Pomocą w dokonaniu aborcji selektywnej Aborcyjny Dream Team pochwalił się w mediach społecznościowych. Należąca do niego Justyna Wydrzyńska przekazała, że była to reakcja na prośbę od kobiety, która nie planowała zajść w bliźniaczą ciążę i chciała mieć jedno dziecko.
"Aborcja selektywna jest możliwa w Europie. Są ośrodki, które to robią na różnych etapach ciąży i my dałyśmy tej osobie to rozwiązanie. Czyli ona uzyskała [...] komplet informacji, który pozwoli, że jej życie będzie spełnione, szczęśliwe i będzie się toczyło tak, jak ona sobie to zaplanowała. Nigdy nie dowiedziałaby się tych informacji od żadnego lekarza, ginekologa, położnika czy lekarki [...] ponieważ ci lekarze najprawdopodobniej nie posiadają tych informacji, a nawet jeżeli posiadają, to one są niedokładne i nadal ta osoba musi samodzielnie wyszukiwać ich. A my dajemy jej na tacy"
– zadeklarowała, jednocześnie przekonując, że sprawa to kolejny "dowód" na to, że funkcjonowanie jej organizacji jest potrzebne.
Autentycznie mnie zmroziło.
— chrzanik (@chrzanikx) May 20, 2026
Aborcyjny Dream Team pomógł kobiecie w temacie „selektywnej aborcji” ciąży bliźniaczej.
W skrócie - kobieta zadzwoniła, zaskoczona, że jest w ciąży bliźniaczej z zapytaniem czy jedno dziecko można usunąć bo nie planowali dwójki.
Aborcyjny Dream… pic.twitter.com/PXMfTwwry6
Metoda zakazana wobec zwierząt
- Stopień odczłowieczenia działaczek ADT jest wręcz niewiarygodny. Traktują one dzieci – i to zupełnie jawnie – jak zabawki ze sklepu, które można wziąć z półki, jeśli ma się na to ochotę, a w razie czego zwrócić. Bo jest „wadliwa” lub komuś zwyczajnie niepotrzebna! - skomentowała sprawę Fundacja Życie i Rodzina.
W artykule na stronie fundacji czytamy, iż aborcja selektywna na bliźniętach "polega na zabiciu jednego, wybranego dziecka, zwykle poprzez zastrzyk w serce z chlorku potasu". - O tej barbarzyńskiej metodzie zabijania, zakazanej nawet wobec zwierząt, pisaliśmy już wiele. Jakim horrorem musi być taka procedura, zarówno dla zabijanego malucha, który ginie w straszliwych męczarniach, jak i jego braciszka lub siostrzyczki, będących tuż obok, nie sposób sobie nawet wyobrazić - pisze fundacja.
"Badania wskazują przecież, że bliźnięta w łonie matki już na wczesnym etapie ciąży czują swoją obecność i reagują na nią. Na nagraniach z USG widać nierzadko, jak maluszki dotykają swoich głów czy pleców, a nawet się obejmują. I nagle jeden z nich ma otrzymać ekstremalnie bolesny zastrzyk z trucizną, bo mama stwierdziła, że dwoje dzieci na raz to za dużo! Skala okrucieństwa takiej procedury nie mieści się w głowie. A jednak Justyna Wydrzyńska mówi o doprowadzeniu do niej ze spokojem, a nawet z dumą…"
– przekazała fundacja.
Będzie zawiadomienie
Na szokujące doniesienia zareagował Instytut Ordo Iuris. - W związku z informacją o udzieleniu przez Aborcyjny Dream Team pomocy w selektywnej aborcji ciąży bliźniaczej, Ordo Iuris skieruje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pomocnictwa w aborcji – art. 152 § 2 k.k. - przekazała prawnik z Instytutu mec. Magdalena Majkowska.
"Pomocnictwo w rozumieniu tego przepisu obejmuje każde zachowanie ułatwiające przerwanie ciąży, w tym dostarczenie narzędzia lub środka transportu, a także udzielenie rady bądź informacji (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 9 lutego 2017 r., sygn. II AKa 294/16)"
– wyjaśniła.
Jak dodała, "odpowiedzialność karna pomocnika nie jest przy tym uzależniona od miejsca dokonania czynu zabronionego – przepis stosuje się niezależnie od tego, czy do przerwania ciąży doszło na terytorium Polski, czy za granicą".