. Takie informacje od byłego aresztanta, który miał siedzieć w tej samej celi, co Poczobut, opublikowała niedawno „Rzeczpospolita”. Według niego aktywista ZPB i dziennikarz polskich mediów, w tym „Gazety Wyborczej” i TVP Polonia, był w ubiegłym roku przez pewien czas przetrzymywany w „korytarzu śmierci”, w najmroczniejszej części mińskiego aresztu, gdzie przetrzymywani są skazani na karę śmierci. To, jak oceniają osoby znające praktyki białoruskiego systemu, mogło służyć tylko jednemu – wywarciu presji psychicznej i zmuszeniu do zgodzenia się na warunki władz.
Jakie one są, dokładnie nie wiemy, bo Andrzej żyje w celowo utworzonej przez władze blokadzie informacyjnej. Prawdopodobnie – jak w przypadku trójki zwolnionych jeszcze w ubiegłym roku działaczek mniejszości polskiej, usłyszał warunek: zwolnienie za wyjazd z kraju. Z pewnością naciskano na niego, by przyznał się do winy, prosił o ułaskawienie. To w jego przypadku nie wchodzi w grę
– mówi polskim mediom Harecki. „On od początku dał jasno do zrozumienia, że nie wyjedzie z kraju na warunkach władz. I że będzie bronić swojej niewinności” – dodaje Harecki.
Sprawę aktywistów ZPB, która rozpoczęła się w marcu 2021 r., Harecki postrzega jako „klasyczną, czystej wody sprawę polityczną”.