To głośna sprawa. Chodzi o budowę bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka, a finalnie rezygnację z inwestycji i rzekomą niegospodarność oraz poniesione z tego powodu straty. Padają astronomiczne kwoty rzędu setek milionów złotych.
Sprawę wyjaśnia Prokuratura Regionalna w Białymstoku, a nawet powołano zespół śledczy, do którego należało czterech prokuratorów. Trójka została delegowana z Prokuratury Okręgowej w Białystoku, a zespół uzupełnia dotychczasowy referent – najlepiej znający akta postępowania.
Kierownikiem zespołu został prok. Marek Rajchemba.
Co się działo przez ostatnie miesiące w śledztwie? Niewiele na ten temat wiadomo, bo prokuratura jest wyjątkowo oszczędna w udzielaniu informacji.
Bardziej wyrywny okazał się był minister sprawiedliwości prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Pracujemy bardzo intensywnie nad Elektrownią Ostrołęka. Spodziewam się efektów w marcu” - obiecywał w połowie lutego. Ten termin jednak już dawno temu minął, a żadne nowości, tym bardziej przełom, nie miały miejsca.
Natomiast na początku kwietnia Prokuratura Regionalna w Białystoku ogłosiła, że po bardzo długim oczekiwaniu otrzymała wreszcie obszerną, kompleksową opinię ekspertów, którzy mieli m.in. ustalić, jakiej wysokości były ewentualne straty.
– czytamy w komunikacie.
Czy po dwóch miesiącach zakończono analizę? Zapytany o to dzisiaj prok. Zbigniew Szpiczko, rzecznik białostockiej prokuratury, odmówił podania jakichkolwiek szczegółów. Nie chciał nawet ujawnić, czy opinia zawiera jednoznaczne wnioski – bez wnikania w ich treść.
Za to wczoraj rzeczywiście doszło do przełomowego wydarzenia, ale chyba nie o takie chodziło Żurkowi. Jak ustalił portal Niezalezna.pl, a potwierdził to nam prok. Szpiczko – trójka prokuratorów nagle złożyła rezygnacje z delegacji, a także udziału w pracach zespołu śledczego. Co się stało? Równoczesna decyzja niemal całego zespołu musiała przecież mieć jakieś przyczyny?
„Zapewne tak, ale ich pisma nie zawierają uzasadnienia, a ja nie będę spekulował” – stwierdził prok. Szpiczko. Potwierdził również, że delegacja całej trójki miałaby się zakończyć 1 czerwca. – „Na razie normalnie pracują” - dodał.
Co dalej z zespołem śledczym? Będzie zlikwidowany czy uzupełniony o inne osoby?
„Decyzja należy do prokuratora krajowego, bo to on powołuje zespół śledczy” - stwierdził rzecznik białostockiej prokuratury.
Prok. Szpiczko nie chciał odnosić się do spekulacji, że rezygnacja trójki prokuratorów mogła być skutkiem planu stawiania zarzutów ważnym politykom PiS, choć nie ma ku temu przesłanek w materiale dowodowym.