Ostatnie tygodnie obfitowały w doniesienia o różnorodnych nieprawidłowościach w placówkach medycznych. Największym skandalem okazały się zarobki lekarzy oraz informacje o ogromnych zadłużeniach poszczególnych szpitali. Głośnym echem odbiły się zarobki Dawida Kacprzyka, byłego działacza PO, a zarazem koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym. W ramach "reakcji" na patologie w ochronie zdrowia, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zaproponowała "reformy" w tym zakresie. Ale czy zmieni to spojrzenie Polek i Polaków na to, co już wyszło na jaw?
Czerwona kartka dla rządu. Nie poradzili sobie z aferami
Badanie United Surveys dla Wirtualnej Polski pokazuje wyraźnie, że społeczne oceny działań rządu w związku z aferami w ochronie zdrowia są bardzo krytyczne. Łącznie aż 77 proc. respondentów uważa, że gabinet Donalda Tuska nie radzi sobie z sytuacją.
Największą grupę stanowią osoby, które wystawiły rządowi najgorszą możliwą ocenę. Odpowiedź „zdecydowanie źle” wskazało 48 proc. badanych, natomiast kolejne 29 proc. wybrało wariant „raczej źle”.
Pozytywnie działania rządu ocenia jedynie 17,4 proc. ankietowanych. Zdecydowane poparcie deklaruje zaledwie 0,4 proc. respondentów, a 17 proc. uważa, że rząd radzi sobie „raczej dobrze”. Zdania w tej sprawie nie ma 5,6 proc. uczestników badania.
Problem w swoim elektoracie
Na uwagę zasługują również odpowiedzi osób deklarujących poparcie dla ugrupowań tworzących obecny rząd. W tej grupie przewagę mają także oceny negatywne.
Łącznie 47 proc. wyborców koalicji uważa, że rząd źle radzi sobie z aferami w ochronie zdrowia. Z tego 37 proc. wskazało odpowiedź „raczej źle”, a 10 proc. – „zdecydowanie źle”. Pozytywną ocenę wystawiło 45 proc. respondentów identyfikujących się z obozem rządzącym, przy czym jedynie 1 proc. uznał, że działania rządu są „zdecydowanie dobre”. Osiem procent badanych nie miało w tej kwestii zdania.
Jeszcze bardziej jednoznaczne wyniki odnotowano wśród wyborców opozycji. Aż 96 proc. z nich negatywnie ocenia działania rządu, w tym 84 proc. wskazuje odpowiedź „zdecydowanie źle”. Pozytywną opinię wyraziło jedynie 4 proc. respondentów.
Wśród sympatyków Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej odsetek negatywnych ocen wyniósł 94 proc., z czego 83 proc. stanowiły odpowiedzi „zdecydowanie źle”. W pozostałych grupach badanych krytyczne opinie również dominują – negatywnie działania rządu oceniło 81 proc. respondentów.
Spadają także notowania minister zdrowia
Negatywne oceny działań rządu przekładają się również na sposób, w jaki Polacy postrzegają minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Potwierdza to kolejne badanie opinii publicznej, opublikowane przez „Dziennik Gazetę Prawną”.
Z sondażu SW Research wynika, że dymisji szefowej resortu zdrowia oczekuje ponad 49 proc. respondentów. Przeciwnego zdania jest 18,9 proc. badanych. Kolejne 23,1 proc. odpowiedziało „trudno powiedzieć”, natomiast 8,6 proc. zadeklarowało, że nie zna sprawy.
Najmłodsi dorośli najbardziej krytyczni
Największe poparcie dla odwołania ministry zdrowia odnotowano wśród osób w wieku od 25 do 34 lat. W tej grupie dymisji Jolanty Sobierańskiej-Grendy chce aż 59,1 proc. respondentów.
Wśród osób do 24. roku życia za odwołaniem minister opowiada się 49,2 proc. badanych, natomiast w grupie respondentów mających co najmniej 50 lat taki pogląd wyraża 45,6 proc.
Różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami są niewielkie. Za dymisją szefowej resortu zdrowia opowiada się 51,1 proc. mężczyzn oraz 48 proc. kobiet.
Dochody nie zmieniają ogólnego obrazu
Analiza odpowiedzi według poziomu dochodów pokazuje, że niezależnie od zarobków przeważają osoby oczekujące zmian w kierownictwie resortu zdrowia.
Największy odsetek zwolenników dymisji odnotowano wśród respondentów osiągających miesięczny dochód od 5001 do 7000 zł netto – wyniósł on 56,6 proc. Najniższy rezultat, choć nadal wskazujący na przewagę zwolenników odwołania minister, zanotowano w grupie zarabiającej od 3001 do 5000 zł netto, gdzie dymisji chce 46,5 proc. badanych. Wśród osób z dochodami do 3000 zł odsetek ten wyniósł 46,6 proc., natomiast w grupie osiągającej ponad 7000 zł netto – 48,2 proc.