Iwo Bender, absolwent amerykańskiej uczelni, charakteryzuje dyplomację III RP barwnym opisem:
– Polską rządziła formacja, której politycy zbyt długo leczyli kompleksy wynikające z tego, że zamiast spodni Levisa nosili dżinsy firmy Elpo, zamiast telewizora sony stał u nich w domu rubin, a zamiast fordem, jeździli ładą. Dlatego każda pochwała elegancko ubranego zagranicznego dyplomaty była dla nich awansem. Niezależnie, czy chwaleni byli za działania dobre, czy złe dla Polski.
Trzy tygodnie temu jeden z internautów umieścił na YouTube dwa fragmenty rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim w programie „Tomasz Lis na żywo”. O wywiadzie tym głośno było ponad cztery lata temu, a Kaczyński masowo potępiany był w mediach za niedopuszczalną krytykę Angeli Merkel i „pouczanie” Lisa, że jako polski dziennikarz powinien bronić polskiej racji stanu.
Minęły cztery lata i zapomniany dawno program, wrzucony do sieci przez internautę, w ciągu kilkunastu dni obejrzało ponad 700 tys. użytkowników! W komentarzach internauci niemal wyłącznie chwalili Kaczyńskiego, a jego występ pozytywnie oceniło około 90 proc. z nich.
Ten incydent pokazuje, jak bardzo zmieniły się w Polsce nastroje, szczególnie wśród Polaków młodych, znających świat i lepiej wykształconych. – Polska polityka zagraniczna w dużej mierze oparta była na dwóch filarach. Z jednej strony na filarze postkomunistyczno-postkolonialnym, czyli wczoraj Moskwa, dziś Bruksela. Z drugiej na pedagogice wstydu, zgodnie z którą Polska miała być nieurodziwą i nieposażną panną. To się skończyło – mówi Iwo Bender.
Wszystko wskazuje na to, że jest to zmiana trwała. W demokratycznej Polsce będą zapewne zmieniać się rządy, ale wszystkie ugrupowania aspirujące do władzy będą musiały brać po uwagę fakt zmiany nastrojów w młodym pokoleniu. Warto więc, by zagraniczni dyplomaci i dziennikarze uzupełnili swoje notesy o nowe numery telefonów – ludzi, którzy nie są oderwani od rzeczywistości i mają faktyczny wpływ na bieg wydarzeń.
Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.